BMW spaliło mi dom” – w taki sposób zatytułował swój wpis internauta, który na portalu wykop.pl szczegółowo opisał swoje doświadczenia z motocyklem BMW R1200ST. Jako że jego historię można czytać z wypiekami na twarzy, zdecydowaliśmy się ją przytoczyć.

Gdy publikowaliśmy na portalu test sportowego turystyka BMW R1200ST  (tutaj) wielu komentujących odsądzało nas od czci i wiary. Powiązane z bawarską marką konta sugerowały nawet, że autor testu ma do BMW osobistą urazę, że prowadzi „prywatną wojenkę”, test jest niewiarygodny, a motocykle BMW są najlepsze na świecie.

 

Na portalu wykop wpadł nam w oko artykuł, który jak w soczewce skupia w sobie wszystko, co w bawarskiej marce najgorsze: słabą jakość, wysoką awaryjność, fatalne podejście do klienta, nieuczciwe praktyki, niesamowitą arogancję, zarabianie pieniędzy na czym tylko można i – co najgorsze – zamiatanie pod dywan wszelkich negatywnych opinii, a czasem wręcz, jak podejrzewamy, tuszowanie afer.

To ostatnie, co sugeruje wiele faktów, odbywa się nawet kosztem bezpieczeństwa użytkowników. I nie jest to z naszej strony metafora.

Na wykopie internauta o nicku „bmw-mnie-spalilo” opisuje swoje doświadczenia z motocyklem R1200 ST. Cały wpis możecie przeczytać tutaj, poniżej przedstawiamy jedynie skróconą wersję wydarzeń, już bez komentarza z naszej strony.

Wpis ten zdobył do tej pory prawie 3,5 tys. polubień, a w komentarzach internauci przejeżdżają się walcem po jakości niemieckich motocykli i podejściu BMW do klienta.

  • 2005 NIEMCY
    BMW rozpoczyna produkcję modelu R1200ST.
  • 2005-2007 ŚWIAT
    W motocyklu stwierdzane są liczne usterki, zagrażające bezpieczeństwu użytkowników. Koncern nie informuje jednak o nich tych, którzy motocykl kupili.
  • 2007 NIEMCY
    Wobec fatalnych opinii, nagłaśnianych w internecie wypadków (również smiertelnych)  i fatalnym wynikom sprzedaży motocykl wycofany jest z produkcji.
  • 2007 POLSKA
    Autor wpisu na wykopie kupuje nowy BMW R1200ST w warszawskim salonie Auto FUS
  • 2007-2015 POLSKA
    Zakupiony motocykl jest regularnie serwisowany u autoryzowanych dealerów
  • 2006-2007 USA, KANADA
    Dochodzi do kilku wypadków ze skutkiem śmiertelnym podczas jazdy modelem R1200ST. BMW twierdzi jednak że przyczyną nie są wady konstrukcyjne.
  • 2007 USA
    Motocykle R1200ST bierze pod lupę Urząd Bezpieczeństwa Drogowego i po wielu szczegółowych ekspertyzach stwierdza, że przyczyną wypadków są ponad wszelką wątpliwość wady konstrukcyjne:
    • Wada przedniego czujnika ABS, skutkująca samoczynnym blokowaniem się przedniego koła podczas jazdy (!).
    • Wada mocowania tylnego koła (wadliwy element manszety mocującej koło), skutkujący urywaniem tylnego koła podczas jazdy (!)
    • Wada pompy paliwowej, skutkująca rozszczelnieniem układu paliwowego i samozapłonem motocykla, zarówno w ruchu jak i na postoju (!)
  • 2007 KANADA, USA
    BMW ogłasza, że nie ponosi winy za wypadki. Zdaniem Niemców, winę za wypadek ponoszą motocykliści (nieostrożna jazda) . Do mediów trafiają jednak udokumetowane opiniami biegłych opisy przypadków zablokowania się przedniego koła podczas jazdy i samozapłonu motocykli, również policyjnych.
  • 2008 USA
    Urząd Bezpieczeństwa Drogowego daje BMW ultimatum: albo Niemcy rozpoczną akcję serwisowe i wypłacą uczestnikom wypadków i ich rodzinom odzszkodowania, albo otrzymają całkowity zakaz sprzedaży motocykli na na terenie USA i Kanady.
  • 2007-2015 POLSKA
    Przez osiem lat BMW nie informuje właścicieli kilkudziesięciu sprzedanych w naszym kraju egzemplarzy, że motocykl R1200ST może stanowić zagrożenie dla życia.
  • 2006-20015 POLSKA
    Autor wpisu na wykop.pl. wciąż korzysta z motocykla. Pomimo udowodnionych w USA wad konstrukcyjnych i. regularnych wizyt autora w warszawskim salonie BMW AUTO-FUS, również nie zostaje poinformowany o zagrożeniach, nie mówiąc o usunięciu usterek.
  • CZERWIEC 2015
    Autor dowiaduje się przypadkiem w internecie o tym, że motocykl może stanowić zagrożenie dla jego życia. Pisze list do Auto-FUS z pytaniem, czy opisane w internecie wady konstrukcyjne są prawdą.
  • CZERWIEC 2015
    Dealer potwierdza występowanie wad konstrukcyjnych i zaprasza autora do serwisu na ich usunięcie. Motocykl zostaje rzekomo naprawiony, a usterki usunięte.
  • LIPIEC 2015
    Autor zostawia motocykl w garażu. Po dwóch godzinach, podczas nieobecności właściciela, dochodzi do samozapłonu. Wybucha pożar, spalony zostaje garaż, sportowy mercedes i mienie za 600 tys. zł. Dzięki szybkiej akcji strażaków pożar jest ugaszony i nie dochodzi do spalenia domu.
  • LIPIEC 2015
    Dzień po pożarze prokuratura przysyła ekipę dochodzeniową wraz z biegłymi pożarnictwa. Biegli sądowi stwierdzają jednoznacznie, że powodem pożaru był motocykl BMW.
  • KONIEC 2015
    Autor proponuje BMW polubowne załatwienie sprawy: ugodę i wypłatę odszkodowania w wysokości strat.
  • KONIEC 2015 
    BMW przysyła dwóch techników z Monachium, którzy po trzech godzinach oględzin wraku wydają oświadczenie, że przyczyną pożaru nie był motocykl.  Technicy nie maja żadnego sprzętu, oględziny polegają na ocenie wizualnej zniszczeń.
  • 2016
    Wypłaty odszkodowania odmawia ubezpieczyciel stwierdzając, że przyczyną pożaru są wady konstrukcyjne motocykla i wszelkie roszczenia należy kierować do BMW.
  • 2015-2017
    BMW w wymienianej korespondencji wciąż twierdzi, że przyczyną pożaru nie był motocykl. Autor występuje na drogę sądową.

Opisane przez autora wydarzenia mogłyby stanowić fabułę kiepskiej powieści sensacyjnej. Wszystkie są jednak dokładnie udokumentowane zarówno zdjęciami, jak i skanami całej korespondencji i dokumentami potwierdzającymi wady konstrukcyjne. Sami zresztą pisaliśmy na ten temat wielokrotnie.

Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się opisać tę historię, nie dodając własnego komentarza.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, ze śmiertelne wypadki miały również miejsce podczas jazdy motocyklem R1200GS nowej generacji. W czasie testów w RPA wskutek zablokowania przedniego koła zginął m.in. znany brytyjski dziennikarz motoryzacyjny Kevin Avish, a wobec braku reakcji BMW na drogę sądową wystąpiła wdowa po nim, Caroline.

Oskarżyła BMW m.in. o ukrywanie dowodów. W USA i Kanadzie do serwisów wezwano wówczas 300 tys. użytkowników motocykli BMW, a łącznie miało miejsce aż 7 akcji serwisowych R1200GS, co jest absolutnym i niechlubnym rekordem wśród wszystkich marek.

Niebezpieczeństwo dla użytkowników nowego R1200GS stanowiły m.in. przednie zawieszenie, wycieki paliwa, wycieki oleju na przednią oponę, systemy elektroniki i skrzynia biegów.

W Polsce BMW udało się zablokować jakiekolwiek wiadomości na ten temat: jedynym źródłem informacji dla użytkowników nowego R1200GS były artykuły na motovoyager.net.

Czy ktoś z was miał podobne przygody z motocyklami BMW? A może wręcz przeciwnie, ma z nimi tylko dobre doświadczenia? Wpisujcie w komentarzach pod artykułem lub na naszej stronie na Facebooku.

Aha, jeszcze jedno: opłaconym przez BMW agencjom PR za komentarze dziękujemy.

18 KOMENTARZE

  1. To nie jest odosobniony przypadek – kilka lat temu podobne problemy były z BMW K1200LT. Wtedy winowajcą były pękające plastikowe króćce przewodów paliwowych. W sieci można znaleźć historie właścicieli, których LT’ki stanęły w płomieniach w czasie jazdy. Jeżeli dobrze pamiętam skończyło się to akcją serwisową i wymianą felernych króćców na metalowe.

    • Od 3 sezonów jestem właścicielem 1150RT 2001r. Mimo iż był w opłakanym stanie (wyremontowany policjant) to nigdy mnie nie zawiódł.

  2. W końcu ktoś odważnie pisze, że niemiecki sprzęt to szajs. Miałem auto marki BMW i psuło się na potęgę. Zresztą całe te VW AUDI i Mercedesy jada na starej renomie z dawnych czasów, gdzie części się zużywały a nie psuły. Teraz byle Hyundai Kia Pegeot Fita i Alfa jest o niebo lepsze od tego niemieckiego g…..

  3. Od pięciu sezonów użytkuję R 1150 RT z 2001 roku. Jak dotąd nie spotkała mnie najmniejsza przykrość z jego strony.

  4. Pracując w firmie niemieckiej nie związanej z branżą motocykową mogę spokojnie potwierdzić – niemiecka jakość skończyła się na Mercedesie W124. Obecnie to już tylko odcinanie kuponów i działania daleko odsunięte od tych, które sprzyjają nam, czyli klientom.

  5. Jestem posiadaczem BMW R1150GS w zeszłym sezonie miałem podobną awarię do opisywanej przez kamiko. Podczas jazdy rozciekła mi się jedna z plastikowych złączek przewodów paliwowych. Paliwo wyciekało na rozgrzany silnik na szczęście w porę się zatrzymałem nie doszło do zapłonu. Od tego czasu wymieniłem przewody i pozbyłem się szybkozłączek. Niestety na naszym rynku nie znalazłem króćców metalowych.

  6. Mnie też się zblokowało kiedyś przednie koło w R1200GS nie wiadomo skąd i dlaczego. Dobrze że jechałem wolno bo nie wiem czy teraz bym to pisał. O problemach z ABS nie wspomnę.
    Daniel

  7. Byłem właścicielem r1200rt…Jakość materiałów w tych motocyklach jest tak słaba, że żal o tym opowiadać…nigdy więcej BMW

  8. mam BMW K1300GTL zakupione i serwisowane w salonie w Częstochowie,przy kazdej wizycie serwisowej komputer podawał czy jest jakas akcja serwisowa,jesli była to wykonywano ja od ręki/np.wymiana elementu mocowania tylnego koła na metalowy,wymiana łacznika zawieszenia tylnego koła.Jesli motocykla po gwarancji nie serwisujemy w BMW wszystkie takie akcje nas omijają.Mam przejecha ne ponad30 tys.km i nigdy bmk-a mnie nie zawiodła.To nie jest sprzet ,który mozna serwisowac w ,,komórce”.Wporownaniu do FJR 1300,którą zrobilem ponad100tys,km zapewnia duzo większy komfort i przyjemnośc z jazdy/zuzycie nigdy nie przekroczyło 5 litrow ,i nie piszcie ,ze trzeba jezdic na etylinie 98 ,bo nigdy takiej nie wlewałem,oleju też nie dolewam,a wolno nie jeżdze.Pozdrawiam

    • No ale przecież tam masz rzędówkę. A do bokserów nawet w manualach BMW zalecał wlewać E98. Mój ST dławił się przy E95, ale na GS-ach rzeczywiście tego nie czułem. Może to dopracowali.

  9. Jestem posiadaczem BMW R 1150 RT z 2002r użytkowany 4 sezony(np.trasa PL-Rumunia) i identyczny ma znajomy i mogę potwierdzić,że ten model spisuje się Ok i nie miałem opisanych problemów,ale to model,kiedy marka dbała jeszcze o renomę. Artykuł potwierdza coraz wyraźniej, że nowe produkcje motocyklowe,gdzie ładuje się coraz więcej elektroniki i niepotrzebnych gadżetów ,sprawiają użytkownikom sporo problemów.Niestety podobnie jak z samochodami,producenci dbają tylko o zyski,aby klient był zmuszony korzystać z serwisu,bo nawet wymiana żarówki to „poezja”. Ale kiedy Unia zaleca producentom ,aby produkty po okresie gwarancyjnym nie były opłacalne w naprawie,to jak długo trzeba czekać,aby nie korzystali z możliwości większego zysku. Firmom nie opłaca się utrzymywać działu kontroli jakości i wypuszczają buble na rynek,bo i tak spora część konsumentów nie reklamuje i zysk jest wymierny. A marka i prestiż,co tam,liczy się kasa.Nawet nie potrafią się przyznać do błędów a ludzkie życie i zdrowie mają w d…,bo nie mają skrupułów aby się sądzić i udowadniać,że to nie ich wina.
    Ale jak długo będziemy kupować takie zabawki i przymykać oczy na takie praktyki,tak długo będą nami manipulować.Pozdrawiam.

  10. Widzę ,że zasada,iż dawne produkcje posiadały i duszę i klasę (oczywiście nie wszystko),a dobre marki nie wypuszczały bubli na rynek,bo dbały o prestiż i renomę,można już włożyć pomiędzy bajki.Teraz,to aby się błyszczało i miało mnóstwo bajerów,bo takie się sprzedaje.Jacy konsumenci-tacy producenci.Ale jak nawet Unia Europejska zaleca,aby tak produkować wszystko,aby jak się zepsuło,nie opłacało się naprawiać,aby kupić nowe,a stare wyrzucić,bo produkcja,zyski,miejsca pracy.To co kiedyś musiało być trwałe,solidne,z najlepszego materiału teraz zastępuje się plastikiem,kartonem ,aby przeżyło gwarancję i tylko.Nawet nie potrafią się przyznać,że wypuścili szajs na rynek,wolą się sądzić.a ludzkie zdrowie i życie mają w d..ie.Na wymianę żarówki,żebyś przyjechał i słono zapłacił serwisowi,tak traktują klientów.
    No cóż ja jeżdżę jeszcze starym i dobrym sprzętem BMW R 1150 RT i złego słowa nie powiem. Nie daję zarobić serwisowi,bo nawet wymieniałem łożyska w kardanie,a wymiany eksploatacyjne też sam dokonuję,bo to też frajda jak sama jazda.Po takich artykułach,to nie zamierzam nic zmieniać i nie myślę wydawać kasy na nowy sprzęt jak z obecnym nie ma problemów.

  11. Też miałem BMW K1200RT problemem była elektronika.Moto na bieżąco serwisowany a i tak był problem z odpalaniem po trasie krótkiej czy dłuższej Skrzynia biegów to jakieś nieporozumienie ze strony BMW głośna i mało elastyczna.Po wymianie całego kosza z tarczkami taka sama praca skrzyni.Dla mnie moto nie godne polecenia.Nie polecam

  12. WItam
    Jestem posiadaczem nowego modelu GS1200 rok2013 awari uległa skrzynia biegów bynajmniej tak stwierdziło bmw motocykl stoi od września w serwisie Bielsku ,a Od grudnia w Gliwicach do dziś bmw nie potrafi dostarczyć części do naprawy .Powiem tak motocykl super ale olewanie klięta to jest nie do opisania jak ktoś tego nie doświadczy to by nie uwierzył serwis w Bielsku kompletna kompromitacja szkoda gadać ale nie tylko Bielsko BMW Polska ma kliętów gdzieś jak już kupiłeś to spadaj martw sie sam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ