[sam id=”24″ codes=”true”]Moje modlitwy zostały wysłuchane. Tym razem zamiast namiastki motocykla dane mi jest wreszcie dosiąść prawdziwej bestii: Suzuki Gladiusa. Brzmienie V-twina i rozkoszne wibracje są prawdziwą nagrodą za trudy szkolenia.

Podekscytowana przyjeżdżam wcześniej na jazdy i czekam – nagle zza zakrętu wyłania się wymarzony Gladius. Hurra! Nareszcie doczekałam się! Zaparkowany przede mną dumnie jednostajnie mruczy.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Nie mogę się powstrzymać od westchnienia, nie wiem czy z zachwytu czy z obawy czy dam radę. W końcu to nie mała maszyna. Najpierw pora na zapoznanie się z kompanem na najbliższe tygodnie. Obsługa – gdzie olej, płyn hamulcowy, płyn chłodniczy, kierunkowskazy itp.

DSC_9833
Z bananem na twarzy dosiadłam w końcu Gladiusa

Potem odpalam i delikatnie bez gazu ruszam do przodu. Pełne skupienie, bo Gladius to nie malutki Tricker  i manewrowanie nim przysparza mi trochę trudności. Jednak dosiadając go czuję więcej pewności siebie. Ruszam na podbój ósemki, ale na początek bez pachołków.

Próbuję manewrować nim nie wyjeżdżając poza obrys prostokąta, ale nie jest to proste. Mocne złożenie kierownicy wywołuje u mnie strach przed upadkiem. Podpieram się nogą. Nie dam rady.

DSC_9839
Manewrowanie ósemek nie jest takie proste

Bożena pociesza, że jeszcze trochę i będę śmigać ósemkę, ale ja jakoś nie mogę w to uwierzyć. W końcu udaje mi się przejechać pięć ósemek bez błędu, więc dostawiam pachołki. Poziom trudności rośnie, a ja coraz bardziej wątpię, że to ogarnę.

Po godzinie kręcenia ósemek i próbach przejechania slalomu wolnego zaczyna mi wychodzić. Zadowolona podjeżdżam do Bożeny i nagle – trach! Padam razem z motocyklem na ziemię. Leżąc zdaję sobie sprawę co zrobiłam. „Nie hamuje się w skręcie” mówi Bożena. No cóż – pierwszy poważny błąd, zapewne zapamiętam go na długo.

DSC_9845
Karykaturalnie, ale daję radę ze slalomem

[sam id=”11″ codes=”true”]

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ