Modele Triumph Tiger XCx i XRx, choć mają wiele wspólnych cech, są dwoma różnymi sprzętami o dwóch odmiennych filozofiach przygody. Mimo kilku pomniejszych wad, każdy z nich będzie niezrównanym kompanem najdalszej podróży.

Mariusz Ignatowicz
Współpraca: Paweł Bartczak
Zdjęcia: Paweł Ptasiewicz

Kiedy pod koniec 2014 roku Triumph powiększył stado Tigerów 800 do czterech modeli, zastanawialiśmy się po co. Pomysł okazał się prawdziwie wizjonerski – testowane przez nas modele XCx i XRx to zupełnie różne motocykle, choć nie ma wątpliwości, że należą do tej samej rodziny.



Ekipie z Hinckley udało się stworzyć coś więcej niż różniące się marketingowymi detalami wersje tego samego modelu. Dzięki starannemu przemyśleniu owych detali i rozpoznaniu zarówno potrzeb użytkowników, jak i nowych trendów na rynku stworzono skrojone na miarę sprzęty dla motocyklistów z różnych biegunów tego, co nazywamy adventure. Triumph Tiger 800 (51)XCx i XRx oparte są na tej samej platformie. Literka „x” na końcu nazwy modelu znamionuje wyższą specyfikację, która w obydwu modelach oznacza prawdziwe gadżetowe Bizancjum. Są zatem różne tryby jazdy, tempomat, kufry, gmole czy osłony pod silnikiem. Do napędu każdej z wersji wykorzystano chłodzony cieczą trzycylindrowy silnik rzędowy o pojemności 799 cm3. Jego protoplastą jest jednostka napędowa modelu Street Triple 675, którą poddano kilku modyfikacjom – między innymi zwiększono skok tłoka, co zapewniło bardzo korzystny przebieg momentu obrotowego. Triumph Tiger 800 (30)W modelach 2015 nie wprowadzono żadnej stylistycznej rewolucji. Zastosowano nowy airbox, większą chłodnicę, nowy katalizator i i alternator, ale trudno uznać to za jakieś znaczące zmiany w porównaniu do ubiegłorocznych wersji.

Wygląd: nie tacy bliźniacy

Triumph Tiger 800 (67)Kiedy umawiam się na odbiór motocykli testowych zastanawiam się, czy jest sens brać dwa sprzęty, które w mojej – błędnej jak się okaże – opinii niewiele się różnią. Koniec końców proszę o pomoc Pawła, z którym pewnego słonecznego poranka stawiamy się w siedzibie importera.

Już pierwszy rzut oka nie pozostawia wątpliwości – XCx i XRx to sprzęty pomyślane dla zupełnie innych użytkowników i do zgoła różnych zastosowań. Niebieski Tiger 800 XCx już samym wyglądem zaprasza na błotniste i szutrowe szlaki błyskając dumnie szprychami i mięsistymi kostkowanymi oponami. Widoku rasowego połykacza szutrów dopełnia podwyższona kierownica i wysoko zamocowany błotnik.

Triumph Tiger 800 (48)Biały XRx na pierwszy rzut oka sprawia całkiem inne wrażenie, ale na pewno nie przypomina ubogiego krewnego. Od razu wiadomo że to motocykl na asfalt, choć wciąż wygląda zadziornie i bojowo. Może tylko nieco bardziej… miejsko.


1
2
3
4
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKierowca celowo spycha z drogi motocykl. Jak się tłumaczy? „Nie dbam o to!”
Następny artykułWezwanie serwisowe Ducati. Możliwa niespodziewana gleba parkingowa
Z wykształcenia arabista. Z zawodu – dziennikarz od ponad 20 lat. Był m.in. korespondentem „Rzeczpospolitej” i PAP w Sankt-Petersburgu, redaktorem naczelnym „Gazety Finansowej”, a także zastępcą redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. Na motocyklu lubi podróżować indywidualnie. Interesuje się kulturą Bałkanów i tam często planuje swe motocyklowe podróże. Oprócz turystyki motocyklowej uwielbia nurkowanie. Zna cztery języki, w tym arabski.

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!