Głos ma znaczenie
Przez kilka tysięcy kilometrów używam interkomu podróżując z pasażerką, korzystam z niego także w konfiguracji na dwa motocykle – modelem podczas sesji fotograficznej jest mój brat Paweł. Muszę przyznać, że interkom to genialny wynalazek ułatwiający porozumiewanie się podczas wspólnych podróży. Nie ma już potrzeby otwierania wizjera, podnoszenia głosu i pokazywania palcem.
Wystarczy powiedzieć głośniej jedno słowo i następuje aktywacja zestawów. Poziom wrażliwości jest regulowany. Można także aktywować system naciśnięciem środkowego guzika. Zarówno przyciski funkcyjne jak i poziomu głośności są bardzo dobrze wyczuwalne nawet w grubych, przeciwdeszczowych rękawicach motocyklowych.

Jakość dźwięku jest bardzo dobra nawet przy prędkościach przekraczających 140 km/h. Ponieważ często jeżdżę ze stoperami obwiałem się, że poziom słyszalności będzie porównywalny do obecnie reklamowanych ultra cichych odkurzaczy domowych.
Jednak nie. Na maksymalnym ustawieniu głośności śmiało można rozmawiać nawet z zatyczkami w uszach. Szum wiatru jest praktycznie niesłyszalny. Dezaktywacja zestawów następuje po kilkudziesięciu sekundach ciszy po zakończonej rozmowie.
Jeśli nucić, to cicho
Okazuje się, że interkom Midlanda może również służyć podczas samotnych wojaży w nieznane. Producent przewidział możliwość bezprzewodowego podłączenia MP3 lub telefonu komórkowego, na którym wgraną mamy naszą ulubioną play-listę.
Należy połączyć za pomocą bluetooth komórkę z interkomem i włączyć odtwarzacz muzyki. Od teraz ulubione utwory towarzyszą mi kiedy tylko zechcę. Przyciskami na aparacie można włączać kolejne lub poprzednie utwory.
