TestyMotocykle noweBMW R1200GS. Król asfaltu, offroadowy pozer

BMW R1200GS. Król asfaltu, offroadowy pozer [PIERWSZE WRAŻENIA]

-

Skrzynia: jest OK

BMW R1200GS (10)Bardzo płynnie działa również zintegrowana z silnikiem skrzynia biegów. Kolejne przełożenia wskakują bez najmniejszych oporów i czynność ta sprawia podczas jazdy sporą przyjemność.

Trudno mi się jedynie przyzwyczaić do niezwykle miękkiego sprzęgła. Przełożenia łapią dopiero po zwolnieniu klamki w ostatnim zakresie. Wymaga to trochę wprawy, ale już po kilkudziesięciu kilometrach przestaje być uciążliwe.

Duży, czytelny wyświetlacz pokazuje również przełożenia – po krótkiej chwili przyzwyczajam się do intuicyjnych wskaźników. Mimo nafaszerowania motocykla elektroniką producent zachował na szczęście trochę konserwatyzmu i zdecydował się na analogowy obrotomierz i prędkościomierz. W kokpicie wszystko jest więc na swoim miejscu – proste, czytelne i intuicyjne.

Zakręty: witamy w Alpach

BMW R1200GS (15)Niezłe są również hamulce, chociaż czasem motocykl potrafi zanurkować. Spory feler, szczególnie jeśli jeździec nie jest na to przygotowany.

Chłodząca silnik ciecz zwiększyła wagę motocykla, lecz znacząco poprawiła jego osiągi. Wyraźnie czuć różnicę w stosunku do poprzednich, chłodzonych powietrzem bokserów. W niższym zakresie silnik potrafi wprawdzie pracować bardzo nierównomiernie, ale po wkręceniu na wyższe obroty pokazuje swoją sportową naturę.

BMW R1200GS (11)Mankamentem jest jednak pochylanie się motocykla w lewą stronę podczas gwałtownego przyspieszania.

Ku mojemu zaskoczeniu GS świetnie wchodzi w zakręty. Zupełnie nie czuć jego wagi a każde złożenie stanowi przyjemne doznanie. Wniosek: wbrew moim obawom to motocykl, którym bez obaw można pojechać na alpejskie przełęcze.

Teren: nieporozumienie

BMW R1200GS (13)Ok, zobaczmy co potrafi poza asfaltem. I już po pierwszym kilometrze polnej drogi spotyka mnie niemiłe zaskoczenie: BMW R1200GS to zdecydowanie nie jest motocykl do jazdy w terenie.

Pierwsze problemy z prowadzeniem pojawiają się na szutrach, a po wjechaniu w błoto, piasek czy śliską trawę GS zaczyna tańczyć. Próbuję regulować wszelkie elektroniczne systemy w różnych konfiguracjach – bez skutku.

Przede wszystkim w terenowej jeździe przeszkadza spory ciężar. Przejechanie kolejnej głębszej kałuży, stromego wzniesienia czy łachy piasku wymaga naprawdę sporej siły.

BMW R1200GS (3)Kolejnym problemem przy jeździe enduro jest nierównomierna praca silnika. Zrywanie obrotów – jak później potwierdzi mi Liosza – to typowe zachowanie tego boksera.

Już po pół godzinie jazdy w terenie zdaję sobie sprawę, że raczej nie chciałbym tym motocyklem, szczególnie obładowanym, przemierzać dziurawych dróg Azji.

Trzeba jednak przyznać, że dużym udogodnieniem jest możliwość wyłączenia ABS-u. Nie we wszystkich motocyklach konkurencji producent przewidział taką możliwość.

Co więcej, nie wymaga to szczegółowego zagłębiania się w menu. Można to zrobić jednym przyciskiem on/off podczas jazdy, a więc np. wjeżdżając z asfaltu w polną drogę. Duży plus.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Mariusz Ignatowicz
Mariusz Ignatowicz
Z wykształcenia arabista. Z zawodu – dziennikarz od ponad 20 lat. Był m.in. korespondentem „Rzeczpospolitej” i PAP w Sankt-Petersburgu, redaktorem naczelnym „Gazety Finansowej”, a także zastępcą redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. Na motocyklu lubi podróżować indywidualnie. Interesuje się kulturą Bałkanów i tam często planuje swe motocyklowe podróże. Oprócz turystyki motocyklowej uwielbia nurkowanie. Zna cztery języki, w tym arabski.