Już piąty miesiąc kłuje w oczy zakaz wjazdu motocykli w Galerii Krakowskiej. Jej władze wykluczyły motocyklistów zarówno z parkingu zadaszonego, jak i odkrytej płyty przed wejściem. I na razie nie zamierzają nic zmieniać.
Zakaz wjazdu dla motocykli przed Starym Browarem w Poznaniu, zniknął wkrótce po naszej interwencji. Niestety – nie wszystkie galerie handlowe potrafią tak otworzyć się na klientów, czego przykładem jest postawa władz Galerii Krakowskiej.
Znaki i ochroniarze
O dyskryminacji motocyklistów informują dobitnie wielkie znaki zakazu oraz ochroniarze dbający, by zakazy były respektowane. Wtajemniczeni znają wprawdzie miejsce, gdzie można zostawić motocykl, ale by się na nie dostać, trzeba złamać zakaz wjazdu dla motocykli, który ustawiono przed parkingiem. To maleńka nieoznaczona w żaden sposób zatoczka umiejscowiona tuż za wjazdem na parking zadaszony. Zmieści się na niej najwyżej pięć (!) motocykli.
Biuro Parkingu tłumaczy tę dyskryminację odpowiedzialnością zbiorową – podobno zdarzały się przypadki nieuczciwych motocyklistów, którzy wyjeżdżali z parkingu omijając szlaban. Więcej światła rzucił na sprawę dyrektor techniczny Galerii. Według niego problemem jest system, który rozpoznaje bilety przy wyjeździe z parkingu. Ponieważ nie jest on przystosowany do obsługi motocykli, szlaban czasem nie otwiera się lub za wcześnie zamyka powodując niebezpieczeństwo dla bikerów.
Kupujmy gdzie indziej
Co ciekawe, podobny system funkcjonuje także w Starym Browarze, który mimo tego doskonale poradził sobie z potrzebami bikerów. Choć dyrektor GK pytany o plany rozwiązania problemu odpowiedział, że Galeria Krakowska nad nim pracuje, wciąż traktuje motocyklistów jak przestępców i dyskryminuje ich, odmawiając prawa do zaparkowania maszyn na parkingu.
Radzimy więc: zróbcie zakupy gdzie indziej. Nawet jeżeli nie wybieracie się na nie motocyklem.
