Bardzo dobra jakość dźwięku i ilość opcji interkomu ScalaRider Freecom 4 zaskoczyły mnie na plus. Obsługa systemu również okazała się prosta. Freecom 4 sprawdził się w jeździe z pasażerem, podróży solo i podczas zwiedzania Słowacji w czteroosobowej grupie.

Z interkomami miałem do czynienia kilkakrotnie, jednak rozwiązanie to uważałem za równie przydatne co frędzle przy kierownicy – można używać, czemu nie, ale po co? Byłem zdania, że najpiękniejszą muzyką jest ta płynąca z silnika, a dodatkowy rozpraszacz uwagi w postaci skrzeczących do ucha dźwięków może tylko przeszkadzać.

Po pierwszych trzystu kilometrach musiałem się z Freecom 4 przeprosić. Po pierwsze muzyka płynąca z silnika to przy wyjazdach ponad 100 km tylko frazes – huk opływającego powietrza jest tak dominujący i męczący, że silnika prawie w ogóle nie słychać. A zmęczenie długą trasą łatwo można pokonać dobrą muzyką. Ja sprawdziłem Adrenaline Mob i Guthrie Govana. Senność zniknęła jak ręką odjął.

Po drugie żadnych skrzeczących dźwięków rodem z pegeerowskiego kukuruźnika nie stwierdziłem. ScalaRider Freecom 4 ma dźwięk czysty jak głos Bocellego, co sprawia, że do 100 km na godzinę muzyki czy radia słucha się z przyjemnością. No ale do rzeczy.

Precjoza w szkatule

scalarider freecom
Zapakowane jak kolia od Bulgari

W przesyłce od Cardo Polska znajduję zestaw dwóch interkomów serii ScalaRider Freecom 4, które będą wspierać naszą wyprawę w najciekawsze miejsca Słowacji. Wraz z moim przyjacielem Krzysztofem i parą cudownych Słowaków, którzy także korzystają z systemu ScalaRider, będziemy mieli okazję sprawdzić jak obietnice producenta pokrywają się z faktyczną użytecznością systemu w trasie.

Freecom 4 zaskakuje już od chwili otwarcia przesyłki. Zapakowano go, niczym najlepszą biżuterię, w specjalną kartonową, bardzo elegancką szkatułkę z przegródkami, w których umieszczono wszystkie niezbędne do działania elementy. Oprócz dwóch jednostek centralnych mamy tutaj zatem dwa mikrofony na gęsiej szyi, dwa mikrofony na kablu, dwa uchwyty z klipsem, dwa uchwyty z taśmą dwustronną, dwie pary słuchawek, kilka mocowań z rzepem do słuchawek, dwie osobne ładowarki, a nawet dystanse do kasków, w których gniazda słuchawek osadzone są głęboko. Pełen wypas.

scalarider freecom
W zestawie są dwa rodzaje mikrofonów: na gęsiej szyi, do jetów lub szczękowych, i na kablu do integrali

– “Po co mam płacić za dwa mikrofony?” – spyta ktoś. Ano właśnie – po co? Otóż po to, byś, jeśli najdzie cię taki kaprys, mógł przełożyć interkom do innego kasku, gdzie nie będzie możliwości montażu mikrofonu na kablu – na przykład do kasku typu jet. Zestaw sprawia wrażenie pomyślanego tak, by służyć latami.

Pewne obawy budzi we mnie montaż. Jako osoba o żadnych uzdolnieniach technicznych, większość prac przy motocyklu powierzam sprawdzonemu warsztatowi. Tym razem postanawiam jednak nie wygłupiać się i spróbować zamontować rzecz własnymi rękami.

Wiele kasków ma przygotowane specjalne zagłębienia pod głośniki

Zadanie okazuje się znacznie prostsze niż mogę przypuszczać. Spora w tym zasługa przygotowania mojego kasku Arai QV-Pro pod montaż głośników – wkładki policzkowe mają specjalne zagłębienia, które ograniczają montaż do przyklejenia taśmy z rzepem i przyczepienia słuchawek.

Trochę więcej pracy zajmuje mi upchnięcie okablowania. Jednostka centralna interkomu Freecom 4 łączona jest z głośnikami i mikrofonem za pomocą dość grubych konektorów, na które wcale nie tak łatwo znaleźć miejsce w ciasnym wnętrzu kasku. Po kilku próbach, zakończonych delikatnym podcięciem EPS-u, udaje się. Wkładka policzkowa ląduje na miejscu, system działa.

Jednostka centralna Freecom 4 jest po prostu ładna

Na pochwałę zasługuje wspomniana jednostka centralna, która jest zwyczajnie bardzo ładna i, mimo, że nie jest integralnym elementem kasku, jak choćby N-Com Nolana, nie wygląda jak narośl na nosie Baby Jagi.

Głosem, palcem i smartfonem

W pierwszej chwili obsługa systemu Cardo ScalaRider Freecom 4 może przytłaczać. Są tutaj cztery przyciski, z których każdy przypisane ma kilka funkcji. Zanim przyzwyczaję się do ich działania, kilka razy wybieram ostatni numer, włączam radio albo głosowe menu. Opanowanie podstawowych funkcji w czasie jazdy zajmuje jednak tylko kilka godzin i nie jest wcale tak straszne, jak wydaje się na początku.

scalarider freecomDla ułatwienia konfiguracji i obsługi poszczególnych elementów systemu, producent przewidział trzy sposoby wprowadzania ustawień. Pierwszy, tradycyjnie – przyciskami na jednostce centralnej, drugi za pomocą komend głosowych, trzeci – przez dedykowaną systemowi aplikację Cardo Smart Set. Jest także możliwość wprowadzania zmian przez stronę Cardo Community, ale jest ona powiązana z aplikacją, więc nie biorę jej pod uwagę.

Zdecydowanie najłatwiejszym i najbardziej przyjaznym sposobem konfiguracji Freecom 4 jest użycie aplikacji Smart Set. Dzięki niej można sparować kilka urządzeń ScalaRider, ustawić ulubione stacje radiowe, włączyć lub wyłączyć różne funkcje urządzenia.

A funkcji jest sporo – oprócz standardowych, czyli możliwości rozmowy z innym użytkownikiem i prowadzenia rozmów telefonicznych, można słuchać radia lub muzyki, współdzielić tę muzykę z pasażerem lub innymi bikerami. Można też odbierać komunikaty głosowe z nawigacji GPS. Dodatkowymi smaczkami systemu są system AGC, który automatycznie reguluje głośność dźwięku podczas jazdy, współpraca z wybieraniem głosowym Google, co pozwala na nawiązywanie połączeń telefonicznych bez szukania kontaktów w telefonie, oraz system VOX, który umożliwia głosowe wybieranie opcji menu.

scalarider freecomMi szczególnie przypada do gustu możliwość głosowego wybierania osoby, do której chcę zadzwonić. Dzięki algorytmowi Google, działa to całkiem nieźle, system gubi się tylko przy bardziej skomplikowanych nazwiskach. Niestety – do skorzystania z tej możliwości niezbędne jest posiadanie aktywnego połączenia transmisji danych.

System VOX, czyli głosowe wybieranie opcji menu, jest nieco irytujący. Polecenie wyzwalane jest przez wypowiedzenie głośnego, nagłego dźwięku, na przykład “PU!”. Kiedy system pozostaje włączony, a ja wyrażam zachwyty nad obserwowanymi widokami, uprzejmy głos co chwilę informuje mnie, że “non available”, ponieważ według niego próbuję wydawać komendę bez uruchomienia menu głosowego.

Gadki w kwartecie

scalarider freecom
System Scalarider Freecom 4 testowaliśmy we czworo

Jak już wspomniałem, system Scalarider Freecom 4 pozwala na połączenia z czterema osobami jednocześnie. Warto jednak wspomnieć, że podczas takiego połączenia tracimy możliwość korzystania z telefonu i połączenia z nawigacją. Wszystko dlatego, że Freecom 4 dysponuje tylko (a może AŻ) czterema kanałami, które można przyporządkować jak tam komu pasuje.

Testujemy działanie systemu podróżując trzema motocyklami we czworo: ja, Krzysztof i Ivan z Katariną, którzy również używają systemu Scalarider. Parowanie idzie gładko, ale dłuższą chwilę zastanawiamy się jak ustawić kanały. Finalnie ustawiam pierwszy kanał na rozmowy z Krzysztofem, drugi na rozmowy z Ivanem i Katariną, trzeci i czwarty pozostawiając odpowiednio dla telefonu i GPS.

Po chwili przyzwyczajenia do kombinacji przycisków (kanał pierwszy działa domyślnie, pozostałe trzeba wywołać naciśnięciem przycisku odpowiednią ilość razy) komunikacja idzie gładko i ogranicza się do wymiany wrażeń z pokonywanych dróg i omawiania planów przerw na kawę i posiłki.

Korzystając z funkcji współdzielenia muzyki próbuję zachęcić moich towarzyszy do zapoznania się z repertuarem Dream Theater, ale gesty wygrażania pięścią uświadamiają mi spore różnice w naszych gustach muzycznych. W każdym razie działa. Niestety, podczas współdzielenia nie ma możliwości korzystania z podstawowej funkcji interkomu – komunikacji głosowej między użytkownikami.

Podawany przez producenta zasięg 1,2 km jest do osiągnięcia pod warunkiem, że poruszamy się po płaskim terenie. Każdy pagórek, las czy inny element krajobrazu skraca ten dystans. Z moich obserwacji wynika, że realnie, w górach jest to 700-800 metrów.

Producent obiecuje, że Scalarider Freecom 4 można sparować także z interkomem innego producenta. Próbuję tej sztuczki z chińskim FreedConn SC-1. Za pierwszym razem próby połączenia zawodzą, ale kolejna próba okazuje się sukcesem. Nie sprawdzałem niestety jak połączenie takie funkcjonuje w dłuższej trasie.

Freecom 4 w podróż

scalarider freecom
Lubisz pogadać w podróży? Freecom 4 będzie świetnym wyborem!

Blisko cztery tysiące kilometrów testu przekonały mnie do interkomu całkowicie. Znalazłem 7 argumentów za używaniem interkomu w podróży, choć szczerze muszę przyznać, że Freecom 4 ma też swoje wady. Najważniejszą z nich jest problematyczna obsługa urządzenia w rękawicach. Akurat w tym modelu, nie wiedzieć czemu, przyciski wyróżniono niewielkimi zgrubieniami, które może wyczuwalne są pod gołymi palcami, ale przez motocyklową rękawicę wyczuć je trudno.

Druga wada to niewielkie opóźnienie we wzbudzaniu komunikacji, które powodowało, że pierwsza głoska wypowiadanego komunikatu nie była słyszalna. Nie był to jakiś szczególny problem, bo można się do tego przyzwyczaić, poza tym sensu można bez problemu domyślić się z kontekstu. Niemniej jednak niewielki poślizg występuje.

Trzecia wada to cena, która – moim zdaniem – jest trochę za wysoka. Na pocieszenie dostajemy wprawdzie kawał porządnego sprzętu, który będzie zapewne służył przez lata (jeśli nie zapomnisz ładować zimą baterii), jednak 1650 złotych to cena bardzo wysoka. Tym bardziej, że po piętach depcze chińska konkurencja, której produkty z roku na rok stają się coraz lepsze.

Bardzo zaskoczyła mnie natomiast bateria, która przy dość intensywnym wykorzystywaniu urządzenia, bez problemu starczyła na cały dzień i pół następnego. Stan jej naładowania można łatwo sprawdzić w aplikacji Smart Set.

Dla kogo ScalaRider Freecom 4? Przede wszystkim dla tych, którzy w podróżach realizują swą motocyklową pasję. Dla tych, którym zależy przede wszystkim na jakości, która oznacza perfekcyjne wykonanie, elegancki design i pełne wyposażenie, pozwalające na montaż zestawu w różnych kaskach.

Ja zostaję ze Scalą. Ile to razy, po ekscytującej jeździe przez Kotlinę Kłodzką lub Beskidy, stwierdzałem na telefonie 30 nieodebranych połączeń od żony, która martwiła się czy nic mi nie jest. Ile razy łapałem powiekę na długich autostradowych przelotach, które ciągnęły się jak kolejka po nadmorskie gofry. A teraz? Problem z głowy.

1 KOMENTARZ

  1. …osobiście używam nieco starszego modelu,- CARDO Q3 od pięciu lat i jestem mega zadowolony. Jedynym małym mankamentem dla muzyko-maniaków może być nie specjalna jakość dźwięku w sensie stricte słuchania muzyki, mnie jednak w niczym to nie przeszkadza ponieważ głównie używam urządzenia do połączeń telefonicznych, dialogu z kolegami w trakcie jazdy oraz informacji głosowych z nawigacji. Po dziś dzień pełne wsparcie i aktualizacje na stronie CARDO, super wydajna bateria, urządzenie testowane w różnych warunkach pogodowych od mega upałów po deszczowe nawałnice, bardzo solidnie i estetycznie wykonane,-
    POLECAM !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ