Większość ze spotkanych później motocyklistów będzie nas zresztą zagadywać, pytając o szczegóły techniczne i wrażenia z jazdy. I to bynajmniej nie z powodu rosyjskiej tablicy rejestracyjnej.
Jedynym elementem, który mi się nie podoba jest dość dziwaczny dziób. Mam wrażenie, że po prostu do takiego motocykla nie pasuje.
Silnik: nie mój klimat
Po przekręceniu kluczyka w mój początkowy zachwyt wkrada się pewien niepokój. Silnik pracuje dość głośno, lecz jego dźwięk brzmi po prostu brzydko. Brakuje basowego dudnienia i spodziewam się, że w korku na kierowcach specjalnego wrażenia nie zrobi.
Egzemplarz Lioszy, który będę testował wyposażony jest w większość akcesoryjnych dodatków. Trzy tryby jazdy – Szosowy, Deszczowy i Enduro – mają teoretycznie umożliwić jazdę GS-em w każdych warunkach.
Dostępne są też trzy regulacje zawieszenia: Hard, Normal i Soft. Każda z tych opcji może być przełączana za pomocą kilku przycisków bardzo intuicyjnie, bez konieczności drobiazgowego przełączania menu.
Podczas testowania „na sucho” zwracam uwagę na to, że boczna nóżka umieszczona jest w mało intuicyjnym miejscu. Jej rozłożenie wymaga dość precyzyjnego operowania stopą i jest po prostu denerwujące. Do tego mankamentu nie przyzwyczaję się już do końca mojego testu.
Na siodło wsiadam z pewnym niepokojem, pamiętając niechlubne historie jego pięciu wezwań serwisowych i niepotwierdzonych podejrzeń o spowodowanie śmierci brytyjskiego dziennikarza. Liosza zapewnia jednak, że podczas 15 tys. przejechanych kilometrów nie zdarzyła się najmniejsza awaria.
Zatem – w drogę.
Na parkingu: trzeba uważać
Chłodzony cieczą bokser pracuje równomiernie i dynamicznie. Wyraźnie widać różnicę w stosunku do poprzedniej generacji bokserów, oferowanych przez koncern z Bawarii.
Ten typ chłodzenia zwiększył jednak wagę całego motocykla i pogorszył jego poręczność, co zdecydowanie jest odczuwalne, szczególnie podczas jazdy parkingowej.
Dość wysoko położony środek ciężkości sprawia, że manewrowanie GS-em na wolnych prędkościach jest bardzo uciążliwe, szczególnie dla średniego wzrostu jeźdźca (mam 178 cm).
Dla osób poniżej 170 cm jazda tym motocyklem będzie już stanowić nie lada wyzwanie.
W trasie: bajka
Z Kuźnicy Białostockiej, skąd odbieram mojego kolegę ruszamy szeroką drogą krajową w stronę Warszawy. Na asfalcie przy umiarkowanej jeździe GS spisuje się znakomicie.
To motocykl niezwykle komfortowy, a zamontowany system półaktywnego zawieszenia ESA znakomicie wyłapuje wszystkie nierówności. Podczas spokojnej jazdy GS wręcz miękko płynie po asfalcie, dając poczucie jazdy motocyklowym SUV-em.
Wygodna jest również pozycja. Po dwugodzinnym przelocie nie odczuwam żadnych dolegliwości kręgosłupa, nóg czy nadgarstków. Znakomicie wyprofilowana owiewka chroni przed wiatrem, dając możliwość regulacji.
Dość dziwacznym pomysłem jest jednak umieszczenie pokrętła do regulacji z prawej strony, obok kokpitu. Na szczęście znajduje się w takim miejscu, że podczas jazdy można obsługiwać go lewą ręką, bez zdejmowania gazu. Generalnie pod względem ergonomii i komfortu jazdy trudno jednak mieć do tego motocykla jakiekolwiek zastrzeżenia.