Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

-

Rękawice, rękawiczki… Jeden z najważniejszych, choć nie zawsze docenianych, elementów ubioru motocyklisty. Nie tylko chronią w razie upadku, ale przede wszystkim zapewniają ciepło, suchość i komfort dłoniom trzymającym kierownicę. Wpływają więc na pewność prowadzenia motocykla, a co za tym idzie, bezpieczeństwo jazdy. Od ubiegłego sezonu testuję rękawice, które powstały jako topowe rozwiązanie do jazdy w deszczu – Rukka Virium 2.0.

Najważniejsze informacje:

  1. Trójwarstwowe rękawice tekstylne z oryginalną membraną Gore-Tex
  2. Skutecznie chronią przed deszczem, nie puszczają wody po całym dniu jazdy
  3. Są wygodne i dają dobre wyczucie kierownicy
  4. Nie powinny być używane z grzanymi manetkami

W zeszłym roku otrzymałem od razu dwie pary rękawic – letnie, krótkie Rukka Airium 2.0 oraz dłuższe, również generalnie letnie, ale pomyślane głównie na  deszcz, Virium 2.0. Ten pierwszy model i wrażenia z jego użytkowania opisałem już na łamach Motovoyagera. We wstępie do tamtego tekstu zaznaczyłem, że generalnie nie lubię rękawic z długim mankietem i przez większość sezonu staram się jeździć w krótkich. Stąd też, po kilku miesiącach używania, Airium 2.0 są już dobrze rozciągnięte i widać na nich ślady intensywnego użytkowania (ale wciąż trzymają się w całości i nie mają uszkodzeń), a Virium 2.0 były przeze mnie użyte zaledwie kilka razy. 

Rękawice Rukka Airium 2.0. Niby letnie, a niemal całoroczne [test, opinia, opis, recenzja, cena]

Nie ma się zresztą co dziwić, traktuję je bowiem jak sprzęt do zadań specjalnych. A konkretnie do jazdy w deszczu. Nie znoszę nakładek przeciwdeszczowych, które nie dość, że tragicznie pogarszają czucie kierownicy i są upierdliwe przy zakładaniu, to jeszcze wszystkie egzemplarze, które miałem, szybko puszczały na szwach. Dlatego dobrze po prostu mieć w kufrze czy sakwie drugą parę rękawic, którą wyjmujemy, gdy ilość i wielkość spadających kropel sugeruje, że za chwilę suche dłonie pozostaną tylko wspomnieniem. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Membrana jakich niewiele

Rękawice Rukka Virium 2.0 wykonane są głównie z elastycznego materiału tekstylnego. Podobnie jak w modelu Airium 2.0, ich główna warstwa jest przewiewna, ale w ograniczonym zakresie. Głównym elementem odpowiadającym za pożądane właściwości tych rękawic jest umieszczona pod warstwą wierzchnią topowa membrana Gore-Tex. Nie żadna zastępcza, tylko właśnie ta oryginalna. 

W wielkim skrócie, jej działanie polega na transportowaniu cząsteczek pary wodnej (forma, jaką przyjmuje pot) na zewnątrz, przy jednoczesnym niewpuszczaniu cząsteczek wody do środka. W praktyce obecność membrany powoduje, że rękawice są wodoodporne, a jednocześnie schowane w nich dłonie się nie pocą. Tzn. pocą, ale pozostają suche. Są również skutecznie chronione przed wiatrem, więc się szybko nie wychładzają. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Pewny chwyt 

Rękawice Rukka Virium 2.0 wyposażone są w długi mankiet z dwoma zapięciami na paski z rzepem. Dzięki temu możemy dobrze dopasować rękawicę na nadgarstku i powyżej. Za ochronę w razie upadku odpowiada zestaw protektorów – na górze na kostkach i kolejnych stawach trzech środkowych palców, od spodu mamy gumowe ochraniacze na śródręczu. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Zastosowano tu również tzw. Gore Grip – wszystkie trzy warstwy, z których składają się rękawice, są ze sobą bardzo mocno połączone. Dzięki temu nie przesuwają się względem siebie, a użytkownik ma wrażenie korzystania z tylko jednej warstwy. Dodatkowo od spodu, w miejscu kontaktu z manetkami kierownicy, umieszczono nadruki z przyczepnej gumy. Dzięki temu całość zapewnia bardzo dobry chwyt i pełną kontrolę nad kierownicą. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Wrażenia z jazdy

Tyle teorii, czas się w tych rękawicach przejechać, oczywiście najlepiej w warunkach, do jakich zostały stworzone, czyli w różnych odmianach deszczu. Miałem ku temu kilka okazji, od drobniutkiej mżawki, przez siąpiące kapuśniaczki, po konkretne ulewy. Najważniejsze jest to, że rękawice Rukka Virium 2.0 w pełni wykonują swoje główne zadanie – ani razu nie przepuściły wody, nawet po całym dniu jazdy przy kiepskiej pogodzie. Tym samym nie muszę już korzystać ze znienawidzonych nakładek, bo mam pod ręką wygodne i skuteczne (choć droższe) rozwiązanie.

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

„Deszczowe” Rukki są również bardzo komfortowe. Nawet przy próbie włożenia do nich zmoczonych dłoni poszczególne warstwy nie przesuwają się – kto tego doświadczył w tańszych modelach, wie, o czym mówię. Tak samo nie czuć wewnątrz ani jednego irytującego szwu, który wbijałby się w skórę. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Nie zawsze 11

Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to pewna niekonsekwencja, jeśli chodzi o rozmiary. Oba modele zamówiłem w rozmiarze 11 i generalnie od razu leżały dobrze. Natomiast w Airiumach kciuki były delikatnie przykrótkie, ale z czasem się wyciągnęły i teraz jest idealnie. Z kolei Viriumy w tym samym rozmiarze ogólnie sprawiają wrażenie nieco większych, a kciuki są ciut przydługie. To być może kwestia konkretnych egzemplarzy, dlatego warto w sklepie wybrzydzać i przymierzać wszystkie dostępne opcje.

W rękawicach Rukka Virium 2.0 nie zauważyłem natomiast sporej wady posiadanych przeze mnie Airium, czyli słabej współpracy z ekranami dotykowymi. Model deszczowy, choć wyraźnie większy i grubszy, pozwala na obsługę małego smartfona precyzyjnymi stuknięciami końcówkami palców. Rozwiązania te w obu modelach wyglądają identycznie, znów więc podejrzewam niedomagania konkretnego egzemplarza. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Nie łap za gorące

Koniecznie należy jeszcze pamiętać o jednej rzeczy – rękawice z membraną, w tym oczywiście Rukki Virium 2.0, nie powinny być używane w parze z grzanymi manetkami. Po prostu po długotrwałym kontakcie z gorącą powierzchnią membrana traci swoje właściwości i rękawice zaczną przepuszczać wodę. Warto więc tu zaznaczyć, że pomimo dosyć masywnej budowy i długich mankietów, Rukka Virium 2.0 to rękawice na późną wiosnę, lato i wczesną jesień. Są natomiast na tyle ciepłe, że posiadając motocykl turystyczny w typie adventure, wyposażony w plastikowe osłony dłoni, nie czułem potrzeby korzystania z grzanych manetek nawet w czasie zimowych przejażdżek. Inna sprawa, że nie były one szczególnie długie. 

Model premium

I na koniec jeszcze jeden ważny aspekt, czyli cena. Rękawice Rukka Virium 2.0 kosztują wyjściowo 785 zł. To dosyć sporo, ale też nieprzesadnie dużo w porównaniu z topowymi modelami innych producentów. Jest to po prostu produkt klasy premium. Zauważyłem, że im więcej sezonów mam za sobą, tym bardziej mam ochotę inwestować w tego typu rzeczy. Zapewniają po prostu komfort i święty spokój. A budżetowe produkty i tak trzeba kupować dwa lub trzy razy, bo szybko się zużywają, a ich skuteczność bywa dyskusyjna. 

Rukka Virium 2.0. Rękawice motocyklowe z Gore-Texem na deszczowe lato [test, opinia, wodoodporne, z membraną, długie]

Rukka Virium 2.0 to świetne rękawice na deszcz do jazdy miejskiej i turystycznej. Nie zapewniają takiego poziomu ochrony w razie upadku, jak chociażby modele sportowe, ale za to są niezrównane jeśli chodzi o stałość temperatury wewnątrz, ochronę przed wodą i ogólną wygodę. Jeżeli masz dosyć półśrodków, rozważ je i przymierz. To może być dobra inwestycja.

Zalety

  • dobrze wykonane
  • wygodne
  • pewny chwyt
  • naprawdę nie przepuszczają wody
  • odprowadzają pot

Wady

  • brak możliwości korzystania z grzanych manetek
  • dosyć wysoka cena
Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY