To, co dzieje się ostatnimi czasy na stacjach benzynowych jest koszmarem dla każdego, dla kogo motoryzacja jest całym życiem, albo choćby ukochanym hobby. Nawet ci, którzy nie deklarują powyższych twierdzeń i tak łapią się za głowę chcąc gdzieś dojechać. Postanowiliśmy zatem sprawdzić jaki pojazd najtaniej i najsprytniej porusza się po mieście. Zatem jaki jest najbardziej ekonomiczny pojazd? Porównaliśmy spalanie motocykla 650, 125, skutera 50 oraz samochodu typu suv.
Zastanawialiśmy się jakie sprzęty ze sobą zestawić. Postawiliśmy na skuter pojemności 50 cm3, motocykl klasy 125, motocykl pojemności 650 i samochód osobowy klasy suv. Dobór modeli był trochę przypadkowy. Mieliśmy dostęp do pojazdów małych pojemności marki Barton, bo w naszym redakcyjnym garażu stał skuter 50 cm3 Barton Active oraz Blade R 125. Nasz fotograf jeździ Aprilią Pegaso 650, a ja jestem dumnym posiadaczem Hondy CRV 2.0. No i to byłoby na tyle.
Zasady gry
Wyzwanie polegało na tym, by pokonać trasę ze stacji benzynowej w Al. Jerozolimskich, przez korki, przez most Poniatowskiego i dostać się w możliwie krótkim czasie w charakterystyczne miejsce, czyli błonia Stadionu Narodowego. To 11 km drogi. Powrót tą samą trasą, tylko już na spokojnie. Do stadionu liczymy czas, natomiast w obie strony spalanie.

Czy najmniejszy pojazd spali najmniej? Ile będziemy czekać na auto? Kto przyjedzie pierwszy na błonia? To były pytania, na które przed naszym testem nie znaliśmy odpowiedzi. Zatankowaliśmy wszystkie maszyny pod ich korki, na maksa, aby nie było żadnych niedomówień.

Odpaliliśmy pojazdy i ruszyliśmy jednocześnie ze stacji równo o godzinie 15.13. Moja żona Monika autem, ja na Bartonie Blade R 125, nasz marketingowiec Marek dosiadł Active 50, a fotograf Robert swoją Aprilię. Poszli!
Ja szybko wysforowałem się na pierwsze miejsce i nasz fotograf nie zdołał mnie ustrzelić w locie. Wpadłem między samochody i tyle mnie wszyscy widzieli. Na szczęście korek przez rondem Dmowskiego był tak betonowy, że miałem chwilę na fotkę…

Nasz fotograf, przez jakiś czas jechał równo z Markiem na pięćdziesiątce,

ale szybko go odstawił, goniąc mnie. Skutecznie mu w tym przeszkadzały auta…

W tym czasie Monia spędzała miło chwile w swoim aucie, patrząc na rosnące z minuty na minutę spalanie prezentowane przez komputer pokładowy samochodu.

Warszawskie korki takie są. Na dębowo.
Pierwszy zwycięzca
Na wyznaczonym miejscu pojawiłem się pierwszy o 15.36. 11 km zakorkowanych kilometrów zajęło mi dokładnie 23 minuty. Drugi, 2 minuty po mnie dojechał Robert, tłumacząc się że byłby szybciej, ale przecież foty pstrykał po drodze. Ja mu wierzę, ale był drugi i nic tego nie zmieni. Tylko minutę po nim na miejscu pojawił się Marek na 50. Mijał czas, a my czekaliśmy na Monię w CRV. O 15.55 zameldowała się w końcu i ona.

Zatem podsumowując: podróż motocyklem 125 zajęła dokładnie 23 minuty, 25 minut motocyklem 650, a 26 minut motorowerem klasy 50. Samochód 11 km przestał przez 42 minuty. Dramat. Ale wiadomo było, że autem najgorzej. Biedna Monia, bo teraz wracamy.

Na powrocie jedziemy spokojnie, razem, bez nerwów. Stoimy na światłach, gadamy, trzymamy się blisko samochodu.

Robert ma czas uchwycić nieuchwytnego dotąd mnie na superszybkim Blade R…

Kultowa fota! Albo i nie…
Na stację dojeżdżamy jednośladami niemal w tym samym czasie. Na samochód musimy jednak znowu trochę poczekać, ale czasu już nie liczymy. Teraz liczy się spalanie.
Czas na porównanie spalania
W sumie każdy z pojazdów przejechał 22 km. Ile potrzebował na to paliwa? Zaraz to sprawdzimy. Na początku jednak muszę wam zdradzić, że ten test jest już o złotówkę nieaktualny. Od momentu jego przeprowadzenia, dnia 10 maja, paliwo podrożało o prawie złotówkę. Dziś, tj. 2 czerwca tankowałem auto za 7.83, trzy tygodnie wcześniej było to 6.92. Dramat.
Ale dobra, przypominam sobie, jak ustawialiśmy się do dystrybutora po kolei, lejąc relatywnie tanie paliwo:

Do Bartona Blade R weszło 0,47 litra.

Aprilia Pegaso łyknęła 1,43 litra,

Pięćdziesiątka zadowoliła się 0.53 litra,

Natomiast CRV przysmoczyła 3,71 litra.
Zatem mamy jasność. Zwycięzcą testu, absolutnym, bo przecież okazało się, że przyjechał również w najkrótszym czasie, okazał się Barton Blade R, przedstawiający swoją osobą segment 125. Drugie miejsce ekonomiczności należy do Active 50, potem Aprilia Pegaso no i na samym końcu samochód.

Mam rachunki za paliwo każdego z pojazdów, ale są one w tym momencie bezwartościowe, więc przeliczam kwoty według aktualnego kursu paliwa… Oczywiście nie jesteśmy bogole, więc w grę wchodzi jedynie 95. Przy obecnej cenie 7.83 zł za litr (BP ul. Modlińska w Warszawie), przejechanie 22 km przez turbo zatłoczoną Warszawę kosztowałoby odpowiednio:
Barton Blade R 125 – 3.68 zł
Barton Active 50 – 4.15 zł
Aprilia Pegaso 650 – 11,20 zł
Honda CRV 2.0 – 29 zł
Wnioski nasuwają się same… Zatem moi drodzy. Jeżeli tylko możecie wybierajcie jednoślad zamiast samochodu. Przyjemnie, ekonomicznie i ekologicznie. A jaki? To już zależy od waszej kieszeni…

Na miasto najlepiej jakis skuter 125 moim zdaniem. Mieszkając w duzym miejscie, nawet jak ktoś uwielbia motocykle i ponizej litra to może być karton mleka ;) to jednak na miasto fajnie w garazu mieć zwinna 125. Sam się do takiej przymierzam. „W budzie” maxi skutera (x-max, burgman, forza) podobno mozna zejsc ponizej 3 litrów ze spalaniem. A osiągi do miasta sa już calkiem spoko.
Ja od tego sezonu regularnie latam do Warszawy do pracy na DL650 z 2010r. W sumie jakies 20-22km w jedną stronę. Spalanie średnie mam 4,5-4,6 . Do tego czas dojazdu. Do centrum Warszawy jak ruch jest normalny to okolo 30min. Jak są duuuże korki to tak max 5 min dużej. Tak samo powrót. Samochodem nie do zrobienia poniżej godziny w korkach. Także ogromna oszczedność czasu. Dobra godzina każdego dnia licząc w obie strony.
Także same plusy :)
Ja polecam skuter elektryczny i ładować w pracy. Wychodzi 0zł