Na zakończenie sezonu wspólnie z Szymonem, Filipem, Kamilem i Tomkiem zaplanowaliśmy weekend w siodle. Chodziło nam nie tylko o nawinięcie kilometrów, ale o dotarcie do miejsca, którego nie odwiedziliśmy jeszcze motocyklami. Amsterdamu.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Czapla

W czwartek 10 września o godzinei 15 spotykamy się na stacji BP w Kołobrzegu. Szymon na Hayce, Filip na BMW 1200KS, Kamil na Kawasaki Z1000SX i ja na ZZR1400. Dzisiaj mamy dojechać do Tomka w Hagen, 800 km stąd. Piękna pogoda zachęca do jazdy, niestety – już pod Szczecinem łapie nas deszcz. Tankujemy tuż przed granicą i zaczynamy przygodę z niemieckimi autostradami – nasze sprzęty są do jazdy po nich stworzone.



Przed nami na horyzoncie ciemne, deszczowe chmury – już wiemy, że przed kolejnym deszczem nie uciekniemy. Przed Berlinem zaczyna lać z nieba jak z wiadra. Ubieramy szybko deszczaki i lecimy dalej, oczywiście z uśmiechem na twarzach. Leje coraz mocniej i zaczyna się ściemniać, pomimo tego nasze tempo nie spada poniżej 140 km/h.

Autostrada jak rzeka

amsterdam z awariami (5)Po około 2,5-godzinnym przeprawianiu się przez deszczowe chmury, w końcu przestaje padać. Tempo podkręcamy do 180-200 km/h.Wieczorna jazda też daje wiele radości. Dojeżdżamy do Hagen na godzinę 23. Tomek z Milą witają nas kolacją i płynem na rozgrzanie. W piątek wstajemy o godzinie 10. Tomek nie śpi już od dawna, bo od 6 jest w pracy. Czekamy na niego – bierze wolne od 12.30 żeby móc szybciej wystartować na Amsterdam. Ubrania do tego czasu są suche i o 13.30 ruszamy. Teraz jest nas pięciu,Tomek też na Hayabusie. Tuż po wyjechaniu na autostradę i odkręceniu manety, Filip daje znać że coś nie tak z jego BMW. amsterdam z awariami (4)Zjeżdżamy na najbliższy autostradowy parking. Po głosie silnika słychać że nie pali na wszystkie cylindry. Co robić? Tomek mówi, że ok. 15 km od nas znajduje się serwis BMW. Nie ma co się zastanawiać, jedziemy. Są nerwy, bo nie wiadomo czy naprawią moto na poczekaniu. Na szczęście, pomimo pełnego warsztatu i parkingu przed nim, mechanicy z serwisu podchodzą do nas bardzo życzliwie i każą poczekać 15 minut. Po tym czasie BMW Filipa wędruje na warsztat.

Podpięcie pod komputer niczego nie pokazuje. Motocykl trafia na podnośnik, gdzie stwierdzają, że drugi gar nie pali. Rozbierają owiewki żeby dostać się do silnika. Diagnoz – uszkodzona cewkofajka. Pomimo, że nie mają zapasowej, nowej części, wymontowują fajkę z innego motocykla oddanego do serwisu, abyśmy mogli jechać dalej. Wspaniale! Mogli przecież powiedzieć, że dziś nie pomogą. Filip płaci 130 euro i po dwóch godzinach stresu jesteśmy znów gotowi do drogi. Mamy około 3-godzinne opóźnienie, ale i tak się cieszymy, że w miarę o normalnej porze dotrzemy do celu.To tylko 300 km.

Do holenderskiej granicy utrzymujemy ostre tempo, minimum 220 km/h , a często bywa więcej. Szybko docieramy do Holandii, gdzie tamtejsze autostrady witają nas ograniczeniami prędkości 100-120 km/h. Fotoradarów nie widać, ale wszyscy jadą grzecznie.

amsterdam z awariami (7)Na kemping Zeeburg, położony parę kilometrów od centrum, docieramy na godzinę 19. Nie jest źle, camping prawie w pełni obłożony, począwszy od camperów, po miejsca na polu namiotowym. Trzeba kombinować gdzie się rozbić. Po taksówkę do miasta dzwonimy o godzinie 20.30. Po 10 minutach jazdy wysiadamy w samym centrum, blisko Red Light District, dzielnicy w której świadczone są przeróżne usługi erotyczne.

Amsterdam słynie z tej dzielnicy. Panienki stoją w oknach wystawowych w samym centrum miasta. Jest na co popatrzeć. Do tego wszystkiego, wszędzie dookoła unosi się subtelny zapach marihuany, a na każdym rogu zaprasza coffee-shop, gdzie można legalnie kupić i palić różne „ziółka”. Dla wielu to niezapomniana przygoda. Spotkasz tam młodzież, jak i starszych, poważnych panów w garniturach. To coś, czego gdzie indziej nie doświadczysz.

amsterdam z awariami (10)Ludzie są bardzo pozytywnie nastawieni, uśmiechnięci. W barach obsługa jest miła, a klimat niesamowity. Jest nam tak fajnie, że do namiotów wracamy o piątej rano i żal nam wracać.


BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!