Kawasaki Z1000SX zostało pomyślane jako motocyklowe Pendolino – superszybki, a przy tym komfortowy środek transportu dla turystów ze sportowym zacięciem. Z postawionego sobie zadania wywiązuje się znakomicie, choć nie jest wymarzonym partnerem na bardzo dalekie wyjazdy.

Tekst: Konrad Bartnik, zdjęcia: Robert Wiechetek

W przypadku Kawasaki Z1000SX recepta na rynkowy sukces wydała się specom z Akashi dosyć prosta. Lubianego przez klientów narowistego nakeda Z1000 ubrano w turystyczne ciuszki, dodano dedykowany system bagażowy i stanowczo pogrożono palcem inżynierom chcącym wygładzić nieco pracę potężnego silnika. W efekcie otrzymaliśmy wygodny, wielofunkcyjny motocykl oferujący potężnego kopa, pewne prowadzenie i mnóstwo frajdy z każdego pokonywanego kilometra.



Pierwszy rzut oka na stojący pod salonem jednoślad nie wzbudza mojego szczególnego zachwytu. Wystylizowany na wściekłą żabę z głębin kosmosu motocykl jest jak dla mnie już zbyt futurystyczny, chociaż muszę mu oddać, że wygląda bardzo rasowo. Po prostu prawdopodobnie zatrzymałem się mentalnie w okolicach szczytu popularności Czerwonych Gitar. Niebiesko-czarne malowanie pojazdu przypomina mi kolejną ekstremalną kapelę z tamtych lat… i na tym zakończę sentymentalną podróż w przeszłość.

Turystyk-futurystyk

Kawasaki Z1000SX 2016 (31)Z1000SX wizualnie należy jak najbardziej do przyszłości, i to tej rysującej się w czarnych barwach. W kolorze węgla są niemal wszystkie elementy motocykla, od bloku silnika i obręczy kół zaczynając, na ramie i kierownicy kończąc. Niebieskie fragmenty owiewki wyglądają na nim jak policyjna czapka na zarobionym po łokcie górniku. Uroda dyskusyjna, ale co najważniejsze – spójna.

Charakterystyczny w sylwetce motocykla jest jakby przyczajony,  mocno opadający przód z silnie pochyloną szybą, ledwo wystającą ponad wysoki, „garbaty” zbiornik paliwa. Egzemplarz, który odbieram z salonu wyszedł prosto z fabryki i nie ma jeszcze założonego dedykowanego zestawu bocznych kufrów. Wielka szkoda, bo jest to dla tego modelu plus w wielu dziedzinach. Poza oczywistymi walorami praktycznymi kufry równoważą wizualnie sylwetkę motocykla. Bez nich masywny przód niemiło kontrastuje z delikatnym tyłem maszyny i co gorsza, eksponowane są tłumiki.

Kawasaki Z1000SX 2016 (16)Układ wydechowy to moim zdaniem stylistyczny strzał w kolano i poprawienie łokciem między oczy. Producent chwali się, że dzięki umieszczonej pod silnikiem wstępnej komorze spalania mógł zastosować króciutkie końcówki wydechu. Znakomicie, tylko czemu wystylizowano je na odkurzacz z telezakupów z funkcją łapki na muchy? Na pociechę zostaje ich brzmienie, które nie pozostawia wątpliwości, z jakim typem motocykla mamy do czynienia.



Mocuję swój plecak do tylnej części siodła za pomocą elastycznej siatki, której haczyki znajdują pewne oparcie w masywnych uchwytach dla pasażera i zajmuję miejsce za kierownicą. Dawno nie miałem do czynienia z tego typu szosowym zabijaką i po dłuższym czasie spędzonym na wynalazkach enduropodobnych nie mogę się odnaleźć w pozycji półleżącej.

Kawasaki Z1000SX 2016 (11)Mocno wygięty do góry zbiornik paliwa wymusza konkretne ułożenie nóg, które być może jak na standardy szybkich maszyn szosowych nie są zgięte pod ekstremalnym kątem, to jednak mój spory wzrost okazuje się średnio lojalnym sojusznikiem w walce o opanowanie motocykla. Kształt i wysokość baku sprawia, że problematyczne wydaje mi się zastosowanie takbaga, który jeśli nie będzie miał formy wyłącznie płaskiego mapnika, to szybko stanie się podparciem dla brody kierowcy.

W potwornym upale ruszam w miasto. Każde zatrzymanie pojazdu powoduje wrzenie płynów ustrojowych, więc staram się wykorzystać każdą szczelinę w sznurach aut, byle tylko pozostać w ruchu. Na szczęście manewrowanie Z1000SX jest bardzo łatwe, motocykl reaguje na każdy, najmniejszy nawet ruch i niemal intuicyjnie odczytuje zamiary kierowcy.

Kawasaki Z1000SX 2016 (25)Lusterka dają niezły wgląd w sytuację za plecami, chociaż umieszczono je na wysokości trudnej do pogodzenia z samochodowymi, więc trzeba uważać. Zestaw przyrządów nie zachwyca stylistyką, ale jest czytelny i dostarcza wszystkich niezbędnych informacji. Dodatkowym plusem są ergonomicznie rozmieszczone przełączniki na kierownicy, w tym łatwy w obsłudze wielofunkcyjny sterownik ekranu LCD i kontroli trakcji.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!