pt., 30 Lip 2021

Ducati Monster 2021 – naked lekki jak supermoto [test, dane techniczne, opinia użytkowników]

-

Ducati Monster wcieleniem na ten rok zaskoczył chyba wszystkich. Okazało się, że producent z Borgo Panigale rezygnując z tradycji, wrócił do korzeni… Jak to w ogóle możliwe i jak udał się powrót nowego, wreszcie bardzo sportowego Monstera 2021?

Tego materiału nie udałoby się zrealizować nie tylko bez importera Ducati, firmy Liberty Motors, ale i bez sponsorów tytularnych wielkiego porównania motocykli “9 przepisów na nakeda”, którymi byli: polski producent odzieży motocyklowej Shima, włoski wytwórca opon motocyklowych Pirelli oraz niemiecki producent kasków motocyklowych premium – Schuberth.

Monster

Cofnijmy się w czasie

Zacznijmy może od historii, od idei, która leżała u podwalin powstania Ducati Monster. Jego twórca, Miguel Angel Galluzzi, chciał stworzyć motocykl o sportowym charakterze, ale nadający się do codziennego użytkowania. Pełne owiewki, leżąca pozycja i silnik mający moc tylko przy wysokich obrotach to nie jest dobry przepis na jazdę po mieście. W 1993 roku na ulice wyjechał pierwszy Monster M900.

Wysoka kierownica, wygodna pozycja za nią, sztywna, stalowa rama i mocny, prawielitrowy silnik! Oto recepta na sukces sprzed prawie 30 lat…

Tempora mutantur et nos mutamur in illis,

Monster

jak mawiali starożytni Rzymianie. Współcześni inżynierowie z Bolonii zdecydowali, że dotychczasowa konstrukcja Monstera doszła do ściany i postanowili odchodząc od tradycji, wrócić do korzeni Monstera. Mówiąc wprost – zrezygnowali z kratownicowej ramy, w imię powrotu do sportu, do pomysłu Miguela Angela Galluzziego. Bo jaki supersportowy motocykl wyposażony jest obecnie w stalową ramę? No właśnie…

Jeszcze bliżej Panigale…

Monster

Rama główna nowego Monstera ma bardzo dużo podobieństw z ramą Panigale V4. Jest także krótka, zbudowana z aluminium i mocowana bezpośrednio do silnika, który otrzymał zadanie usztywnienia jej konstrukcji. Aluminiowa rama monocoque nowego Monstera jest też przede wszystkim lżejsza od stalowej poprzednika. To plus wsparcie przez lekką i niezwykle wytrzymałą ramę pomocniczą, zbudowaną w technologii GFRP (polimer wzmocniony włóknem szklanym), przyczyniło się do zmniejszenia całkowitej suchej masy motocykla do zaledwie 166 kg. To najlżejszy Monster, jaki kiedykolwiek opuścił fabrykę Ducati.

Tradycyjny design

Monster

Jednak tradycjonaliści, kochający poprzednie wcielenia Monsterów, nie powinni być tak do końca zawiedzeni. Patrząc na, nie da się ukryć, supernowoczesny motocykl, widać w nim konotacje z poprzednią generacją. Linia pojazdu, zbiornik o charakterystycznym kształcie, reflektor – choć ledowy, to jednak wizualnie przypominający okrągły kształt reflektorów poprzednich wcieleń Potwora.

Monster

Ogon o płynnej, ale też agresywnej linii. Nie da się pomylić go z innym motocyklem – mimo szeregu zmian i unowocześnień, od razu widać, że jest to Monster…

Monster

Silnik, czyli jednostka generująca emocje

To co napędza nowego Monstera, to chłodzona cieczą jednostka Testastretta 11° pojemności 937 cm3.

Monster

V-twin, a właściwie L-twin o kącie rozwarcia cylindrów 90°, z rozrządem sterowanym desmodromicznie. Jest to ta sama jednostka, którą możemy znaleźć w świetnej Multistradzie 950 czy Hypermotardzie 950. Natomiast w porównaniu z poprzednią jednostką Monstera 821 zwiększono pojemność skokową, moc, moment obrotowy, a mimo tego jej masa uległa redukcji aż o 2,4 kg. To przyczyniło się wyraźnie do odbioru Monstera jako niezwykle lekkiego, i łatwego w przerzucaniu z zakrętu w zakręt motocykla. To może teraz coś o parametrach tego silnika… Rozwija on moc maksymalną sięgającą 111 KM, osiąganych przy 9250 obr./min oraz maksymalny moment obrotowy dochodzący do 93 Nm i to przy zaledwie 6500 obr./min.

Ciężkie testy

My naszego czarnego Monstera zabraliśmy na Kaszuby, aby tam, na tamtejszych drogach sprawdzić jego zdolności i przekonać się, czy rzeczywiście jest tak świetny, jak mówią. Pierwszego dnia testów spadł deszcz, który towarzyszył nam z przerwami przez wszystkie dni przeznaczone na jazdę. Monster nie generował większych problemów, radził sobie ochoczo w kałużach i z przeciwnymi wiatrami. Dopiero gdy wyszło słońce, można było sprawdzić do czego się naprawdę nadaje…

Nowy Monster to bardzo dynamiczna maszyna. Rozpędza się do licznikowych 250 km/h, wstaje na gumę bez proszenia z drugiego biegu. Jeżeli miałbym określić go jednym słowem, no, dwoma słowami, to powiedziałbym o nim – lekki mocarz…

Naked a la supermoto

Monster

Jego masy praktycznie nie czuć, manewruje się nim jak motocyklem supermoto. To, co w jednocylindrowych supermociakach mi zawsze mocno przeszkadza, to ograniczenia silnikowe. Ok, motocykl jest niezwykle lekki, ma zrywny silnik, manewruje się nim jak rowerem, ale jednostka napędowa “szybko się kończy” i nie da rady jechać z większymi prędkościami. Monster, to takie supermoto bez wad. Gdyby tylko miał wyższy skok zawieszeń i inne opony, można by było nim zamiatać w terenie – jestem co do tego przekonany.

Monster

Gdy robiliśmy zdjęcia do sesji, na gdańskiej Stoczni Carskiej, tuż po deszczu, miałem okazję przejechać nim przez łachę plażowego piachu. Okazało się, że przeszedł po nim jak po twardym gruncie, lekko tylko machając kierownicą. Dobra, rozpędziłem się, przecież piszę o nakedzie, a nie supermoto czy enduraku. Grunt, że jego masa jest praktycznie nieodczuwalna i to w każdych warunkach.

W zakręcie

Monster

Kręte drogi są zdecydowanie żywiołem Monstera. Jak już wspominałem, przerzucanie tego sprzęta z zakrętu w zakręt jest dziecinnie proste. Znów kłania się niska masa, ale także doskonałe wyważenie. Motocykl prowadzi się jak po sznurku, wykonuje polecenia kierowcy, prowadzi się wręcz intuicyjnie.

Monster

Zawieszenie Monstera zestrojone jest definitywnie w stronę sportu, ale z zachowaniem przyzwoitości w kwestiach komfortu. Kaszubskie drogi nie należą do najrówniejszych w Europie, a mimo to potężne upsy, o średnicy lag 43 mm, wybierały każdą nierówność na tyle dobrze, że zęby mi nie szczękały i plomby w nich nie były wystawione na próbę. Zdecydowanie mega robota i wspaniały kompromis.

Fabryczne opony – Pirelli Diablo Rosso III

Monster

Nasz Monster fabrycznie obuty jest właśnie w ww. opony. Ten, jakże ważny, a może i najważniejszy element motocykla, nie miał łatwego życia podczas naszych testów. Mokra nawierzchnia, wszędobylski piach na asfalcie, chwilami deszcz lejący się strumieniami, a do tego kilka miejsc, do których dojazd był możliwy jedynie drogą gruntową lub nawet po prostu przez piach. Przez cały test żaden z jeźdźców nie skarżył się na uślizgi – czy przy odkręcaniu, czy też przy hamowaniu. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Rosso III sprawdziły się jako opony uniwersalne, których zadaniem jest zarówno trzymanie motocykla na linii przejazdu szybkiego, suchego i wyprofilowanego wirażu, jak i zapewnienie przyczepności w najgorszej ulewie.

Monster

Elektronika

Monster

To, co rzuca się od razu w oczy po zajęciu miejsca na wygodnej kanapie Monstera, to jego kolorowy, duży i czytelny, ciekłokrystaliczny wyświetlacz. Niestety nauka jego obsługi wymaga chwili i jest trochę skomplikowana. Ale po opanowaniu operowania przyciskami umieszczonymi na kierownicy, wszystko staje się jasne.

Monster

Na pokładzie Monstera mamy zakrętowy ABS z możliwością dezaktywacji jego oddziaływania na tylne koło. Mamy mapy silnika, mamy ośmiostopniową kontrolę trakcji z możliwością jej dezaktywacji, co pozwala niemal od razu przedniemu kołu poszybować wysoko w górę…

Monster

Mamy też niezbyt przeze mnie lubiany system Ducati Wheelie Control, który trzyma przednie koło Monstera niemal przyklejone do asfaltu.

Monster

Na uwagę zasługuje działanie quickshiftera, które jest naprawdę wzorowe. Szczerze mówiąc, to zmiana biegów właśnie w Monsterze przebiegała najlepiej wśród wszystkich testowanych na Kaszubach przeze mnie motocykli. Szacun, bo ze zmianą biegów w Ducati zawsze coś było nie do końca tak…

Ale to hamuje!

Monster

Skoro Ducati, to Pirelli, ale także Brembo – Włosi trzymają się razem i… bardzo dobrze! Dwa czterotłoki mocowane radialnie wprost wgryzają się w przednie tarcze Monstera. Dozowalność – mega! Siła hamowania – wzorcowa! Ten sprzęt staje w miejscu!

Monster

Jedyna rzecz, do której można się przyczepić, jeśli chodzi o układ hamulcowy, to głośny tylny hamulec. Po tym jak dostał trochę brudu i wody, hamując prezentował nam piski godne roweru mtb, a nie motocykla tej klasy.

Podsumowanie

Ducati Monster to bardzo solidny sprzęt, który nie zawiedzie swojego właściciela w każdych warunkach – nas nie zawiódł nawet w ulewnych deszczach. Na naszym porównaniu 9 przepisów na nakeda, testerzy docenili go w następujących kategoriach: ergonomia (II miejsce), wykonanie (III miejsce), generator emocji (III miejsce), prowadzenie w zakręcie (III miejsce) oraz został najlepiej ocenionym motocyklem wśród wszystkich przez jednego testera – Krzysztofa Ozimkiewicza.

Monster to motocykl iście uniwersalny, pozwalający na jazdę w trasie, po torze, po mieście. Wygodny, lekki, supernowoczesny, a także bezpieczny. Za to jednak, jak za wszystko co dobre, trzeba zapłacić. W przypadku Monstera cena ta wynosi 53 900 zł.

Więcej na stronie importera.

Okiem drugiego testera – Krzysztofa Ozimkiewicza z MotoSapiens

Monster 950 to taki trochę oszukaniec. Niby łączy go imię z klasycznym, legendarnym Ducati, który kojarzy się z archaicznymi, tradycyjnymi rozwiązaniami: kratownicową ramą, mono-wahaczem i klasycznym wyglądem. Już tylko patrząc na niego można wyczuć, że coś jest nie tak. Na próżno szukać kratownicowej ramy. Wahacz ma oba ramiona… no cóż, dla mnie nie wygląda jak Monster. Bardziej przypomina japończyka niż włocha. Takie czasy, teraz włoskie sportowe motocykle czerpią z nowinek technologicznych, to dlaczego Monster miałby być “perłą z lamusa”.

Monster

Po przekręceniu kluczyka budzi się “superkomputer”. Kolorowy wyświetlacz pokazuje mnóstwo informacji, a interface jest całkiem przejrzysty. Dość szybko można odnaleźć nie tylko informacje o przebiegu czy paliwie, ale o kontroli trakcji i sposobie oddawania mocy przez silnik – tak można ustawić naprawdę dużo parametrów, które mogą się wydawać dziwne… Póki nie dotrzemy do punktu, w którym możemy wyłączyć ABS na tylnym kole.
Jeśli lubisz zamiatać tyłem, to właśnie jesteś w punkcie, w którym już bardzo chcesz uruchomić silnik.

MonsterI tu się schował prawdziwy MONSTER przez duże „M” Zaraz po naciśnięciu startera do naszych uszu dobiega charakterystyczny dźwięk wiadra gwoździ które ktoś wsypał do silnika. Wbijam jedynkę i zaczyna się zabawa.

Monster

To znaczy zaraz się zacznie bo jednostka napędowa jest przez chwilę zdezorientowana jeśli zbyt długo znajdujesz się w polu poniżej 3 000 obrotów. Dlatego warto szybko „przewijać” ten odcinek obrotomierza.

Monster

Jeśli lubicie pozycję zbliżoną do supermoto, ale chcecie dużo bardziej wygodną kanapę. Jeśli lubicie jak motocykl ma wąską „talię” kiedy obejmujecie go nogami. Jeśli lubiliście stare modele monstera – to polubicie i tego.

Monster

Monster 950 jest lżejszy od przednika o 18 kg, ma mniejszy promień skrętu o 8 stopni, ma więcej koni i momentu obrotowego… Generalnie wszystko robi lepiej… No, według mnie może nie wygląda tak dobrze. Ale, gdyby nie nazywał się Monster byłby bestsellerem w stajni Ducati. On według mnie trochę oszukuje, że jest Monsterem, a jest od niego po prostu lepszy. Jeśli odrzucić marketing i traktować go jako zwykły włoski motocykl, to jest to fenomenalny naked i nie sposób go nie lubić. Matka dała mu źle na imię, ale to nie jest jego wina…

Zdecydowanie, wśród wszystkich testowanych przeze mnie motocykli podczas imprezy 9 przepisów na nakeda, to właśnie Monster zrobił na mnie największe wrażenie i jemu przyznałem zwycięstwo.

Galeria zdjęć

Dane techniczne

937 cc Testastretta 11°
Euro 5
Moc max. 111 hp at 9,250 obr./min
Max. moment 93 Nm przy 6,500 obr./min
Waga na sucho 166 kg
Aluminiowa rama główna
Subframe z GFRP (Glass Fiber Reinforced Polymer)
Aluminiowy wahacz
Nowy refletkor full-LED
Wyświetlacz TFT 4.3”
3 mapy silnika
Regulowany ABS Cornering (3 poziomy z opcją tylko na przednie koło)
Kontrola trakcji DTC 8 poziomów z DWC
Launch Control
Zawieszenie przednie 43 mm upside down
Zawieszenie tylne – amortyzator typu monoshock
Hamulce przednie Brembo dwie tarcze 320 mm z zaciskami M4.32 monobloc
Sterowanie sprzęgłem – hydrauliczne
820 mm wysokość siedzenia, 795 mm (opcjonalnie) lub 775 mm z niskim siedzeniem i zestawem obniżającym zawieszenie
DQS góra/dół

Michał Brzozowski
Motocyklista od 20 lat, z potężnym stażem przejechanych kilometrów, dużą liczbą przetestowanych maszyn i wielką miłością do jednośladów. Przede wszystkim kocha trzy motocyklowe segmenty: hipermocne nakedy, wygodne, duże turystyczne enduro oraz lekkie i zwinne jednocylindrowe supermoto, ale nie stroni od jazdy wszystkim co ma dwa koła. Przetestuje każdy sprzęt, a większość z testowanych motocykli chociaż spróbuje postawić na koło. Absolwent filologii polskiej na UW. Prywatnie pasjonat sportu, a w szczególności rowerów.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Nieopłacony rachunek sumienia [felieton]

Sieć niedawno obiegło zdjęcie polskiego motocyklisty podpisane przez autora poruszonego faktem, że ów motocyklista opuścił wynajmowaną (prawdopodobnie) w Serbii kwaterę bez płacenia. Jak można...

Zestaw JET – idealny towarzysz twoich letnich wypraw motocyklowych!

Lato rozgościło się już na dobre! Za oknem żar leje się z nieba. Ale to nie oznacza, że musisz rezygnować z jazdy na motocyklu....

Przyjazny mocarz – Suzuki GSX-S 1000 [test, dane techniczne, opinie]

Przeważnie testuję małe pojemności, albo maszyny klasyczne. Dlatego, gdy pojawiła się możliwość pojeżdżenia sprzętem, w którym drzemie moc 150 KM, nie wahałem się ani...

Motocyklem dookoła Polski: arcykowal pan Józef, blokada Helu, nadmorski lans adventurów z kuframi

Na swej drodze spotykam wyjątkowych ludzi, od których mogę czerpać mądrość życiową. Tak było i w tej części podróży. Niestety Hel zablokowali rolnicy i...

Jazda motocyklem na jednym kole, wyprzedzanie na linii ciągłej czy ignorowanie znaków – tak działa policyjny dron [VIDEO]

Odkąd drony trafiły w ręce polskiej policji mam wrażenie, że nie tylko za sprawą jego działania, ale także ogromnego zainteresowania funkcjonariuszy, akcje w których...