Światowi producenci nie przestają drążyć motocyklowej skały i szukać coraz to nowych nisz, do których nikt wcześniej się nie dokopał. Świetnym przykładem takich praktyk jest Honda Integra 750, łącząca zalety skutera i tradycyjnego motocykla.

Słowo „hybryda” zrobiło w ostatnim czasie oszałamiającą karierę. Jeździmy hybrydowymi autami, nasze żony malują paznokcie hybrydowymi lakierami, które na długo pozostaną na pięknych dłoniach niezniszczonych pracami domowymi (dzięki hybrydowemu sprzętowi AGD). Bracia Rosjanie robią braciom Ukraińcom hybrydowe kuku.



Nawet ze światowych czerwonych dywanów straszą coraz częściej hybrydy człowieka z karpiem i pawianem, chociaż te akurat tu i ówdzie uchodzą za współczesny kanon urody. Hybrydomania nie ominęła branży motocyklowej i coraz częściej mamy do czynienia z „czymś z domieszką czegoś”, a jednoślady wierne wyłącznie jednej stylistyce stają się prawdziwą rzadkością. Honda Integra 750, którą miałem przyjemność testować, jest ładnym, chcianym i przede wszystkim udanym dzieckiem tego trendu.

Skuter już nie, a motocykl?

Honda NC750 Integra(25)Na możliwość przetestowania Integry ostrzyłem sobie zęby od dawna. Maszyna łącząca zalety skutera i tradycyjnego motocykla ma być receptą na całe miejskie zło, które na co dzień dotyka mnie swoimi kosmatymi czarnymi łapskami. Sprawdzam, ile w tym prawdy. Na potrzeby uporządkowania artykułu, ale też w zgodzie z własnymi wrażeniami będę o tym ciekawym wehikule pisał per „motocykl”. Mam ku temu szeroki wachlarz argumentów: praktycznie niespotykana w świecie skuterów pojemność silnika 750 cm3, który pod tym względem ustępuje tylko pewnemu mastodontowi od Aprilii, duże, 17-calowe koła i klasyczny napęd nagim łańcuchem.

Co jeszcze? Spora moc, wynosząca 55 KM, której wrażenie potęguje jeszcze bardzo sprawnie działająca skrzynia DCT, jakże inna od chwiejnych emocjonalnie CVT-ków. Prędkość maksymalna w okolicach 180 km/h i co ważne, dająca się utrzymać w jeździe na wprost, bez wspomagania grawitacją przy spadaniu z urwiska. Ponadto podesty pod nogi skonstruowane w taki sposób, że da się ustawić nogi w pozycji bliskiej klasycznym podnóżkom, co znacząco poprawia prowadzenie w zakrętach. No i ten piękny, klasyczny chromowany tłumik…

Miss parkingu

Honda NC750 Integra(1)Pierwszym ciosem, którym atakuje obserwatora to japońskie cacko, jest zadziwiająco zgrabna i proporcjonalna sylwetka, w niczym nie przypominająca Frankensteina pozszywanego z kilku różnych ciał. Zawiedzeni będą motocyklowi puryści, którzy twierdzili, że to nie może się udać. Muszę jednak przyznać, że w zachowaniu proporcji pomaga duży akcesoryjny kufer, który wizualnie równoważy wielką przednią owiewkę. Bez niego można odnieść wrażenie, że tył pojazdu za chwilę się uniesie.

Motocykl ten jest częścią rodziny NC i nie jest w tej rodzinie czarną owcą – jego ogólna stylistyka jest zbliżona do innych maszyn z tej grupy. Jest więc nowocześnie i ostro, ale w granicach rozsądku. Bardzo starannie zaprojektowano detale o wyraźnie sportowym charakterze, takie jak kształt tylnej lampy i wspornika podnóżków pasażera. Użyte materiały i jakość wykonania są na bardzo wysokim poziomie.



Na szczególną pochwałę zasługuje umiejętnie użyty plastik o różnych fakturach – od gładkiego jak szkło, przez matowy, do imitującego włókno węglowe. Wszystko połączone z dużym smakiem. Jedyny zgrzyt to polerowany plastik pokrywający wysoko umieszczony przekrok – buty moje i innych kierowców zostawiły tam wiele trwałych śladów. Chyba, że to rodzaj księgi pamiątkowej… Honda NC750 Integra(7)

1
2
3
4
5
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEtapy tuningu układu hamulcowego [SPONS.]
Następny artykułCzarna rozpacz strażników. Od stycznia z dróg zniknie ponad 200 fotoradarów
Perkusista i świeżo upieczony ojciec. Nie akceptuje życia bez pasji. Z daleka od jednośladowej ortodoksji, uwielbia nowe motocyklowe smaki. Zwolennik prędkości zostawiających nieco miejsca na inne wrażenia i stylu jazdy dającego cień nadziei na doczekanie starości. Nałogowo operuje humorem czarniejszym niż zęby testera lizaków.

6 KOMENTARZE

  1. „..jest owocem myślenia „Out of the box” (..) i odrzucania niepotrzebnych stereotypów(..) Jeśli śmieszą cię koledzy w pełnych kombinezonach wyścigowych, przeciskający się w sznurach aut swoimi sportami na morderczym dystansie 10 km..”

    No rzeczywiscie Konradzie, uporales sie ze stereotypowym mysleniem. Jezdzij sobie swoim skuterkiem i nie nasmiewaj sie z innych.

    • Po co ta dogadanka? lepiej sie poczułeś?co jest złego w tym ze ktoś cie rozśmiesza swoim zachowaniem?
      Proste,ja osobiście jadę po rajach ludziom, których nie lubię..i mam to w de ze im sie to nie podoba.

    • Potrzeba naprawdę sporo złej woli i braku dystansu do siebie, żeby odczytać powyższy tekst jako naśmiewanie się z kogokolwiek. To tylko prosty obrazek, mający na celu pokazanie pewnego sposobu myślenia o jednośladach, który mają potencjalni nabywcy Integry, czyli jak najlepszego dopasowania narzędzia (pojazdu) do powierzonego mu zadania. Równie dobrze oburzyć się mogą posiadacze Burgmanów, stereotypowo porównanych tu do porcelanowego tronu. Ale jakimś cudem statystycznie posiadacze takich pojazdów częściej mają w wiadomym otworze to, co myślą o nich inni motocykliści. Więcej luzu! Pozdrawiam

  2. Bardzo dobry tekst, nieomal się popłakałem, i to parę razy :) Oczywiście merytorycznie również na bardzo dobrym poziomie. Dzięki za materiał o jednym z NC-ków !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!