Kawasaki W800 doskonale wpisuje się w obecne trendy – klasyczna elegancja w wydaniu vintage wyłazi z każdego szczegółu. Czy taki motocykl pasuje jednak do dzisiejszego świata? Owszem, choć zakres jego użyteczności jest mocno ograniczony.

Wśród nowych motocykli w klasie street łatwo zaobserwować powrót do klasyki. Wprawdzie nie wszyscy producenci ulegają temu trendowi, ale niewątpliwie ci, którzy to zrobili trafili w dziesiątkę. Coraz częściej na ulicach pojawiają się proste dwukołowe konstrukcje wywodzące się z nurtu cafe-racer, na których odziani w klasyczną garderobę bikerzy, przemierzają dumnie uliczne labirynty.



Pisząc cafe-racer myślę o prostych liniach, wszechobecnym metalu zamiast powszechnie stosowanych tworzyw sztucznych i niekończącej się przyjemności z jazdy. Z dnia na dzień rodzi się więcej i więcej wyznawców takiego podejścia do sprawy, co bardzo mnie cieszy.

Kawasaki W800 2106 (2)Gotowy do jazdy Kawasaki W800 kosztuje niespełna 37 tysięcy zł. Co dostajemy za tę kwotę? Jeśli ktoś gustuje w klasycznej elegancji, to otrzyma solidny kawał ponadczasowego motocykla. Przesadzam? Klasyka jest zawsze w modzie, co udowadnia chociażby kultowy model Triumpha – Bonneville, który bezsprzecznie kojarzy się z wieloma produkcjami filmowymi i prawdziwym facetem. Nie bez kozery przywołuję tutaj ikonę brytyjskiego motocyklizmu, bowiem projektanci Kawasaki sporo czerpali z angielskiego wzoru.

Po pierwsze – klasyka

Zostało ustalone, że motocykl jest bardzo klasyczny. Próżno w nim szukać meandrycznych kształtów tłumika, lamp formowanych w kocie oczy, czy finezyjnie odlanych aluminiowych felg. Wszystkie elementy świetlne pozostawiono w regularnych formach, proste tłumiki poprowadzono symetrycznie po obu stronach motocykla, felgi także są tradycyjne – szprychowe. Ilość chromu pobłyskującego na detalach, a także błotnikach, idealnie zrównoważona jest matową czernią położoną na cały silnik oraz układ wydechowy.

Kawasaki W800 2106 (7)Czarne są także szprychowe obręcze (z wyłączeniem szprych), co w połączeniu z kolorem opon, powoduje optyczne pogrubienie kół. Efekt bardzo ciekawy, dodający charakteru i swoistej zadziorności temu motocyklowi. Sercem motocykla jest dwucylindrowy, rzędowy silnik, oczywiście chłodzony powietrzem, który wizualnie bardzo dobrze się prezentuje spod krągłego baku.

Przed krakowskim salonem Kawasaki, ustawiony wśród innych modeli producenta, motocykl sprawia wrażenie lekkiego i zwinnego. Podczas pierwszego kontaktu pomiędzy szlachetnym zakończeniem pleców, a długą i prążkowaną kanapą, mój pogląd nieco się zmienia. Sprzęt gotowy do jazdy posiada masę równą 217 kg, co w połączeniu z wysokością kanapy 790 mm może nie spodobać się osobom, których wzrost nie przekracza 1700 mm. Dorzucając potencjalnie pasażera (który podwyższa środek ciężkości), należy po prostu uważać przy wszelkim manewrowaniu.

Kawasaki W800 2106 (1)Pozycja za kierownicą jest tradycyjna dla tego typu motocykli. Zależnie od przejechanego dystansu różnorako można ją oceniać. Należy sobie jednak zadać pytanie, do jakich celów ma służyć taki motocykl? Tutaj jest sedno sprawy, wokół którego toczyć się będą dalsze rozważania. Krótkie przeloty wśród głównych arterii, wąskich jednokierunkowych uliczek, czy ekwilibrystyczne przemieszczanie się w codziennym, miejskim zgiełku, to dla tego sprzętu i użytkownika prawdziwa frajda!



Natomiast podczas pokonywania odległości większych niż 200 km sugeruję wkalkulowanie przerw, gdyż skutki uboczne jazdy będą wyraźnie odczuwalne. Kawasaki W800 nie jest w stanie na takim dystansie ukontentować także pasażerki, która dość dotkliwie odczuwa skutki tej relatywnie krótkiej podróży. Z drugiej strony… Czy można wierzyć kobiecie?

Kawasaki W800: dane techniczne

Typ: klasyczny
Rok produkcji: 2016
Pojemność silnika: 773 cm3
Liczba cylindrów: 2
Układ cylindrów: rzędowy
Moc maksymalna: 48 KM
Mks. moment obrotowy: 60 Nm
Prędkość maksymalna: 170 km/h
Wysokość kanapy: 790 mm
Masa motocykla (z płynami): 217 kg
Cena: 36 900 zł

2 KOMENTARZE

  1. Mam w650 z ostatniego roku produkcji, dla mnie lepszy bo ma kopniaka, a 800 nie. To bardzo sympatyczny motocykl, większość spostrzeżeń z artykułu jest zgodna z moimi. Z tą turystyką to do końca się jednak nie zgodzę, zrobiłem nim przebiegi ponad 500 km dziennie i nic specjalnego się nie działo. Wiadomo, to golas więc jest jak na każdym golasie, wieje. Deszcz? A kto lubi jeździć w deszczu? No moknie się i tyle. Lubię ten motocykl i z reakcji różnych ludzi wiem, że nie tylko ja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!