Suzuki ma w planach wprowadzenie do europejskiej oferty produkowanego w Indiach modelu Gixxer 250. Jeśli jednak spodziewacie się ostrego przecinaka napędzanego solidną ćwiartką, czeka was srogie rozczarowanie.

O modelu Gixxer pisaliśmy jakiś czas temu jako o azjatyckiej ciekawostce. Ktoś odpowiedzialny za marketing Suzuki w Indiach wpadł na pomysł, żeby zwyczajowej nazwy modelu GSX-R1000 użyć do opisania dychawicznego motorka o pojemności 150 cm3 i stylistyce typowej dla kraju curry i domorosłych stunterów.



Okazuje się, że tamten pomysł nie był najbardziej szalonym, na jaki można wpaść. Decydenci z Hamamatsu postanowili, że ów dychawiczny motorek w wersji z nieco mocniejszym silnikiem i eleganckimi owiewkami trafi do Europy. Motywacją dla tej decyzji było zapewne rosnące zainteresowanie motocyklami mniejszych pojemności.

Gixxer 250
Gixxer 250

Zamiast konkurować z poważnymi graczami w segmencie – Yamahą R3 czy Kawasaki Ninja 300, Gixxer 250 będzie zatem próbował o klienta walczyć ceną, odsuwając na dalszy plan to, co w motocyklach najważniejsze – emocje.

Suzuki cierpi na poważne osłabienie kreatywności. Podczas gdy Yamaha zaskakuje kolejnymi modelami linii MT, Kawasaki konsekwentnie buduje własny, agresywny styl, Suzuki myśli nad wepchnięciem na wymagający europejski rynek ubranego w dres potworka rodem z Azji. Może skończyć się to utratą prestiżu i osłabieniem siły marki. Byłoby szkoda, bo Hamamatsu dało nam wiele prawdziwie kultowych motocykli.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!