Bramki na autostradach będą otwarte! Wprawdzie tylko w wakacje i wyłącznie w sytuacji, kiedy korek przybierze monstrualne rozmiary, ale zawsze. Niestety – za ten gest słono zapłacimy.

System opłat za autostrady oparty o tak zwane bramki jest jednym z najgłupszych i najmniej wygodnych systemów na świecie. Tworzy korki, marnuje czas przejazdu i generuje ogromne koszty. Był dobry kiedy powstawały autostrady, ale dziś, przy obecnej ilości pojazdów to udręka.

Z tym idiotycznym systemem zmagają się Włosi, Francuzi i parę innych narodów. Jak wyglądają wady poboru opłat na bramkach można przekonać się jadąc w sezonie urlopowym do Włoch. Na niektórych bramkach korki sięgają kilkudziesięciu kilometrów.

W Polsce też bywa słabo – w 2014 roku ówczesny premier Donald Tusk polecił podnieść szlabany po tym, jak kierowcy utknęli na wiele godzin w 10-kilometrowym korku pod Gdańskiem. W kolejnych latach również próbowano doraźnie ratować sytuację poprzez otwarcie bramek, ale i tak nie uchroniło to zmierzających nad morze przed odstaniem godziny w kolejce.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zapowiedziało, że w tym roku bramki będą otwierane pod pewnymi warunkami. Pierwszy – otwarcie będzie trwało maksymalnie 45 minut, drugi – czas oczekiwania w punktach poboru przekroczy 45 minut. Dotyczy to jednak wyłącznie bramek w Nowej Wsi i w Rusocinie.

Fajnie? Nie do końca – za otwarcie szlabanów koncesjonariusz autostrady zażąda srogiej opłaty od Ministerstwa. Gest Donalda Tuska z 2014 roku kosztował nas 70 mln złotych. W tym roku z pewnością będzie to wyższa kwota.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ