_SLIDERSzkolenia motocyklowe tylko dla kobiet: świetny pomysł czy dyskryminacja?  

Szkolenia motocyklowe tylko dla kobiet: świetny pomysł czy dyskryminacja? [felieton] 

-

Każdy świadomy motocyklista powinien nieustannie się szkolić. Kobiety na jednośladach nie są tu żadnym wyjątkiem. Panie lubią to robić we własnym gronie, w spokoju, bez spojrzeń i dobrych rad swoich kolegów. Ogromna popularność szkoleń tylko dla kobiet mówi sama za siebie. Z kolei wśród facetów nie brakuje głosów sprzeciwu, że organizacja imprezy dla tylko jednej płci, zwłaszcza bezpłatnej, jest przejawem dyskryminacji, że przecież w drugą stronę to nie działa. 

Muszę przyznać, że nie jestem jakoś wybitnie zorientowany w sprawach kobiecych. Kilka lat temu, akurat w najgorętszym okresie „czarnych protestów”, przyszło mi napisać dla innej redakcji artykuł o kobietach na motocyklu. Dodam, że generalnie kobietach sukcesu, które nie tylko jeżdżą, ale też realizują się w dziedzinach zdominowanych przez mężczyzn, takich jak praca inżyniera w zespołach wyścigowych. Odnalazłem kogo trzeba, zebrałem wypowiedzi, opakowałem to w jeden wspólny materiał, który… się nie ukazał. Ktoś decyzyjny go przeczytał i uznał, że zupełnie nie zrozumiałem tematu. Nie wiem, czy bardziej zdziwiony byłem ja, czy moje rozmówczynie. Widocznie po prostu nie trafiłem w odpowiednią strunę, już nawet nie gitary, tylko całej harfy. Albo trafiłem za mocno. Albo za lekko, nie wiem. W każdym razie od tego czasu jak ognia unikam tematyki kobiecej, nawet gdy ktoś mnie prosi czy wręcz lekko przymusza. Niech piszą i mówią o tym inni, najlepiej same kobiety. 

Adeline i Augusta Van Buren: amerykańskie pionierki motocyklowych podróży, aresztowane za noszenie spodni [historia, turystyka, USA, Stany Zjednoczone]

Dzisiaj robię wyjątek, ponieważ akurat w tej sprawie mam mocno wyrobione zdanie. A jak to bywa z rzeczami wyrobionymi, jest ono dosyć luźne. Po co w ogóle organizować szkolenia motocyklowe tylko dla kobiet? Czy panie są jakieś inne, jakieś ułomne, że muszą się uczyć we własnym gronie? Oczywiście, że nie są, jednak z jakiegoś powodu spora część z nich nie czuje się na wspólnych szkoleniach z facetami wystarczająco komfortowo. A kiedy człowiek tak się czuje, nie uwalnia swojego pełnego potencjału i nie wynosi z imprezy tyle, ile mógłby w stanie tzw. lekkiej głowy. 

Moto Sekcja szkolenie dla kobiet 5

Tak jest i tak będzie

A właściwie dlaczego kobiety nie czują pełnego luzu na szkoleniach koedukacyjnych? Na pewno mają swoje powody, które akurat mogę rozumieć, ale nie muszę. Mogę tylko podejrzewać i każdy z nas, facetów, też. Łatwiej to ogarnąć przy dogłębnym rachunku własnego sumienia i szczerej ocenie zachowań kolegów. Czy zawsze traktujemy dziewczyny na szkoleniach jak kogoś równego? Czy nie widzimy w nich tylko ciekawostki, nierzadko irytującej? Czy nie mamy wewnętrznego parcia na dołączenie do kadry instruktorskiej i dawania nieproszonych rad? Czy nie silimy się na jakieś żenujące, taksówkarskie poczucie humoru? Czy nie „obcinamy” koleżanek wzrokiem w sposób budzący dyskomfort? Czy jesteśmy dla nich bardziej kumplami czy wujkami na weselu?

Moto Sekcja szkolenie dla kobiet 3

Nie chcę tu wygłaszać śmiałych tez o kobiecych emocjach, bo nie mam ku temu żadnych kompetencji. Znam babki, również z naszego środowiska, które mają więcej jaj i zdrowej agresji niż niejedna cała męska reprezentacja liceum artystycznego w boksie bezkontaktowym. Ale też, patrząc uczciwie, faceci chyba mniej przeżywają jakieś niepowodzenia na takich szkoleniach. Tzn. zewnętrznie, bo w środku mogą ryczeć po połamanych owiewkach jak każdy przyzwoity człowiek po Mufasie ubitym przez antylopy. Po kobietach zazwyczaj „bardziej widać” i nie jest to chyba szczególnie odważne stwierdzenie. Takie wyrażanie emocji w gronie samych motocyklistek może być nie tylko łatwiejsze, ale też spotkać się z dużo większym zrozumieniem i wsparciem niż na wspólnej imprezie z facetami. Zaznaczam raz na jutro, że nie wartościuję tych zachowań, nie wskazuję, które są lepsze czy gorsze. Są inne i tyle.

Jest potrzeba, jest wydarzenie

No dobrze, a czy wydarzenia „women only” nie podchodzą pod zwykłą dyskryminację? Przecież gdyby ktoś na plakacie napisał „wejście tylko dla mężczyzn”, to by się zaraz zleciały jakieś postępowe harpie. I tutaj anegdotka, muszę, bo się uduszę. Kiedyś organizowany był konkurs dla perkusistów pod nazwą „Hit like a man”. Bardzo szybko wleciał ostry protest do organizatorów, że promują przemoc wobec kobiet i toksyczne wzorce. Po samej nazwie imprezy, nie znając jej kontekstu. Zresztą, kontekst w takich przypadkach nie musi być przeszkodą. Walec jedzie. 

Moto Sekcja szkolenie dla kobiet 4

Wracając do szkoleń, jestem za pełnym równouprawnieniem. Niech sobie będą tylko dla facetów, dlaczego nie? Tylko czy naprawdę ktoś może mieć wystarczająco dobry powód, żeby je organizować w takiej formule? I jak to miałoby wyglądać? Torowanie, potem projekcja niemieckiego filmu akcji, występ żeńskiego zespołu tanecznego, który przyjechał z bardzo małą walizką ubrań, na grillu łącznie trzy krowy, do tego cysterna alkoholu i miska do rzygania dla każdego? No bez sensu, choć niektórzy lubią. Można też w klimacie zgoła (hehe) innym, refleksyjno-klasztornym, bez pokus, za to w dźwięku psalmów. Takie męskie imprezy też mają bywalców.

Upieram się jednak, że kobiece szkolenia są bardziej potrzebne kobietom, niż męskie lub wymuszone zawsze mieszane mężczyznom.

To po prostu działa

Szkolenia tylko dla kobiet mają sens, bo są po prostu skuteczne. Taki układ działa, o czym świadczy duża popularność tych wydarzeń. Przykładowo, na bezpłatne szkolenia organizowane kilka razy w roku przez lubelską Moto-Sekcję nie jest łatwo się dostać, ze względu na liczbę chętnych grubo przewyższającą liczbę miejsc. Nierzadko potrzebne jest losowanie. Na ostatnie wydarzenie w tym roku zgłosiły się – uwaga – 364 dziewczyny, miejsc było 55. Oto komentarze kilku pań, które miały szczęście:

(...) Dziękujemy  organizatorom i sponsorom,za ten owocnie spędzony czas na torze.Fajna atmosfera i profesjonalni instruktorzy. Było nas prawie 60 z różnych części Polski, w różnym wieku i z różnorodnym doświadczeniem motocyklowym. Były emocje i adrenalina ale przede wszystkim RADOŚĆ. POLECAM wszystkim. – Iwona

(...) Szkolenie pokazało nam, jak wiele możemy nauczyć się w przyjaznej i bezpiecznej atmosferze, a zdobyta wiedza i praktyka z pewnością przełożą się na nasze codzienne doświadczenie na motocyklu. Ogromne wyrazy wdzięczności kierujemy także do Instruktorów prowadzących zajęcia. Wasz profesjonalizm, cierpliwość, indywidualne podejście i ciepło sprawiły, że nauka przebiegała w atmosferze bezpieczeństwa, zrozumienia i prawdziwej motocyklowej pasji. Dzięki Wam każda z nas mogła zrobić krok naprzód i poczuć jeszcze większą radość z jazdy. To niezwykle wartościowa inicjatywa, która nie tylko daje praktyczne umiejętności, ale również inspiruje i integruje kobiety dzielące tę samą pasję. – Katarzyna

(...) Podczas szkolenia otrzymałyśmy ogrom wiedzy oraz cennych porad, które wdrożone w życie będą miały pozytywny wpływ na nasze zachowanie na drodze. Oprócz teorii była również praktyka, różnorodne ćwiczenia na placu i torze, które w bezpiecznych warunkach pomogły nam w rozwijaniu umiejętności oraz zdefiniowaniu nad czym powinnyśmy jeszcze popracować. Masa frajdy i świetnej zabawy! (...) – Emilia

Moto Sekcja szkolenie dla kobiet 1

Skoro takie wydarzenia przyciągają kobiety, które dzięki temu stają się lepszymi motocyklistkami i dłużej zostają przy jednośladach, to jest to również zwyczajnie bardzo dobre dla całej naszej branży. Rośnie duża i jeszcze niezagospodarowana grupa klientów. Dlatego chciałbym bardzo, żeby większa liczba ośrodków szkolenia szła ścieżką wytyczoną przez Moto-Sekcję z Lublina. Przy okazji bardzo zachęcam: jeśli masz firmę, prowadzisz stowarzyszenie, działasz w różnych strukturach i chciałbyś wejść w sponsoring bezpłatnych szkoleń motocyklowych, zarówno tylko dla kobiet, jak i ogólnodostępnych, odezwij się do Moto-Sekcji. Pożyteczna idea bez pieniędzy niestety nie ma szansy się zmaterializować. 

Moto Sekcja szkolenie dla kobiet 2

Do czytelnika rozumnego

Kilka razy w roku wrzucam na naszego facebooka ogłoszenia o tym, że gdzieś odbędzie się kobiece szkolenie motocyklowe. Gdybym dostawał pisiąt groszy za każdy komentarz typu „Ta, a gdzie dla facetów, hehe…”, to kupiłbym już sobie karnet na siłownię. Czego oczywiście nie zrobię, bo siłowni się brzydzę. Szkolenia tylko dla kobiet z niczego nas nie odzierają. Dlatego proszę, szanowni koledzy, po co się głupio sadzić, zamiast cieszyć, że grupa polskich motocyklistów płci obojga rośnie w siłę? 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ