Motocyklem jednak nie do Rumunii – zatem węgierskie baseny i stolica cebuli [cz. 2, Mako, Hajduszoboszlo]

Obudziłem się nieco później niż mam to w zwyczaju, zszedłem do parkingu podziemnego, opłaciłem postój i zacząłem się pakować. Cały czas w głowie siedziała mi zgubiona tablica rejestracyjna. Spojrzałem jeszcze w Internet, co na to przepisy w Polsce. Niestety, takim pojazdem nie można jeździć. Jeśli nie mam tablicy, bo zgubiłem, nie powinienem wsiadać na motocykl, … Czytaj dalej Motocyklem jednak nie do Rumunii – zatem węgierskie baseny i stolica cebuli [cz. 2, Mako, Hajduszoboszlo]