Wierzę, że Weroniki Kwapisz nie trzeba nikomu przedstawiać. W prasie motocyklowej głośno było o jej wyprawie na motocyklu kasy 125, którym objechała prawie całą Europę. Jej kolejne trasy możemy śledzić na facebookowym koncie Riding Across World. Nie mogło więc zabraknąć Weroniki w serii naszych wywiadów.

To już drugi wywiad naszego cyklu rozmów z motocyklowymi podróżniczkami. Przeczytajcie koniecznie naszą rozmowę z Kingą Tanajewską – On Her Bike.

Krzysztof Brysiak: Dlaczego wybrałaś motocykl? Czy był to przypadek, kwestia ekonomiczna, czy świadomy wybór akurat takiego środka lokomocji?

Weronika Kwapisz: Odziedziczyłam benzynę we krwi, dosłownie! [śmiech] Moja Babcia, Irena Kwapisz była mechanikiem motocyklowym i prowadziła warsztat do 94 roku życia. To dzięki tej drobnej kobiecie zrozumiałam, że ja też mogę jeździć i tak po dzień dzisiejszy kontynuuję rodziną tradycję.

Co jednak sprawiło, że na motocyklu zaczęłaś zwiedzać świat?

Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia, i tak też było ze mną… Ten głód świata napędzał mnie do pokonywania kolejnych kilometrów. Przez blisko dekadę jeździłam w co drugi weekend gdzieś w Polskę, odkrywając piękne zakątki naszego kraju, ale chciałam więcej, dalej…

Podróżujesz samotnie? Jeżeli tak, to dlaczego?

Przez dziesięć lat jeździłam z klubem, więc znam smak jazdy w kolumnie motocykli. Dziś organizuję wyjazdy dla klientów Triumpha w Polsce i za granicą, ale największą frajdę sprawia mi samotna jazda w nieznane, bo wtedy muszę opuścić bezpieczną przystań, uwolnić się od tego, co znane i poddać się przygodzie. Zaraz po odpaleniu motocykla chowam zegarek do sakwy i zaczynam się rozkoszować każdym kilometrem. Prawda jest też taka, że gdy podróżujemy sami, dużo więcej nawiązujemy kontaktów, ludzie śmielej do nas podchodzą i dzięki temu możemy poznać dany kraj z zupełnie innej strony.

Co jeszcze lubisz w samotnych wyprawach?

To, że możemy zatrzymać się w każdej chwili, gdy tylko coś nam się spodoba, bo to my nadajemy ton wyprawie. Gdy coś się dzieje nie po naszej myśli, pretensje możemy mieć tylko do siebie. To uczy pokory, ale też pozwala nam doceniać drobnostki, których nie dostrzegamy na co dzień.

Która z zagranicznych tras była dla ciebie najbardziej inspirująca, dostarczyła ci największych emocji?

Ta, która jest przede mną?! [śmiech] Gdy tylko zasmakujesz podróżowania, nawet gdy jedna wyprawa się kończy, to zaczynasz myśleć o kolejnej. I tak jest ze mną, żyję trochę z głową chmurach, ale to napędza mnie do działania i walki o kolejne marzenia. A jak wiadomo Wszystko zaczyna się od marzeń – zresztą tak brzmi tytuł mojej pierwszej książki opowiadającej o dalekodystansowej wyprawie małą 125-tką.

Która twoja wyprawa była najbardziej emocjonująca?

Ta amerykańska, podczas której samotnie Bonnevillem okrążyłam Amerykę Północną, przejeżdżając 19728 kilometrów. Poznałam wtedy wspaniałych ludzi, którzy niejednokrotnie otworzyli przede mną swoje domy. Była to pierwsza podróż, kiedy od A do Z byłam zdana tylko na siebie, bo za wielkim oceanem nie miałam nikogo. Byłam tylko ja, Bonneville i niekończąca się droga przed nami.

Choć prócz samych podróży najbardziej emocjonujące są momenty, kiedy motywuję ludzi do realizacji ich własnych marzeń poprzez moje książki. Kilka miesięcy temu wydałam drugą opowiadającą właśnie o tej wyprawie pt. W poszukiwaniu Dzikiego Zachodu i gdy później dostaje maile od czytelników, że oto odważyli się zrealizować jedno ze swoich marzeń, to chyba jest najpiękniejsze doświadczenie.

Którą z polskich tras, ewentualnie który z rejonów naszego kraju uważasz za najbardziej motocyklowy, idealny do turystyki?

Zawsze z wielkim sentymentem wracam w Bieszczady, miejsce magiczne, które swoją aurą pozwala zwolnić i wyciszyć się w tym naszym pędzącym świecie.

Rada dla początkujących moto-turystów?

W dzisiejszym świecie nawet na krańcu świata możesz kupić praktycznie wszystko, dlatego nie panikuj, nie zabieraj niczym ślimak całego dobytku z domu. Postaw na minimalizm i lekki bagaż, aby łatwo prowadziło ci się motocykl.

A czego nie warto zabierać?

Pesymizmu. Nie wszystko można zaplanować, dodatkowo tylko pozytywną energią i szacunkiem do innych kultur przyciągniesz do siebie wspaniałych ludzi.

Czy korzystasz nawigacji gps, czy raczej z tradycyjnych map?

Najczęściej podróżuję na niskim budżecie, dlatego mam świadomość, że im lepiej przygotuję się do trasy, tym mniej pieniędzy wydam w podróży. Już na wiele tygodni, miesięcy przed wyprawą kupuję mapę i studiuję ją, poszukując najciekawszych tras oraz miejsc, aby dobrze rozplanować noclegi. Później zabieram ją ze sobą, lecz tak naprawdę, gdy koła mojego motocykla zaczynają się toczyć, z czasem zapominam o niej i daję się ponieść przygodzie. GPS wyznacza mi kierunek trasy, lecz wyłączam głos po to, aby nie była to podróż z punktu A do punktu B i gdy tylko usłyszę od lokalsów, że warto zobaczyć jakieś miejsce, udaje się w tamtym kierunku bez wahania.

Czym teraz jeździsz, dlaczego i za co cenisz swój obecny motocykl?

Od wielu lat jeżdżę klasykami, nawet mała 125-tka, którą okrążyłam dwukrotnie Europę, pokonując ponad 28.000 kilometrów od Macedonii, Albanii po Gibraltar i Islandię wyglądem przypominała motocykl z lat 60. Natomiast od kilku lat jeżdżę klasycznymi Triumphami, którymi odcisnęłam ślad opon zarówno w Kanadzie, USA, Nowej Zelandii, Australii, jak i Irlandii oraz Szkocji.

Zeszły sezon przejeździłam Triumphem Street Scramblerem, kocham ten motocykl za jego styl, świetną wyprostowaną pozycję za kierownicą, którą doceniam w szczególności w dłuższych trasach. Cieszą mnie też jego lekko terenowe opony, bo gdy nagle spodoba mi się jakaś wąska szutrowa ścieżka, zjeżdżam z asfaltu i po prostu w nią skręcam, nie zastanawiając się, co mnie będzie czekać dalej. Zresztą ten gang oraz stylistyka tego motocykla sprawia, że ludzie machają do mnie, a także dużo śmielej podchodzą, aby zagadać. Najczęstsze pytania, jakie mi zadają to.: Który to rocznik? nie wierząc, że to fabrycznie nowa maszyna oraz – Gdzie jest reszta grupy?, bo nadal, niezależnie, w którym zakątku świata jestem, dziewczyna samotnie podróżująca na motocyklu budzi zaskoczenie.

Czy w trasie korzystasz z udogodnień, które posiadają nowoczesne motocykle?

Jestem typem minimalisty i dlatego większość motocykli, którymi podróżowałam, nie miała nawet małej owiewki.

Naprawdę niczego nie potrzebujesz, żadnych gadżetów i wymyślnych systemów?

Jest jedna rzecz, którą bardzo doceniam – grzane manetki! Przydają się one, gdy temperatura drastycznie spada do blisko zera stopni.

Gdzie wybierasz się motocyklem w 2020 roku?

W tym roku organizuję dwa wyjazdy dla innych motocyklistów. Pierwszy w maju do Lombardii we Włoszech, a drugi w czerwcu do Szwajcarii. Mam też w planach samotną wyprawę, ale póki nie mam dopiętego wszystkiego na ostatni guzik, to nie chcę nic mówić, aby nie zapeszyć.

Trzymamy kciuki. Dziękuję za rozmowę.

O wyprawach Weroniki możecie przeczytać w jej książkach: W poszukiwaniu Dzikiego Zachodu oraz Wszystko zaczyna się od marzeń.



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.