TestyAkcesoriaArai Chaser V. Niezawodny i denerwujący jak rodzony brat

Arai Chaser V. Niezawodny i denerwujący jak rodzony brat

-

Nurkuję

Arai Chaser-V (3)

Wyściółka kasku Chaser-V jest z tych najlepszych. Mimo bardzo ścisłego dopasowania (podstawa bezpieczeństwa) czuję się jak na miękkiej poduszce w najlepszym hotelu. Na zdjęciach moja twarz wygląda wprawdzie jakby złapał ją w swą dłoń Robert Burneika, ale możecie mi wierzyć – jest wygodnie.

Nie jestem wielkim fanem zapięcia typu „podwójne D” ale Arai innego nie bierze pod uwagę jako nie dość bezpieczne. Trudno – przyznaję, że nie jest ono tak niewygodne, jak mogłoby się wydawać, a poza tym to jedyne zapięcie, które zaciska się pod wpływem działania siły. W razie wypadku – bezcenne.

Pierwsza wada – obsługa wizjera w rękawicach to koszmar. Do otwierania służy maleńki suwaczek, który pełni rolę uchwytu i zamka przy uchylaniu wizjera. Jego obsługa w rękawicach jest tak samo prosta jak napisanie w nich sms-a lub usunięcie ciała obcego z oka. Tu projektantom należą się baty.

Wada druga – demontaż wizjera wymaga chyba ukończenia dwóch stopni specjalnego szkolenia w ośrodku badawczym Arai. Zanim opanowałem tę operację w miarę przyzwoicie, zużyłem cały zapas wulgaryzmów ze wszystkich znanych mi języków.

No to łycha

Kask Arai Chaser-V jest średni jeśli chodzi o hałas. Do prędkości 160 km/h na dość głośnym Ducati ST3 hałas jest akceptowalny, tzn. wyraźnie słychać brzmienie v-twina. Powyżej z pomocą przychodzą stopery, ale nie będę rozwijał tego wątku, ponieważ czytują nas stróżowie prawa.

Arai Chaser-V (6)Kask ma dobrze rozwiązaną wentylację, która w dodatku nie powoduje dodatkowego dyskomfortu jeśli chodzi o hałas. Znakomicie sprawdza się także fabryczny pinlock, który nawet w najcięższe mgły pozwala zachować ostrość widzenia.

Wada trzecia – brak blendy bardzo doskwiera podczas słonecznej pogody. Mrużenie oczu działa przez jakiś czas ale podczas długiej wyprawy na południe Europy przydałby się wizjer fotochromatyczny.

Chaser-V nie lubi niestety okularników – moje wyjątkowo giętkie oprawki bardzo niechętnie współpracowały z dopasowaną wyściółką kasku. Takie konsekwencje bezpieczeństwa.

W kasku przejechałem kilka tysięcy kilometrów. O tym, jak będzie sprawował się w dłuższym okresie nie omieszkam napisać w teście użytkownika.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.