Twórcy emitowanego na Polsacie programu „Państwo w państwie” wzięli się ostatnio za owiane złą sławą urządzenia „Iskra”, czyli popularne policyjne suszarki. Przeprowadzone w studiu proste eksperymenty potwierdziły ich zatrważającą niedokładność.

Wątpliwej jakości miernik prędkości i zeznania policjanta – tyle wystarczy dziś do wlepienia solidnego mandatu lub zatrzymania prawa jazdy. Ściągnięte niegdyś z Rosji urządzenia „Iskra” powinny jak najszybciej znaleźć się w skansenie nietrafionych pomysłów. Nie rejestrują wykroczenia i są podatne na szereg czynników zakłócających ich pracę. A czasem przechodzą same siebie i pokazują wyniki z kosmosu.

W polsatowskim programie „Państwo w państwie” pokazano ostatnio poziom kreatywności tych maszyn. Stojące w miejscu auto z włączonym silnikiem jechało podobno 63 km/h. Z kolei włączony odkurzacz „pędził” przez chwilę z prędkością ponad 200 km/h. Prawdopodobnie wysokie obroty skojarzyły się biednej „Iskrze” z rozpędzonym motocyklem.

Innym czynnikiem znacząco wpływającym na wyniki pomiarów jest bliskość instalacji emitujących silne pole elektromagnetyczne, np. linii wysokiego napięcia. Tymczasem wielu stróżów prawa i porządku upodobało sobie takie miejsca do stawiania zasadzek. Zapadają już pierwsze wyroki na korzyść niesłusznie ukaranych kierowców, które miejmy nadzieję przyśpieszą wycofanie tych nieszczęsnych urządzeń z użycia.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ