Kampanie społeczne są ostatnio bardzo modne. Organizowane w szczytnych celach, często promowane są przez gwiazdy różnego kalibru. Nieświadomym ambasadorem akcji „Patrz w lusterka, motocykle są wszędzie” został aktor Ewan McGregor.

Gwiazdor, znany ze swojej motocyklowej pasji, zaliczył ostatnio przymusowy kontakt z asfaltem za sprawą kierowcy auta, który zwyczajnie nie spojrzał w lusterka. McGregor na szczęście nie odniósł poważniejszych obrażeń, choć co zrozumiałe nie był tym faktem specjalnie zachwycony.

Żyjemy w cyfrowych czasach, więc McGregor zamiast analogowo dać sprawcy w mordę, zamieścił emocjonalny wpis na Twitterze: „Motocykliści są fajni, ale bezbronni. Patrzcie w lusterka.”

Wypadki tego typu to niestety chleb powszedni naszej branży. Nie możemy ufać wyłącznie własnym umiejętnościom, jesteśmy również skazani na mułowatych kierowców aut. Warto więc myśleć za tych, którym proces ten idzie ciężej. Nie z sympatii, ale dla własnego dobra.

10 KOMENTARZE

  1. Problem polega raczej na tym że oni patrząc w lusterka ignorują to co widzą.Motocykl laikom kojarzy się z “dużym rowerem”.Zdaje im się że takie coś zawsze gdzieś tam się zmieści lub nie zdąży dojechać zanim Oni wspaniali kierowcy wykonają swój manewr swoim wspaniałym samochodem. O tym że motocykl może dysponować mocą i osiągami o niebo wyższymi niż ich puszki nie mają zielonego pojęcia nie mówiąc już o niuansach związanych z prowadzeniem jednośladu.Weźmy powszechny przykład wyprzedzania na trzeciego kiedy z naprzeciwka jedzie motocykl.Oczywiście dla motocyklisty nie jest żadnym problemem zjechać bliżej pobocza i zrobić takiemu “mistrzowi kierownicy” miejsce ale pod warunkiem że droga jest gładka. W przypadku głębokich kolein lub tak powszechnych zdrapek taki manewr to jazda na krawędzi, ale który kierowca auta bierze to pod uwagę?

  2. W większości owi mistrzowie, możliwości motocykla poznawali na WSK 125, więc świadomości nie uświadczysz, reszta nigdy na moto nie siedziała, nie mówiąc o jeździe. Doszukiwać się wśród obecnych, samochodowych uczestników ruchu zrozumienia problemu, kiedy w dobie produkcji praw jazdy nie wspomina się o symbiozie z motocyklami nie ma najmniejszego sensu. Kierowcy samochodów po prostu nie analizują podświadomie obecności motocykla na drodze, ciągle jesteśmy w mniejszości. Nam się tylko wydaje ze jest inaczej, dzieli nas różnica w standardzie podróżowania , komfort ,stan skupienia. My już jeździmy na dwóch kołach a oni cały czas na czterech ;)

  3. Panowie,
    mniej nienawiści, a więcej zrozumienia…
    Nie kumam tego maiuczenia w komentarzach do kierowców aut… to nie jest tak, że on są tacy źli zabójcy i owacy. Po prostu motocykl jest b. wąski i łatwo go nie zauważyć, nie tylko w lusterku, ale też kiedy wyjeżdża się z bocznej uliczki. Tym bardziej jeżeli jeszcze motocyklista porusza się przy prawej krawędzi jezdni (bo tak na kursie uczyli, a na egzaminie wymagali) skutecznie chowając się za np. stojącymi na chodniku autami.
    Kierowcy samochodów u nas nie są przyzwyczajeni też do motocykli i tak jak każdy użytkownik drogi więcej wypatrują suszarek, autek ITD i stacj. fotoradarów niz patrzą na jezdnię.
    Poza tym powiedzmy sobie szczerze… jeździmy w mieście 50 km/h? Ktoś w ogóle na moto jedzie z taką prędkością? :-) Ano nikt.

    Więc skoro wybraliśmy motocykl, to nie jęczmy jak mamisynki, tylko uważajmy i myślmy za innych. I będzie git. :-)

  4. Myślę że to kwestia szkolenia na prawko samochodowe.Dużo uwagi przywiązuje się do parkowania i teoretycznej znajomości przepisów tak jakby adept miał być funkcjonariuszem drogówki a nie zwykłym użytkownikiem drogi, a zupełnie pomija się kwestie praktycznego zachowania w różnych sytuacjach także tych z udziałem motocykli. Jeśli ktoś naprawdę nie widzi na drodze motocykla bo jest “mały” to znaczy że nie widzi też rowerów , pieszych , pachołków , słupków, psów, kotów i tym podobnych obiektów.Cy ktoś kto tak tłumaczy wymuszenie pierwszeństwa powinien w ogóle mieć prawko?Jeśli motocykliści najczęściej grzeszą prędkością to kierowcy popisują się swoją ślepotą.Choć prędkość też nie jest im obca.

  5. Andrzej FLR – cokolwiek napiszesz, to gdziekolwiek jadąc motocyklem na planecie Ziemia będziesz od czoła mniej widoczny niż samochód. Bo on jest szerokości dwóch – trzech motocykli. I każdy kierowca auta – szczególnie w naszym sezonowym klimacie szuka wzrokiem auta… a nie mknącego stówką przez osiedle motocykla.

    Ile byś nie kombinował i nie szukał przyczyn w szkoleniu, to niestety duży wpływ na kolizje mamy my sami nie używająć mózgu w czasie jazdy. I nie ma co tu jęczeć, dziamdziolić i narzekać.

    Po prostu jadąc motocyklem – myśl. I zalóż sobie, że nikt Ciebie nie widzi. Wtedy bedziesz żył i nikt w komentarzach nie będzie pisał bzdur o złych i głupich oczywiście , no i pragnących śmierci motocyklisty kierowcach aut.

  6. No cóż. Jeśli ktoś ma problem z postrzeganiem pojazdów węższych niż autobus to współczuję.Ale niech nie tłumaczy tym swojej nonszalancji na drodze.A swoją drogą to kto tu pisze o “złych” i “głupich”?W czyich komentarzach pojawiły się te słowa?Jarson ogarnij się i dobrze przeczytaj tekst na który zamierzasz odpisać a wyjdzie ci to na dobre.Sugestie o” dziamdzianiu” i “miauczeniu”zachowasz wtedy dla siebie i zobaczysz że bardziej Ci pasowały niż innym.Nikt nie mówił że motocykliści są bez winy i szukają jej u innych.Przeciwnie.Była i na to zwrócona uwaga.Ale mówimy o ewidentnym wymuszaniu pierwszeństwa w sytuacjach opisanych w artykule i w kontekście do niego pisane były komentarze a nie do urojonych wydumanek o “nienawiści”.

  7. Andryej FJR + pryecyztaj swj pierwsyz post 20 cm wyżej. On jest cały jękiem, płaczem i dziamdzioleniem. I apoteozą (sprawdź w słowniku) nienawiści do innego użytkownika drogi. Wesołych Świąt :-))))))))

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.