Ural zaprezentował specjalną wersję motocykla z koszem o nazwie Sahara Gear Up. Pojazd poza bojowym wyglądem zapewnia rzeczywistą mobilność w ciężkim terenie dzięki napędowi na dwa koła i zestawowi akcesoriów przydatnych w dziczy.

Motocykl Ural o nazwie Sahara Gear Up w piaskowym malowaniu zahacza o pewną marketingową bezczelność,  ile w końcu można się inspirować (i to jak dosłownie) bawarskimi dokonaniami inżynieryjnymi. Nawiązanie do legendarnego BMW R75 Sahara jest wyjątkowo ostentacyjne, co samej maszynie wyszło akurat na dobre. Nowy Ural może zachwycić zwolenników motocyklowego survivalu.


Pojazd wygląda jak stworzony na czasy ostateczne, na wyposażeniu oprócz pancernego orurowania znajdziemy opcjonalny napęd na dwa koła (odłączany, z biegiem wstecznym), zestaw narzędzi i łopatę, dodatkowy zbiornik paliwa czy stację ładowania urządzeń elektronicznych. Wyskakując z większej ilości dewiz klient może zamówić kolejne pakiety gadżetów przydatnych tuż po apokalipsie – m.in. dodatkowe oświetlenie, wyciągarkę, zapasowe opony i wydech z ceramiczną powłoką.

u t

Napęd to wciąż słynny chłodzony powietrzem bokser o pojemności 749 cm3, uwspółcześniony tylko wtryskiem paliwa. Spece z Urala zdają się wiedzieć, że w sytuacjach ekstremalnych pieniądze mają inną wartość, dlatego wycenili to cacko dosyć wysoko. Podstawowa wersja Sahary Gear Up kosztuje w przeliczeniu ok. 71 tysięcy zł, kolejne pakiety wyposażenia mogą wywindować cenę nawet do 90 tysięcy. Całkiem sporo jak na pojazd technologicznie osadzony w realiach II Wojny Światowej…

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPióropusze w ogniu. Akcja serwisowa motocykli Indian z powodu ryzyka pożaru
Następny artykułCo dwa ubezpieczenia to nie jedno
Perkusista i świeżo upieczony ojciec. Nie akceptuje życia bez pasji. Z daleka od jednośladowej ortodoksji, uwielbia nowe motocyklowe smaki. Zwolennik prędkości zostawiających nieco miejsca na inne wrażenia i stylu jazdy dającego cień nadziei na doczekanie starości. Nałogowo operuje humorem czarniejszym niż zęby testera lizaków.

6 KOMENTARZE

  1. Ktoś kto ustalał cenę tego motocykla, albo ma nie poklei w głowie, albo myśli ze ludzie na zachodzie to idioci..
    Myślę jedna trzecia ceny,była by w sam raz.

  2. Cena jest kosmiczna i nikt mnie nie przekona , że Ural utrzymuję poziom i precyzję Bmw . Osobiście byłem w fabryce Bmw w Berlinie i to z jaką pasją i techniką składa się tam motocykle które są w cenie urala. Bmw powinno i oskarżyć o kradzież nazwy pozdrawiam miłośnik silników boxer

  3. tak w okolicy 40 tysięcy to myśle ze cena akceptowalna dla nas polaków….za ta kwote bym sobie flote motocykli powiększył o 3 nabytek bo faktycznie ma dusze i to coś

  4. …rzeczywiście 20 koła za piaskową olejną, dodatkowe szperacze i saperkę to lekkie przegięcie, nawet biorąc pod uwagę wyciągarkę, że nie wspomnę o sumarycznej 90 tysia. Z drugiej jednak strony dziś nikt już nie produkuje takich motocykli,- dodatkowy napęd, przyczepa, czysta stal zamiast wszechobecnych plastików – jeśli jakością odbiega w sensie pozytywnym od dotychczasowej bylejakości „Made In Sowietish Union” to czemu nie ? … .

  5. Czy to oni stawiają cenę ? , bo mnie się wydaje że ci co przywożą towar tak , koszula szyta w afrykańskich krajach kosztuje około jeden euro , ta koszula we Francji kosztuje około 70 euro , to kto ustanawia cenę co ???

  6. Myślę że ten motocykl podobnie jak Ural Śnieżna Pantera tylko składany jest w Rosji. Silnik , układ wtryskowy, hamulce, elektronika i zawieszenia to dzieło czołowych firm z krajów UE, głównie z Włoch i Niemiec. Cena zatem już tak bardzo nie powinna dziwić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!