Niezmordowany Colin Furze nie przestaje nas zadziwiać. Szalony domorosły konstruktor zaprezentował swoje kolejne dzieło – latające połączenie śmigłowca z motocyklem. Urządzenie generuje poziom emocji wprost proporcjonalny do ryzyka utraty życia.

Colin Furze to doświadczony konstruktor machin z pozoru skutecznie służących przyjemnemu odebraniu sobie życia. Prezentowaliśmy już odrzutowy rower i piekielną trajkę, które wyszły spod jego ręki. Dziś przyszedł czas na kolejny wehikuł z jego garażu, czyli latająca hybryda śmigłowca i motocykla.


Colin nie posiada żadnych tytułów naukowych, o licencji pilota nie mówiąc. Stworzony przez niego pojazd jak widać na załączonym filmiku nie jest mistrzem stabilności. Oprócz standardowych atrakcji takich jak nagła śmierć z powodu zderzenia z przeszkodą przy znacznej prędkości oferuje też możliwość przycięcia kończyn na żądaną długość. Twórca proponował nam jazdy testowe, ale cała redakcja poszła na L4…

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!