Coroczny egzamin teoretyczny z przepisów drogowych to jeden z pomysłów rozważanych w kontekście przygotowywanych zmian zasad szkolenia kierowców. Bzdura? Niekoniecznie, argumenty są mocne.

W rozmowie przeprowadzonej na antenie radia TOK FM Dariusz Chyćko, egzaminator WORD i członek zespołu doradczego przy ministrze infrastruktury, potwierdził, że wśród propozycji zmian przygotowywanych przez jego zespół pojawiła się też taka, by kierowcy obowiązkowo co roku zdawali egzamin teoretyczny z przepisów drogowych.

Choć pomysł wydaje się trochę śmieszny, a trochę straszny, Dariusz Chyćko przekonuje, że ma sens: “Przepisy zbyt często się zmieniają, a kierowcy nie mają chęci czy czasu albo zapominają o tym, że trzeba na bieżąco śledzić zmiany tych przepisów. Od tego może zależeć ich życie”.

Jak podkreśla Chyćko, w systemie szkolenia występuje zbyt dużo patologii, także w systemie egzaminowania. Planowane zmiany mają na celu położenie większego nacisku na potrzeby kandydata na kierowcę – ważne będą jego bezpieczeństwo i umiejętności. Zdaniem Chyćki obecny system umożliwia osobom bez odpowiedniego przygotowania zakończenie szkolenia i przystąpienie do egzaminu.

Ideą zmian jest to, by przygotować kandydata na kierowcę do bezpiecznego poruszania się w realiach ruchu drogowego, nie zaś, tak jak działa to do tej pory, przygotowaniu go tylko do zdania egzaminu. Chyćko chciałby, by instruktorzy i egzaminatorzy działali wspólnie dla poprawy bezpieczeństwa.

O tym, że polski system szkolenia kierowców kuleje, wiemy wszyscy. Niewątpliwie potrzebna jest radykalna zmiana, może nawet rewolucja. Argumenty Dariusza Chyćki do mnie trafiają, ale obawiam się zmasowanego oporu kierowców – a za taką falę niezadowolenia żaden polityk nie weźmie odpowiedzialności.

6 KOMENTARZE

  1. Budzi się we mnie słownictwo powszechnie uznawane za nieparlamentarne.
    Dlaczego Finowie mają tylu dobrych kierowców?
    No może dlatego na przykład, że urządzają sobie często na wydzielonych odcinkach dróg rajdy dla KAŻDEGO chętnego nawet jeśli nie ma prawa jazdy, nawet jeśli jest nieletni, nawet jeśli ma 85 lat. Używają do tego zwożonych na ten cel starych, poobijanych, bez świateł ale jeżdżących sprawnych samochodów.
    Każdy kto chce wziąć udział w rajdzie kupuje sobie takiego szrota i posuwa z innymi bawiąc się fantastycznie.
    Po rajdzie jak rupcia nie rozbije, odsprzedaje go z powrotem i szczęśliwy jedzie do domu.
    A potem Finowie mają dobrych kierowców.
    A gdzie nasi kierowcy mają ćwiczyć jazdę?
    Jak w zimie chcę sobie o 3.00 W NOCY na placu przed marketem poślizgać się z synami to nas policja straszy i wygania.
    Dlatego też proszę nie w…ć ludzi magicznym myśleniem o cudownym wpływie przepisów na rzeczywistość, bo tylko człowiekowi ciśnienie podwyższacie.

  2. Proponuje egzaminować wszystkich którzy maja jakiś dyplom co rok. Lekarzy stolarzy malarzy sędziów prokuratorów policjantów mechaników leśników itp Wszystkich kurwa co rok egzaminować księży , biskupów farmaceutów dekarzy spawaczy i każdego człowieka pracy

  3. Może to i dobry pomysł. Możliwe że nawet mu przyklasnę.
    ALE POD JEDNYM WARUNKIEM !
    Ze ministerstwo przestanie z nas durni robić. Że wreszcie kandydat na kierowcę przestanie być dojną krową do zarabiania pieniędzy! Jak bowiem inaczej nazwać fakt że w testach jest 3 tyś ( czy więcej) pytań ?? Jaki sens ma powtarzanie tego samego pytania 10 razy, tyle że w innej konfiguracji???!!
    Jaki wkład w bezpieczeństwo ruchu ma zdobywanie wiedzy przez kursanta polegającej na znajomości wymiarów tablicy rejestracyjnej??? Jaki cel ma pytanie kursanta o zasięg świateł mijania i drogowych???
    Takich pytań bezsensownych są setki.
    Są to pytania służące oblaniu kursanta i wyciągnięciu od niego pieniędzy za kolejny egzamin.

  4. Wniosek prosty Ci pajace chcą z nas wyskubac jeszcze więcej kasy, tak samo było z kategoriami na A. Ten kraj umiera, i nie czuje potrzeby zdawania co roku testów bo jak ktoś potrafi jeździć to poradzi sobie w każdych warunkach a co mu da egzamin z teorii w której pytają o wysokość lewarka od biegów “a co debile jeśli jeżdżę automatem”, Parodia bym raz w roku musiał specjalnie zjeżdżać do Polski zdać teorie, dawien dawna ludzie zdawali prawo jazdy i jeżdżą do tej pory

  5. Bzdura i brednie! Jak już ktoś pokonał bariere nie do pokoniania w zdawaniu na prawko w Polsce to jeszcze ma iść na egzaminy? To wszystko po to by uzupełnić skarbiec państwa. Narobiło se długów to czymś spłacać musi u%^@$#%€£&#c własnych obytateli? Jazde autem trzeba TRENOWAĆ! Ja akurat jeżdże od 11 (!!!) roku życia a prawko mam tylko dlatego że mąż koleżanki pracuje w Mordorze jako instruktor i egzaminator. Odpaliłem mu prywatnie ‘napiwek’ dzięki czemu za pierwszym razem zdałem i prawo mam po dziś dzień. Kase nabija się jeszcze młodymi kierowcami na ubezpieczeniu uuu to dopiero tragedia. Swoje audi 100 i forda mam po dziś dzień na babcie i mame zarejestrowany bo tak taniej wychodzi. Czy bycie polakiem to aż tak elitarny tytuł za który my musimy płacić? Nie wiem, Np. Węgrzy, Czesi i inni postkomuchy w prawdzie płacą i tak podatku w cholere dużo ale i tak mniej ich własne państwo bierze hajs od nich. Jak na to patrze to tylko nóż w kieszeni sie otwiera iii żeby stąd uciec bo polska pod względem zarobkowym i podatkowym no po prostu jest niebumanitarna i pod tym wględem troche demokracji…większej liberalności gospodarczej by sie przydało

  6. Jak już to chcą wprowadzić to niech to będzie bezpłatne (bo oczywiście chodzi tu o bezpieczeństwo a zbieranie pieniędzy na 500+), niech będzie dodatkowy dzień wolnego aby mógł iść, zdać i wyjść(bo WORD’y nie będą pracować dłużej).. Oczywiście muszę mieć zapewniony też realny dostępny od ręki termin egzaminu bo chyba zdają sobie sprawę ile os rok w rok będzie musiało ten egzamin zdawać…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ