Minął rok od wprowadzenia na Litwie nowego prawa, według którego pieszy ma pierwszeństwo już kiedy zbliża się do oznakowanego przejścia. Mamy raport litewskiej policji, w którym podsumowano 12 miesięcy działania tego przepisu. Jak wygląda dokładna analiza zdarzeń i statystyk? 

Specjaliści z portalu BRD24.pl przeanalizowali dane z 12 miesięcy, udostępnione przez litewską policję (pierwszeństwo pieszych wprowadzono u naszych sąsiadów 1 listopada 2018 roku). Okazało się, że na Litwie liczba osób zabitych na przejściach dla pieszych spadła o 55%,  ogólna liczba potrąceń zmalała o 19%, spadła też liczba osób rannych w tych zdarzeniach oraz drastycznie spadła liczba potrąceń po zmroku… Przeniesienie odpowiedzialności za bezpieczeństwo pieszych na kierowców dało zatem bardzo widoczne i pozytywne rezultaty. 

Jak wygląda to w liczbach?

W ostatnim roku, w porównaniu do roku poprzedniego, liczba potrąceń pieszych na pasach na Litwie spadła z 478 do 388, liczba rannych z 482 do 391 a liczba osób zabitych z 22 do 10. Jak widać liczby te bezwzględnie świadczą o bardzo dużej poprawie bezpieczeństwa. 

Przeczytaj koniecznie: Raport jakości paliw na polskich stacjach. Wiemy których lepiej unikać…

Mniejsza liczba śmiertelnych potrąceń wynika z większej uwagi kierowców zbliżających się do przejść dla pieszych, z szybszej reakcji na nieprzewidywalne zachowanie pieszych (wtargnięcie na pasy) oraz mniejszej prędkości z jaką pojazdy zbliżały się do przejść. 

Odwrócenie negatywnego trendu

Niektórzy mogliby powiedzieć, że wpływ nowego prawa na ten sukces może zamazywać ogólnoeuropejski trend zmniejszania się liczby wypadków. Otóż nie dotyczy to Litwy, w której to właśnie trend ten ostatnimi laty był zupełnie odwrotny. Do 2015 roku liczba wypadków malała, następnie nastąpiła stagnacja, a potem wzrost liczby ofiar. Nowe prawo przełamało ten schemat i wypłynęło namacalnie na poprawę bezpieczeństwa na litewskich drogach. Dodatkowo kluczowym dla potwierdzenia zasadności wprowadzenia nowego prawa jest to, że do tej pory jeszcze nigdy na Litwie roczna liczba ofiar wypadków na przejściach dla pieszych nie była tak niska jak teraz. 

Teraz Polska?

Dane te bezwzględnie wskazują zasadność wprowadzenia podobnego prawa w Polsce. Dla porównania (oczywiście liczba obywateli naszego kraju jest 13,5 raza większa od Litwy) w Polsce na przejściach dla pieszych w 2018 roku zginęło 217 osób, a trend w tym względzie od 3 lat utrzymuje się niestety rosnący. Dane te jednak nie są zgodne ze stanem faktycznym, gdyż część ofiar, wg. policyjnych statystyk, ginie “na skrzyżowaniu”, i nie jest włączanych w tę statystykę. 

Konsekwencje dla kierowcy

To prawda, że pierwszeństwo pieszego jeszcze przed wejściem na pasy to dodatkowy obowiązek kierujących, ale obowiązek ratujący życie i zdrowie wielu niechronionych uczestników ruchu drogowego. Pytanie tylko co z odpowiedzialnością. Bo rozumiem, że życie ludzkie jest wartością najwyższą, ale niektórych zdarzeń po prostu nie da się uniknąć (jak widać mimo nowego prawa, w tak małym kraju jak Litwa, śmiertelność na pasach wcale nie spadła do zera).

Czy kierowca auta lub motocykla, który potrąci, nie ze swojej winy (ciężko to ocenić, ale załóżmy podobną sytuację, jak na przykład na powyższym filmie) osobę na pasach będzie miał złamane życie przez więzienie i konsekwencje niezamierzonego i niezawinionego czynu? Nie ma świadków, nie ma monitoringu i nie ma kamery. Jest za to wypadek i potrącony pieszy z permanentnym pierwszeństwem… Jak będą wyglądały orzeczenia polskich sądów w takich wypadkach? Czy będzie możliwość uniewinnienia kierowcy, mimo wprowadzenia bezwzględnego pierwszeństwa pieszych?

Co myślicie na ten temat? Zapraszamy do dyskusji…

źródło: BRD24.pl

6 KOMENTARZE

  1. Jestem zdecydowanie przeciwny. Łatwiej zatrzymać się idąc niż jadąc. Piesi też mają mózg więc chyba widząc nadjeżdżający pojazd nie powinni wchodzić jezdnię. Z drugiej strony skąd kierujący pojazdem ma wiedzieć jaki zamiar ma osoba piesza? Przecież to może spowodować drastyczny wzrost korków w miastach jeśli za każdym razem mamy się zatrzymywać. Niejednokrotnie spotykałem się z sytuacją, w której jadący przede mną pojazd zatrzymywał się przed przejściem, na które nikt nie wchodził, bo albo dzieciak stoi tylko i pisze smsa albo dziadek rozgląda się i zastanawia w którą stronę ma iść, a później macha ręką i odchodzi. To powodowało tylko frustrację innych kierowców, którzy musieli zatrzymywać się bez powodu. A jak sytuacja będzie wyglądać na rondach, przy których pasy to w ogóle idiotyzm, bo nieraz jadący przede mną pojazd zatrzymywał się by przepuścić pieszego o mało nie powodując kolizji drogowej, no bo jakim cudem mam jadąc po rondzie zauważyć zatrzymany pojazd znajdujący się za wyspą? Po rondzie się jedzie, a nie zatrzymuje by przepuszczać pieszych! Moim zdaniem idealnym rozwiązaniem byłyby sygnalizacje świetlne aktywowane przez osobę pieszą.

    • Dałbym Ci lajka, jakby to na naszej platformie byłoby możliwe. Dokładnie jest tak, jak piszesz. Niezdecydowane marudy robiące zloty pieszych na przejściach. Ile razy stawałem tylko po to, by się zirytować :) :)

  2. Dawniej wszystkich nas uczono – Spójrz w lewo, potem w prawo i znów w lewo, jak nic nie nadjeżdża – przechodź. Tak robię po dziś dzień i nikomu nie utrudniam życia. Poczekam, niech przejedzie to przejdę. Takie to trudne? Niestety w obecnych czasach mamy wysyp świętych krów, smartfonowych zombie i rowerowych uprzywilejowanych. Liczba potrąceń wzrasta moim zdaniem głównie z powodu pieszych/rowerzystów, którzy ani myślą zatrzymać się i rozejrzeć.

  3. Macie wynik: 55% mniej wypadków, 50% mniej ofiar w ludziach, i dalej piszecie farmazony o wzroście korków i niezadowoleniu kierowców, którzy chcą sobie przejechać, a nie czekać? Miasto ma być po pierwsze bezpieczne. I co z tego, że pieszemu łatwiej się zatrzymać? To kierowca odpowiada za prowadzenie urządzenia o wadze półtorej tony i to on powoduje zagrożenie życia innych, więc na nim spoczywa zwiększona odpowiedzialność.
    Z tym przepisem będzie jak z zakazem palenia w restauracjach: póki co grono dinozaurów i “polskiej husarii drogowej” będzie burczeć, nieważne, że przepis ratuje ludzkie życia, a za 10 lat będziemy się głowić, jak to możliwe, że kiedyś w ogóle było inaczej.

    • Kierowca prowadzi 1,5 tony po jezdni a nie po chodniku. Średnie 70kg może się zaytrzymać zanim wtargnie na jezdnię wprost pod 1,5 tony.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.