Ducati Monster wcieleniem na ten rok zaskoczył chyba wszystkich. Okazało się, że producent z Borgo Panigale rezygnując z tradycji, wrócił do korzeni… Jak to w ogóle możliwe i jak udał się powrót nowego, wreszcie bardzo sportowego Monstera 2021?
Tego materiału nie udałoby się zrealizować nie tylko bez importera Ducati, firmy Liberty Motors, ale i bez sponsorów tytularnych wielkiego porównania motocykli „9 przepisów na nakeda”, którymi byli: polski producent odzieży motocyklowej Shima, włoski wytwórca opon motocyklowych Pirelli oraz niemiecki producent kasków motocyklowych premium – Schuberth.

Cofnijmy się w czasie
Zacznijmy może od historii, od idei, która leżała u podwalin powstania Ducati Monster. Jego twórca, Miguel Angel Galluzzi, chciał stworzyć motocykl o sportowym charakterze, ale nadający się do codziennego użytkowania. Pełne owiewki, leżąca pozycja i silnik mający moc tylko przy wysokich obrotach to nie jest dobry przepis na jazdę po mieście. W 1993 roku na ulice wyjechał pierwszy Monster M900.
![Ducati Monster 2021 – naked lekki jak supermoto [test, dane techniczne, opinia użytkowników]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2021/07/Ducati-Monster-M900-MV_DuzeZdjecie-W640.jpg)
Wysoka kierownica, wygodna pozycja za nią, sztywna, stalowa rama i mocny, prawielitrowy silnik! Oto recepta na sukces sprzed prawie 30 lat…
Tempora mutantur et nos mutamur in illis,

jak mawiali starożytni Rzymianie. Współcześni inżynierowie z Bolonii zdecydowali, że dotychczasowa konstrukcja Monstera doszła do ściany i postanowili odchodząc od tradycji, wrócić do korzeni Monstera. Mówiąc wprost – zrezygnowali z kratownicowej ramy, w imię powrotu do sportu, do pomysłu Miguela Angela Galluzziego. Bo jaki supersportowy motocykl wyposażony jest obecnie w stalową ramę? No właśnie…
Jeszcze bliżej Panigale…

Rama główna nowego Monstera ma bardzo dużo podobieństw z ramą Panigale V4. Jest także krótka, zbudowana z aluminium i mocowana bezpośrednio do silnika, który otrzymał zadanie usztywnienia jej konstrukcji. Aluminiowa rama monocoque nowego Monstera jest też przede wszystkim lżejsza od stalowej poprzednika. To plus wsparcie przez lekką i niezwykle wytrzymałą ramę pomocniczą, zbudowaną w technologii GFRP (polimer wzmocniony włóknem szklanym), przyczyniło się do zmniejszenia całkowitej suchej masy motocykla do zaledwie 166 kg. To najlżejszy Monster, jaki kiedykolwiek opuścił fabrykę Ducati.
Tradycyjny design

Jednak tradycjonaliści, kochający poprzednie wcielenia Monsterów, nie powinni być tak do końca zawiedzeni. Patrząc na, nie da się ukryć, supernowoczesny motocykl, widać w nim konotacje z poprzednią generacją. Linia pojazdu, zbiornik o charakterystycznym kształcie, reflektor – choć ledowy, to jednak wizualnie przypominający okrągły kształt reflektorów poprzednich wcieleń Potwora.

Ogon o płynnej, ale też agresywnej linii. Nie da się pomylić go z innym motocyklem – mimo szeregu zmian i unowocześnień, od razu widać, że jest to Monster…

Silnik, czyli jednostka generująca emocje
To co napędza nowego Monstera, to chłodzona cieczą jednostka Testastretta 11° pojemności 937 cm3.

V-twin, a właściwie L-twin o kącie rozwarcia cylindrów 90°, z rozrządem sterowanym desmodromicznie. Jest to ta sama jednostka, którą możemy znaleźć w świetnej Multistradzie 950 czy Hypermotardzie 950. Natomiast w porównaniu z poprzednią jednostką Monstera 821 zwiększono pojemność skokową, moc, moment obrotowy, a mimo tego jej masa uległa redukcji aż o 2,4 kg. To przyczyniło się wyraźnie do odbioru Monstera jako niezwykle lekkiego, i łatwego w przerzucaniu z zakrętu w zakręt motocykla. To może teraz coś o parametrach tego silnika… Rozwija on moc maksymalną sięgającą 111 KM, osiąganych przy 9250 obr./min oraz maksymalny moment obrotowy dochodzący do 93 Nm i to przy zaledwie 6500 obr./min.
Ciężkie testy
My naszego czarnego Monstera zabraliśmy na Kaszuby, aby tam, na tamtejszych drogach sprawdzić jego zdolności i przekonać się, czy rzeczywiście jest tak świetny, jak mówią. Pierwszego dnia testów spadł deszcz, który towarzyszył nam z przerwami przez wszystkie dni przeznaczone na jazdę. Monster nie generował większych problemów, radził sobie ochoczo w kałużach i z przeciwnymi wiatrami. Dopiero gdy wyszło słońce, można było sprawdzić do czego się naprawdę nadaje…
![Ducati Monster 2021 – naked lekki jak supermoto [test, dane techniczne, opinia użytkowników]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2021/07/Ducati-Monster-2021-dane-techniczne-test-opinia-opis-_10-640x427.jpg)
Nowy Monster to bardzo dynamiczna maszyna. Rozpędza się do licznikowych 250 km/h, wstaje na gumę bez proszenia z drugiego biegu. Jeżeli miałbym określić go jednym słowem, no, dwoma słowami, to powiedziałbym o nim – lekki mocarz…
Naked a la supermoto

Jego masy praktycznie nie czuć, manewruje się nim jak motocyklem supermoto. To, co w jednocylindrowych supermociakach mi zawsze mocno przeszkadza, to ograniczenia silnikowe. Ok, motocykl jest niezwykle lekki, ma zrywny silnik, manewruje się nim jak rowerem, ale jednostka napędowa „szybko się kończy” i nie da rady jechać z większymi prędkościami. Monster, to takie supermoto bez wad. Gdyby tylko miał wyższy skok zawieszeń i inne opony, można by było nim zamiatać w terenie – jestem co do tego przekonany.

Gdy robiliśmy zdjęcia do sesji, na gdańskiej Stoczni Carskiej, tuż po deszczu, miałem okazję przejechać nim przez łachę plażowego piachu. Okazało się, że przeszedł po nim jak po twardym gruncie, lekko tylko machając kierownicą. Dobra, rozpędziłem się, przecież piszę o nakedzie, a nie supermoto czy enduraku. Grunt, że jego masa jest praktycznie nieodczuwalna i to w każdych warunkach.
W zakręcie

Kręte drogi są zdecydowanie żywiołem Monstera. Jak już wspominałem, przerzucanie tego sprzęta z zakrętu w zakręt jest dziecinnie proste. Znów kłania się niska masa, ale także doskonałe wyważenie. Motocykl prowadzi się jak po sznurku, wykonuje polecenia kierowcy, prowadzi się wręcz intuicyjnie.

Zawieszenie Monstera zestrojone jest definitywnie w stronę sportu, ale z zachowaniem przyzwoitości w kwestiach komfortu. Kaszubskie drogi nie należą do najrówniejszych w Europie, a mimo to potężne upsy, o średnicy lag 43 mm, wybierały każdą nierówność na tyle dobrze, że zęby mi nie szczękały i plomby w nich nie były wystawione na próbę. Zdecydowanie mega robota i wspaniały kompromis.
Fabryczne opony – Pirelli Diablo Rosso III

Nasz Monster fabrycznie obuty jest właśnie w ww. opony. Ten, jakże ważny, a może i najważniejszy element motocykla, nie miał łatwego życia podczas naszych testów. Mokra nawierzchnia, wszędobylski piach na asfalcie, chwilami deszcz lejący się strumieniami, a do tego kilka miejsc, do których dojazd był możliwy jedynie drogą gruntową lub nawet po prostu przez piach. Przez cały test żaden z jeźdźców nie skarżył się na uślizgi – czy przy odkręcaniu, czy też przy hamowaniu. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Rosso III sprawdziły się jako opony uniwersalne, których zadaniem jest zarówno trzymanie motocykla na linii przejazdu szybkiego, suchego i wyprofilowanego wirażu, jak i zapewnienie przyczepności w najgorszej ulewie.

Elektronika

To, co rzuca się od razu w oczy po zajęciu miejsca na wygodnej kanapie Monstera, to jego kolorowy, duży i czytelny, ciekłokrystaliczny wyświetlacz. Niestety nauka jego obsługi wymaga chwili i jest trochę skomplikowana. Ale po opanowaniu operowania przyciskami umieszczonymi na kierownicy, wszystko staje się jasne.

Na pokładzie Monstera mamy zakrętowy ABS z możliwością dezaktywacji jego oddziaływania na tylne koło. Mamy mapy silnika, mamy ośmiostopniową kontrolę trakcji z możliwością jej dezaktywacji, co pozwala niemal od razu przedniemu kołu poszybować wysoko w górę…

Mamy też niezbyt