Niezależnie od tego, czy jesteś sceptykiem wierzącym w globalny spisek medialny, czy też bardzo poważnie podchodzisz do atakującego populację nowego wirusa, nie da się zaprzeczyć, że wiele państw, oraz organizacji, bardzo poważnie podchodzi do zagrożenia. Nie mam tu zamiaru wchodzić w dysputy dotyczące zbiorowej paranoi lub ignorancji i żarcików typu zamienię maseczki na GS-a.

To co nas interesuje, to reakcja społeczeństwa na zagrożenie jakim jest wirus SARS CoV-2, potocznie nazywany koronawirusem. A statystyki mówią same za siebie. W momencie pisania tego artykułu, dostępne dane mówią, że wirus dotarł już prawie do 100 krajów (na wszystkie 194). Liczba osób zarażonych, zgodnie z danymi WHO, przekracza 110 000 przypadków. Media nie są jednak nieme, jeżeli chodzi o liczbę zmarłych, czyli ponad 3800 osób. Liczba osób wyleczonych to ponad 62 000. W Polsce obecnie hospitalizowanych jest 128 osób, 1299 poddanych kwarantannie i 6184 objętych nadzorem sanepidu. W Warszawie potwierdzono już dwa przypadki zachorowania na COVID-19 (chorobę wywołaną zarażeniem wirusem SARS CoV-2)

Zawsze aktualne, globalne dane online dotyczące koronawirusa

Zatem czy mamy się czym przejmować? Czynniki są dwa – jeden to bardzo łatwy sposób przenoszenia wirusa (drogą kropelkową), drugi to szybkość i skuteczność jego działania. Nie mówię tu o tym, że każdy zarażony to potencjalny denat, bo statystyki jasno mówią co innego. Mówię o tym, że choroba potencjalnie śmiertelna roznosi się tak samo łatwo jak byle przeziębienie.

No ale my jesteśmy motocyklistami, po cholerę nam piszesz coś o wirusie – przecież każdy o tym pisze. Ano, rzecz ma się w tym, że jako motocykliści po pierwsze, często się przemieszczamy, generalnie lubimy podróżować. Osobiście miałem plany, by w tym roku wybrać się do Portugalii… no i mam niejasne przeczucie, że się trochę z tym powstrzymam. Mimo wszystko miejsca oblegane przez turystów, to potencjalne miejsce do złapania tego czy innego badziewia. Kto podróżował zaś do nieco mniej rozwiniętych regionów wie, że z higieną w niektórych miejscach jest, delikatnie mówiąc, bardzo różnie.

To zatem, czy któreś z nas postanawia zaryzykować i wybierze się w podróż, to kwestia kalkulacji ryzyka i pilnowania się nie mniejszego niż w Warszawskim metrze. Można zatem zrewidować plany. Miasta można zamienić na biwaki. Oczywiście nie każdy może być chętny eksplorować trasy TET (Trans Euro Trail – przecinka przez Europę głównie szutrami). Ja osobiście Portugalię zamieniam na Litwę, Rumunię, Węgry – bardziej eksplorowanie miejsc historycznych i szukanie piękna natury, niż turystykę w mocno obleganych miejscach.

Lokalnie – zloty motocyklowe, jako imprezy masowe, również mogą być narażone na odwołanie. To, czy ktoś na takowe jeździ, ponownie jest rzeczą indywidualną. Nie da się jednak ukryć, że choć na zlotach ludzie mocno dezynfekują się od środka, to w trakcie, lub po takich zabiegach, mocno się też socjalizują i zwracają coraz mniejszą uwagę na higienę. Większość zlotów to imprezy prywatne, organizowane przez zrzeszenia, ale jeszcze kilka dni temu mogliśmy odczuć skutki w postaci odwołania/przeniesienia na nowy termin Warsaw Motorcycle Show. Niby nowa data to czerwiec, ale bądźmy szczerzy, nie wiemy na pewno czy i w tym terminie się odbęda, a na pewno nie tak hucznie, jak miałoby to miejsce w oryginalnie zaplanowanym terminie.

Wizje apokaliptyczne, to oczywiście zamknięte firmy, tam gdzie można wysyłające pracowników na pracę zdalną, odwołane zajęcia w szkołach (które potencjalnie mogą przebić strajk nauczycieli w minionym roku) oraz wiele innych. Zmiany gospodarcze na czas walki z wirusem mogą dotknąć nas (motocyklistów) nie tylko poprzez utrudnienia logistyczne, ale np. przez wzrost cen paliwa oraz mniejszą dostępność części i wyposażenia motocyklowego (np. z Chin czy Włoch).

Można zatem raczyć się wymówką, że grypa zabiła więcej osób lub codziennie w wypadkach śmierć ponosi więcej ofiar. Rzecz w tym, że grypą jest nieco trudniej się zarazić, a wypadki to temat bardziej zależny od nas niż jakieś niewidzialne gołym okiem źródła zakażenia.

To z czym chciałbym cię zostawić drogi czytelniku, to jak zwykle apel o zdrowy rozsądek. Paranoja nie jest wskazana, tak samo jak ignorancja – oba to skrajne podejścia. Znajdź zatem ten złoty środek i jak zwykle dbaj o siebie i o innych. Naszą przewagą nad dowolnym zagrożeniem naturalnym jest nasz niezwykle rozwinięty mózg. Już dawno ktoś powiedział, że myślenie ma przyszłość. Jedyne zatem o co cię proszę, to otwarty umysł.



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.