Marta i Łukasz to para podróżników, którzy na swoim motocyklu zjechali już kawał Świata, realizując projekt Look around the Globe. Aktualnie znajdują się w dalekim Omanie, gdzie na dłuższy czas zatrzymała ich pandemia. W ekskluzywnym wywiadzie dla Motovoyagera opowiadają o swojej motocyklowej pasji, tym co ich napędza do podróżowania oraz o…, a z resztą, przeczytajcie sami!

Michał Brzozowski: Co sprawiło, że zaczęliście podróżować?

Marta: Od zawsze nosiło mnie wszędzie i nigdy nie byłam w stanie usiedzieć na miejscu. Zaczęło się od wycieczek po Europie i częstych wyjazdów weekendowych, później nieco dalej, ale bardziej do ciepłych krajów. Nawet pracę musiałam mieć taką, która pozwalała mi podróżować po kraju – byłam odpowiedzialna za kilka miast i obszarów w Polsce i dopiero wtedy czułam się spełniona, bo samo biurko niestety nie wystarczało. A tak łączyłam przyjemne z pożytecznym.

Początkowo byłam miłośniczką All Inclusive w ciepłych krajach dwa razy w roku, zmęczona korporacyjną pracą, ale przeszłam ogromną przemianę jeżdżąc teraz na motocyklu, organizując od A do Z wszelkie wyjazdy samodzielnie z Łukaszem i żyjąc typowo adventure. Zmiany są potrzebne, nie było mi jednak łatwo podjąć decyzję o podróżowaniu na pełen etat. Ciekawość i wyzwania zwyciężyły, Łukasz jest temu winien. Dzisiaj jestem tu gdzie jestem – na piątym kontynencie motocyklem i kocham to odkrywanie świata w każdym jego zakątku i właśnie w takiej formie.

Łukasz: Ze mną było podobnie, ADHD (chociaż niezdiagnozowane) podróżnicze miałem od dzieciństwa. W wieku 8 lat już jeździłem motocyklem i wymykałem się z domu, by objeżdżać najbliższe okolice. A później było już coraz dalej – pakowałem plecak i jeździłem swoim czerwonym Simsonem nad morze (200 km). Mam go do dzisiaj. Wtedy 200 km to była całodniowa wyprawa, ale to właśnie lubię od zawsze najbardziej – stawiać sobie wysoko poprzeczkę, udowadniać, że się da, że można i że dam radę. Po zdaniu prawa jazdy na A (powiedzmy – już oficjalnie i całkowicie legalnie) jeździłem tylko motocyklami sportowymi. I mimo że dało się wbrew pozorom zapakować na takie motocykle całkiem sporo, to marzenia o dalekich podróżach na mojej Daytonie 675 (najszybszej ma się rozumieć, bo czerwonej) zrealizować było ciężko. Polskę na tym sprzęcie objechałem i to z pasażerką, ale człowiek chciał już czegoś więcej. I w 2015 pojawił się w garażu GS, czyli już prawdziwy motocykl wyprawowy.

Dlaczego do zwiedzania Świata wybraliście motocykl? Czy był to przypadek, kwestia ekonomiczna, czy świadomy wybór akurat takiego środka lokomocji?

M: To dzięki motocyklom poznałam Łukasza. Miał mnie podszkolić z jazdy, bo według naszej wspólnej koleżanki miał być idealnym nauczycielem (śmiech). To on ze swoim zacięciem do dalekich podróży na motocyklu tak to poprowadził dalej. Chwilę jeździliśmy po Polsce na dwóch, a później zostałam pasażerką. Tak było wygodniej. Teraz podróżując daleko oczywiście wolelibyśmy jeździć każdy na swoim, bo ani nie jest łatwo się spakować, ani nie jest łatwo w off-roadzie, ale w tym momencie już doszły kwestie ekonomiczne. Inna sprawa, że za często nie udaje mi się usiąść za kierownicą i prowadzić, a to jest właśnie dla mnie wyzwanie i to czego brakuje.

Ł: Motocykle towarzyszyły mi od dzieciństwa. Mój brat zaszczepił we mnie tę miłość i pasję i tak już pozostało. Nie wyobrażam sobie życia bez dwóch kółek. Właściwie jeździłbym cały sezon, co czasami w naszym klimacie bywa kłopotliwe. Co nie zmienia faktu, że i zimą wielokrotnie się zdarzało. Na motocyklu czuję, że żyję. Oddycham pełną piersią, odczuwam wszystko dużo intensywniej, dostarcza mi adrenaliny. Od zawsze byłem ciekawy świata, a motocykl niejako automatycznie stał się głównym środkiem transportu.

Zawsze podróżujecie razem?

M i Ł: Teraz podróżujemy zawsze razem. Może z małym wyjątkiem, kiedy Marta obraziła się i nie pojechała do zachodniej części Afryki. Ale wszystko od 2018 roku wróciło do normy i jak już jedziemy to staramy się we dwoje. W dalekich podróżach zdarza się, że spotkamy innych motocyklistów podróżników i wtedy jedziemy przez pewien czas wspólnie. Nie lubimy jednak jeździć w zbyt dużych grupach.

Która z zagranicznych tras była dla Was najbardziej inspirująca, dostarczyła Wam największych emocji?

M: Bardzo trudno powiedzieć. Nasze podróże zawsze organizujemy tak, by odkryć jadąc swoim motocyklem – przy jednym jego przerzucie na inny kontynent – jak najwięcej miejsc. Podczas każdej wyprawy objeżdżamy kontynenty starając się nie pomijać krajów. I jak dobrze popatrzymy, to w każdym kraju była jakaś inspirująca, ciekawa, wymagająca, piękna widokowo, trudna czy wykańczająca trasa – taka, która zapadła w pamięci. Z każdym krajem są związane jakieś wspomnienia i emocje na drodze.

Ł: Mamy właśnie ulubione państwa, które są godne uwagi motocyklowo i mimo że wciąż odkrywamy coś nowego – jest kilka, które zapadły nam szczególnie w pamięci. Peru – idealne dla motocyklistów – każdy klimat i możliwy teren, góry, adrenalina, RPA – to samo, bo to ogromny i zróżnicowany kraj.

mapa miejsc odwiedzonych przez Martę i Łukasza oraz planowanej na 2020 i 2021 rok trasy...

W Stanach są przepiękne parki narodowe, w Meksyku na Baja California jechaliśmy takimi trasami, że nawet ja miałem łzy w oczach i zamiast jechać dalej – postanowiliśmy wrócić 6 h drogi z powrotem, co nie zdarza nam się nigdy! Staramy się nie jechać tą samą trasą, a już na pewno nie wracać. Tam przejazd naszego motocykla zwyczajnie już nie był możliwy – byliśmy zbyt ciężcy i wykończeni po nieprzespanej nocy. Teraz na tapecie mamy trasę sprzed kilku dni – wybrzeże Omanu – chyba najpiękniejsza nadbrzeżna trasa jaką kiedykolwiek jechaliśmy.

M: I Azja Centralna – góry Pamir, czyli stany – nie można tam nie być. Piękne góry plus ekstremalne trasy. To nasza pierwsza wyprawa, od której się wszystko właściwie zaczęło, więc jest sentyment. W 21 dni przejeżdżając 15 000 km doszliśmy do wniosku, że jednak tak zwiedzać się podczas urlopu nie da. I 3 miesiące później byliśmy już w podróży po Amerykach.

Którą z polskich tras, ewentualnie który z rejonów naszego kraju uważacie za najbardziej motocyklowy, idealny do turystyki?

M: (Śmiech) Chyba dolnośląskie województwo i nasze tereny, po których kręcimy się weekendowo będąc w Polsce. Okey, Bieszczady też. Cudze chwalicie, a swego nie znacie można powiedzieć – ciekawa sprawa, ale z Polskich zakątków nie jesteśmy dobrzy, bo zostawiliśmy to sobie na zwiedzanie…

Ł: … Simsonem – moim pierwszym motocyklem. Chcemy objechać nasz kraj w nieco innym stylu, ale na to przyjdzie jeszcze pora. Trzeba go najpierw przywrócić do życia. Simsona oczywiście…

Rada dla początkujących moto-turystów: wymieńcie jedną rzecz, którą trzeba zabrać w podróż i jedną, której lepiej nie zabierać…

M: Zabierać – wodę. Przyziemne, ale nie zawsze dla wszystkich oczywiste.
A czego nie zabierać? Nie pytaj proszę kobiety o takie rzeczy!

Ł: Zabierać – części zapasowe, na ile to możliwe. Wtedy można jechać w dziki teren bez stresu. A czego nie zabierać? Nie przydała nam się saperka z tego co pamiętam.

Czy korzystacie z nawigacji GPS, czy raczej z tradycyjnych map?

M: Łukasz – to pytanie do Ciebie. Do dzisiaj Łukasz twierdzi, że na mapie się nie znam, więc nie będę się wymądrzała… Ja tak oczywiście wcale nie uważam, ale niech się wypowie spec. (śmiech)

Ł: Używamy oczywiście i tego i tego. Więcej nawet – mamy dwa GPS, bo każdy z nich sprawdza się w różnych warunkach. Częste pytanie – po co aż dwa i że to przesada. Na dalekie trasy, jakie przejeżdżamy, jest to całkowicie uzasadniony wybór. W przypadku kiedy TomTom jest idealną nawigacją do jazdy w Europie i np. Ameryce Północnej, do tego bardzo intuicyjny, przejrzysty i łatwy w obsłudze, to okazuje się, że przez brak możliwości wgrania własnych map w mniej cywilizowanych krajach musimy przerzucić się na Garmina, w którym można swobodnie wgrywać mapy OSM. Garmin (to starszy, ale sprawdzony model Montana 610, my akurat mamy ten sygnowany jako BMW Navigator) jest mniej intuicyjny w obsłudze, nieco toporny i wolniejszy (bo to stary model), ale za to pozwala na wybór map, które to nam odpowiadają. I to cała tajemnica. A mapy papierowe – bez tego ani rusz. Papier to papier, mamy tam zaznaczone wszystkie punkty. I zawsze jest pamiątka z wyjazdów.

M: Poza tym pytając o drogę w grę wchodzi tylko mapa papierowa. A i przy tym w niektórych zakątkach świata bywa śmiesznie. I że ja się niby na mapie nie znam i w terenie nie odnajduję…

Czym teraz podróżujecie, dlaczego i za co cenicie wasz obecny motocykl?

Ł: Jeździmy teraz BMW F 800 GS z obniżonym zawieszeniem od Touratech. Niezawodny, zwrotny w terenie sprzęt, którym jeżdżę od nowości, czyli od 2015 roku. Obniżenie motocykla (w sumie 7 cm – 5 na zawieszeniu i 2 na siedzeniu) było konieczne, ponieważ mam 166 cm wzrostu i na normalnym seryjnym GS 800 nie byłbym w stanie dosięgać do ziemi (śmiech). Poza tym to nieseryjne zawieszenie sprawdziło się w każdych warunkach. 200 tysięcy kilometrów bez problemu. Właściwie to już ponad. Nie żałuję wyboru, bo oprócz pompy paliwa nie miałem żadnej poważniejszej usterki. Regularne serwisy eksploatacyjne i właściwie tyle wystarczy, by cieszyć się jazdą.

M: Jest jeszcze zamontowany dodatkowy, 20 litrowy bak aktualnie, który pozwala nam na jednym tankowaniu przejechać prawie 750 km. Może motocykl nie jest tym samym piękniejszy (chociaż to kwestia oczywiście gustu), ale jest bardzo funkcjonalny.
I dodam jeszcze coś o komforcie, bo panie często pytają – na tyłach (bo tam siedzę częściej) jest na naszym siedzeniu bardzo wygodnie. Nie mam porównania z innymi, ale na to zupełnie nie narzekam i nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek uznała, że jest niewygodnie. Może po 18 godzinach jazdy i 1500 km, ale to już nie była w żadnym wypadku kwestia siedzenia.

Czy w trasie korzystacie z udogodnień, które posiadają nowoczesne motocykle (tryby jazdy, możliwość łączenia ze smartfonem, elektroniczne systemy sterowania zawieszeniem, itp.), a jeśli nie, to czy byście chcieli?

Ł: 800-tka z 2015 roku zbyt wiele udogodnień nie posiada. Większość zamontowałem do niej sam – czujnik ciśnienia w oponach, amortyzator skrętu, dodatkowe gniazdka, nieseryjne lampy itp. – jeśli można to nazwać udogodnieniami. Mamy to co jest i wystarcza, i pozwala cieszyć się z jazdy. Zawieszenie bardzo poprawiło komfort jazdy. Czy bym chciał mieć więcej bajerów? – może w kolejnym motocyklu, bo tego uniknąć się nie da. W nowej 850-tce, jak nią jeździłem, spodobały mi się te rozwiązania, bo jestem gadżeciarzem (śmiech).

M: Tak, o motocyklowych gadżetach mógłby rozmawiać godzinami.

To zakończmy w takim razie ten temat, haha.  Opowiedzcie jak pod względem podróży wygląda i będzie wyglądał 2020 rok?

M: To chyba jedno z pytań, na które większość z nas wolałaby nie odpowiadać i przemilczeć (w złości) z powodu panującej sytuacji. Uczymy się cierpliwości. Plany każdego z nas legły w gruzach i wszystko stanęło pod znakiem zapytania – tak samo jak jakiekolwiek wakacyjne plany, nie tylko motocyklowe, ludzi na całym świecie. Jesteśmy aktualnie w Omanie, gdzie utknęliśmy podczas naszej podróży do Australii. Tak się złożyło, że chwilowo (od marca) nie mamy jak wrócić do Europy, a wiemy, że dalsza nasza podróż nie jest możliwa, bo wszelkie granice państw pozostaną jeszcze pewnie długo zamknięte.

Ł: Musimy zostawić tutaj swój motocykl, spakować się i wrócić na jakiś czas do kraju. Jak tylko otworzą lotniska, albo pojawi się jakakolwiek możliwość wydostania się z Omanu.
Ale wierzymy, że wszystko wróci za jakiś czas do normy, że to minie, że nie wyrządzi już więcej szkód w naszym życiu, i w gospodarce, i wszyscy będziemy mogli cieszyć się jak wcześniej odkrywaniem świata. Bo my planujemy oczywiście kontynuować tę podróż i dojechać do Australii i z powrotem, żeby dokończyć zaplanowaną rundę dookoła kontynentów: Azja i Australia. Pytanie czy to będzie 2020 czy już 2021…

I tego Wam życzymy z całego serca!

—–

Śledźcie na bieżąco przygody Marty i Łukasza na ich mediach społecznościowych: na instagramie oraz na ich fp na facebooku. Tymczasem zapraszamy do zapoznania się ze wspaniałą galerią zdjęć z motocyklowych podróży po Świecie tej niesamowitej pary:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.