W końcu nadchodzi czas pierwszej jazdy. Jestem strasznie podekscytowana i przerażona. Zapakowana w strój motocyklowy z kaskiem w ręce zjawiam się na placu manewrowym o wyznaczonej godzinie. Jest plus 3, ale jakoś strasznie mi gorąco.

Bożena, moja instruktorka podjeżdża Trickerem, na którym rozpocznę swoją naukę. Tricker to motocykl o pojemności 250 ccm. Jednak ze względu, że nigdy wcześniej nie prowadziłam motocykla, na początek będę uczyć się na nim.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Najpierw podstawowe informacje: gdzie stacyjka, jak odpalić, gdzie sprzęgło, biegi, gaz i najważniejsze – hamulec. Sprawdzamy światła, kierunkowskazy, a także naciąg łańcucha, jak przy prawdziwym egzaminie. Krótki instruktaż ruszania bez gazu i odpalamy.

DSC_9781
Moje pierwsze spalinowe dwa kółka

Wow, odpaliłam i nawet udaje mi się ruszyć bez problemów! Tricker toczy się na jedyneczce bez gazu, spokojnie, ale jak dla mnie to prędkość zawrotna.

Hamuję hamulcem nożnym, spokojnie, byle tylko nie zapomnieć o sprzęgle. Kilka kółeczek i dodajemy hamulec ręczny.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Teraz trzeba zsynchronizować obydwa hamulce, a nie jest to takie proste. Skupiam się na łagodnym wciskaniu ręcznego, ale ciągle ugina mi się przód. W końcu udaje mi się spokojnie zahamować.

Dumna z siebie krążę kolejne kółeczka, skupiając się na hamulcach i nagle – buuu, motocykl gaśnie. No tak, pamiętałam o synchronizacji, a zapomniałam o sprzęgle. Strasznie to skomplikowane.

DSC_9757
Jedyneczka i do przodu

Kręcę się i kręcę na tej jedyneczce, hamuję i ruszam i w końcu osiągam sukces. Mogę wrzucić dwójkę. I dalej kółka, hamowanie, ruszanie itd.

Coraz więcej gazu dodaję i coraz bardziej jestem przerażona osiągając na prostej 30 km/h ! Wydaje mi się że to prędkość nadświetlna.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Idzie mi coraz lepiej, Bożena postanawia ustawić słupki do slalomu. I wracamy do jedyneczki. Na samym biegu bez gazu pokonuję slalom pięciu pachołków. Straszne.

Pierwszy przejazd – dwa ominięte, ale podoba mi się. Coraz lepiej czuję się na motocyklu, nawet bioderkami próbuję kręcić. Drugi slalom już lepiej, powoli łapię zasadę. Idzie mi coraz lepiej, ale czas się skończył i pora wracać do domu.

DSC_9770
Slalom idzie mi coraz lepiej

Dłonie bolą od trzymania manetek, ciało jakieś takie rozluźnione. Wsiadam do samochodu i jakoś dziwnie się czuję, a w głowie mętlik i analiza dzisiejszych wyczynów. Nie mogę doczekać się kolejnych jazd.

DSC_9762
Jak mi poszło?

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ