Prawie straciłem nogę – wyznaje Joki. Ten doświadczony podróżnik i motocyklista doskonale wie, co oznacza bezpieczeństwo. Jeden, jedyny raz nie zadbał o ochronę – jechał tylko do kolegi.

Joki opowiada dziś o tamtych wydarzeniach z uśmiechem, ale wiem, że było mu ciężko. W jednej chwili runęły plany podróży do Australii, a cały dotychczasowy porządek życia pękł nagle jak szkło. Uratowała go niezwykła pogoda ducha, wspaniała dziewczyna i niezachwiana wiara, że musi być dobrze.


Jokiego poznaję kilka lat temu podczas wrocławskich targów motocyklowych. Uśmiechnięty, trochę skryty, ale pełen dziecięcej radości i ciekawości życia. Wraz z Liwią, jego dziewczyną, opowiadają o swoich podróżach, na które przeznaczają każdy grosz. Pamiętam, że trochę zazdroszczę im tej bezkompromisowości, wolności podejmowania decyzji i absolutnego poświęcenia idei, w którą wierzą – podróżom.

Joki (2)
Liwia i Joki w Bieszczadach

Wkrótce po pierwszym spotkaniu zdradzają mi swoje plany.
Jedziemy do Australii – pisze Liwia.
– Jak? Motocyklem? – pytam, bardziej oszołomiony śmiałym planem niż zaskoczony. Mają pomysł – Joki jako programista może pracować gdziekolwiek, podobnie Liwia – grafik komputerowy. Kibicuję im ze wszystkich sił.


13 KOMENTARZE

  1. Pozwolę sobie wkleić wypowiedź z jednego z forów motocyklowych z dyskusji na temat sensowności ubierania się „na chwilę”:

    sawas pisze (o swojej jeździe bez motocyklowego stroju):
    Mniejsza szansa jest na glebę niż na utratę przytomności z przegrzania. W tym roku pewnie też tak będę jeździł, bo zapowiada się równie upalne lato.

    Na co Jurek odpisuje:
    Twoja skóra, Twoja sprawa, nikt nie ma zamiaru dorosłemu (chyba?) facetowi wlewać olej do głowy. Tym bardziej, że zapewne większości z forum, podobnie jak mi jest bardzo wszystko jedno co dzieje się z innymi forumowiczami szczególnie na skutek ich własnych decyzji. Takie życie, nie wszyscy dociągną do emerytury (bo system emerytalny padłby błyskawicznie), co nie oznacza że życzę Tobie lub komu innemu źle. Tyle tylko że każdy wypadek jest pozycją w statystyce dopóki nie dotknie nas lub naszych rodzin bezpośrednio… Należę do grupy osób które mają wyobraźnię, plany, marzenia i zobowiązania wobec najbliższych których nie chcę przekreślać własną głupotą. Owszem, grupa ta jest dość ekskluzywna i należy do niej zdecydowana mniejszość posiadaczy jednośladów. Co dziwne, bo członkostwo jest darmowe.

    Jakoś nie umierałem z gorąca latem w pełnym umundurowaniu przy grubo ponad 30C ale wydałem na kompletny strój więcej niż na nowego Junaka 123, pewnie trudno oczekiwać od każdego takiego „poświęcenia” finansowego. Wiem już, że ciuchy z dobrą wentylacją, jasne i najlepiej z membraną wcale nie są przereklamowane, czego doświadczyłem na sobie głównie za namową bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek którzy usilnie wybijali mi z głowy kupowanie byle czego. Po dwóch intensywnych sezonach (i na razie jednym praniu) nie dam się już namówić na ciemne, kiepskie ciuchy. Nie zarabiam za dobrze, średnia krajowa jest niedoścignionym marzeniem ale nie żałuję ani jednej złotówki z wydanych na komplet motocyklowych ciuchów. No i rodzina jest spokojniejsza widząc, że staram się minimalizować ryzyko urazów. Dla mnie koniec tematu bo widzę że niektórych mój brat spotka, jak zwykle w sezonie, w szpitalu błagających z płaczem o ratowanie kończyn i zdrowia, chociaż jeszcze dzień wcześniej byli wesołymi, zdrowymi osobami z odrobinę za małą wyobraźnią… Trzymajcie się i oby rozumu przybywało wraz z bezwypadkowymi kilometrami :)

  2. „sawas pisze (o swojej jeździe bez motocyklowego stroju):
    Mniejsza szansa jest na glebę niż na utratę przytomności z przegrzania. W tym roku pewnie też tak będę jeździł, bo zapowiada się równie upalne lato”.

    Jak widać idiotów nie brakuje.

  3. po co te obelgi? Od razu idiota. A może to taki styl, a co nie wolno? Niektórzy mają problem z tolerancją. Ktoś wyjeżdża na chwilę do marketu i nie chce po zejściu z motocykla w sklepie wyglądać jak kosmita, więc ubiera się normalnie, jak na rower albo skuter, jego wybór.Twój jest inny i to Twoja sprawa.W czym problem?

  4. W tym problem, że to co piszesz jest idiotyzmem.
    Zawsze można skoczyć z helikoptera bez spadochronu, bo lata niewysoko.
    Też taki styl. Styl idioty. Oczywiście że wolno i tak. Żaden problem.
    No może tylko dla rodziny, albo dla tego co Cię stuknie niechcący.

    • wiesz co , sam się zachowujesz jak ” stuknięty niechcący”. Odnośnik do helikoptera o czymś jednak świadczy. Przemyśl to i sam zrozumiesz o czym piszesz bo ten tok myślenia działa w dwie strony.Otóż problem w tym że markowe Alpinesy niczego Ci ne gwarantują. Wiesz co możesz zrobić jeśli dbasz przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo? – Przesiąść się do autobusu. Słyszałem że w nich statystycznie najmniej wypadków.Łapiesz analogię do helikoptera?

  5. A.F z Dąbrowy – przypomnij mi, bo zapomniałem. Kto w razie wypadku płaci za leczenie i rehabilitację idioty, który na motocyklu chce poczuć „wolność”, więc jeździ w t-shircie i trampkach?

    • Wiesz januszku za czyje leczenie płacisz? Za leczenie narkomanów , palaczy i alkoholików.Ci ludzie bardzo często nie płacą żadnych składek.Nie pamiętałeś o tym?? No to ci przypomniałem. Motocykliści w zdecydowanej większości płacą podatki składki zdrowotne i najróżniejsze ubezpieczenia z racji uprawiania swego hobby które do tanich nie należy, więc pozwól im może na jego uprawianie zgodnie z ich a nie Twoim życzeniem. Znam kilku takich których składka zdrowotna jest wyższa niż średnia płaca w tym kraju więc nie wypominaj im ryzyka jakie podejmują bo być może to oni dokładają do Ciebie a nie Ty do nich.

  6. Po pierwsze z helikoptera jednak skakać bez spadochronu nie wolno (pan Darek jak nie wierzy może spytać inspekcji lotnictwa cywilnego). Po drugie nie rozumiem jak spowodowanie wypadku można nazwać stuknięciem niechcący tylko dlatego że motocyklista nie miał ciuchów Modeki czy tym pdb.Rozumiem że gdyby je miał sprawca który by go stuknął nie mógł by liczyć na taką pobłażliwość w ocenie kolegi Darka. Po trzecie tak ogólnie to lepiej nie wkraczać w sferę ubioru. Wielu starych motocyklistów którzy życie spędzili na dwóch kołach jeździ w dżinsowych kurtkach z wyrwanymi rękawami bo to tradycja. Sam taką mam po moim ojcu i czasem nawet w niej jeżdżę.A co ?

  7. …A.F. nie wiem skąd u Ciebie przekonanie że palacze nie płacą składek, choć sam nie palę od jakiegoś już czasu mimo to nie jestem za tym by wrzucać ich do jednego worka z marginesem,- poza tym przyznaję Ci rację, w kwestii możliwości wyboru. Z całą pewnością coś, byle co (nawet nahalnie promowana tu Modeka) jest lepsze przy bezpośrednim kontakcie z glebą aniżeli nic – to nie ulega wątpliwości, jednak każdy z nas czuje inaczej, inaczej znosi konkretne warunki atmosferyczne, myśli inaczej, pozostawmy zatem każdemu z nas własny wybór i nie uszczęśliwiajmy nikogo na siłę. Największą głupotą jest myślenie w kategoriach że ktoś płaci za kogoś,- jeśli już to na biurokracje, pensje, marmury i fasady instytucji zwanej ZUS, nie na darmo nasze państwo nie chce zgodzić się na dobrowolny system ubezpieczeń dający możliwość wyboru zarówno ubezpieczyciela jak i wysokości polisy, choćby przykładem USA. Nie negujmy również tych którzy zbroją się po zęby przed każdym wyjazdem po gazetę do najbliższego kiosku,- szanujmy nasze wybory ponieważ składają się na naszą tzw. wolność i cieszmy się nią dopóty dopóki jeszcze ją mamy… .

    • ależ tezę że ktoś płaci za kogoś przecież nie ja tu lansuję.Wbrew pozorom nie jestem też wrogiem profesjonalnego stroju motocyklowego. Sam często z niego korzystam choć nie zawsze.Jestem przeciwny czynieniu z niego wyznacznika kto jest dobrym a kto złym motocyklistą.Zawsze też dziwił mnie niewspółmierny poziom agresji „dobrze ubranych” motocyklistów do tych nazwijmy to bardziej luźnych.To widać nawet na tym forum.”Dawca” czy „Warzywo” używane przez tzw. dziennikarzy jawią się jak łagodny żarcik wobec epitetów serwowanych przez kolegów motocyklistów którym wydaje się że są lepsi bo łykają kity reklamowe producentów ciuchów motocyklowych którzy niedługo zasugerują im bezpieczne pidżamy z protektorami pod namiot na zloty.Każdy odpowiada za siebie i swój motocykl sam i lepiej aby jak najmniej wtrącał się w wygląd innego motocyklisty czy jego maszyny. To podstawowy element kultury.

  8. „po co te obelgi? Od razu idiota. A może to taki styl, a co nie wolno? Niektórzy mają problem z tolerancją. Ktoś wyjeżdża na chwilę do marketu i nie chce po zejściu z motocykla w sklepie wyglądać jak kosmita, więc ubiera się normalnie, jak na rower albo skuter, jego wybór.Twój jest inny i to Twoja sprawa.W czym problem?”

    Ja nie mam żadnego problemu. Wystarczy, że podobny tobie osobnik zajedzie ci drogę. Wyskoczy piesek pod koło, alibo trochę piasku itp rzeczy. Kumasz?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!