Rozglądając się za miejscem naszego zimowego urlopu, wciąż jeszcze kierujemy się przede wszystkim ceną. Chociaż coraz częsciej decydujemy się na wyjazd na narty za granicę, głównie do krajów alpejskich, tutaj również szukamy sposóbów na obniżenie kosztów wypoczynku.

Możliwości ekonomiczne

Jeżeli chodzi o wypoczynek Polacy są narodem raczej oszczędnym i skrupulatnie planują swoje wakacyjne wydatki. Jest to pokłosie naszych trudnych gospodarczych doświadczeń, wciąż chwiejnej stabilności ekonomicznej oraz napiętych domowych budżetów, którym daleko do niemieckiej, czy brytyjskiej finansowej swobody. W 2014 roku aż jedna trzecia polskich gospodarstw domowych uważała swoje zasoby finansowe za niewystarczające. Wydatki na żywność i mieszkanie pochałaniały przy tym blisko połowę miesięcznego budżetu. Co charakterystyczne, dwa lata temu czterdzieści procent rodzin nie było w stanie wygospodarować środków na choćby jeden tydzień wakacji w roku!

Free ski

Trudno się dziwić, że prawdziwą furorę wśród Polaków robią wszelkie promocje, oferty first i last minute, all inclusive oraz inne formy oszczędności na wakacyjnych wyjazdach. Należy do nich także popularna oferta free ski, czyli „bezpłatny” karnet narciarski. Słowo bezpłatny trzeba wziąć w tym wypadku w cudzysłów, bo de facto cena karnetu jest wliczona w koszt naszego zakwaterowania i wyżywienia. Marketingowy chwyt, jakim jest cermonialne wręczenie w recepcji skipassu bez nadrukowanej ceny, jest jednak niezwykle skuteczny i zwabia dziesiątki tysięcy Polaków, przekonanych, że coś dostają za darmo. Większość dorosłych nie wierzy w Świętego Mikołaja, jest świadoma, że promocja typu „dwa za jeden” albo „20% gratis” jest wliczona w cenę podstawowego produktu, ale jednak tkwi w naiwnym przekonaniu, że włoski kapitalista, właściciel wyciągów narciarskich, podaruje mu karnet za friko. Korzysta na tym wiele biur podróży, które z free ski czynią sztandarowy punkt swojej zimowej oferty.

Szukamy okazji

Nawet jeśli opłata za karnet jest ukryta w globalnej cenie wyjazdu, to nie znaczy, że nie możemy na prawdę sporo zaoszczędzić. Oczywiście cena pobytu jest uzależniona od momentu sezonu, najdrożej będzie w okresie świąteczno-noworocznym i na ferie, czyli w lutym (tzw. sezon wysoki). Wtedy też piekielnie trudno znaleźć promocyjne oferty. Przyjrzyjmy się warunkom otrzymania darmowego karnetu w ojczyźnie fee ski, czyli Livigno, gdzie wymyślono tę usługę. Bezpłatny skipass pojawia się tutaj tylko tuż na początku sezonu, od 28 listopada do 19 grudnia, a następnie pod sam koniec: od 9 kwietnia do 1 maja. Musimy przy tym wykupić co najmniej cztery noclegi w hotelu bądź siedem w wybranych apartamentach. Warto mieć na uwadze, że chociaż sprzyjające warunki narciarskie w tej zwanej Małym Tybetem dolinie, otoczonej potężnymi masywami górskimi, utrzymują się długo, to jednak coraz częściej w Alpach dają się we znaki skutki globalnego ocieplenia. W zeszłym roku wiele alpejskich ośrodków opóźniło otwarcie sezonu ze względu na brak śniegu, stąd w Livigno narty na początku grudnia mogą okazać się rozczarowaniem.

Bez względu jednak na prawdziwe mechanizmy działania i wewnętrzne rozliczenia pomiędzy podmiotami obsługującymi turystów, oferta free ski pozostaje skutecznym sposobem na obniżenie kosztów naszej wyprawy na narty. Można też skorzystać z innych promocji, na przykład ciekawej propozycji Dolomiti Superski, skupiającej dwanaście ośrodków narciarskich, gdzie za siedem dni pobytu (z karnetem) zapłacimy tyle, co za sześć w środku sezonu, czyli dostaniemy jeden osobodzień gratis. Dzięki temu w kieszeni pozostanie nam często kilkaset Euro, pod warunkiem wszakże, że mamy pole manewru, jeżeli chodzi o termin wyjazdu i mocne nerwy, jeśli chodzi o warunki pogodowe, które mogą nas nieprzyjemnie zaskoczyć.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!