Nietypowy wypadek motocyklisty na Białorusi. Siedem metrów nad ziemią wylądował białoruski biker, który zjechał z asfaltu na drodze z Mińska do Grodna. W stanie ciężkim 21-latek został odwieziony do szpitala.

Początkowo nie do końca wierzyliśmy w tę informację, sprawdziliśmy jednak w dwóch źródłach. Jak podają białoruskie media, wypadek motocyklisty zdarzył się w biały dzień, przy dobrej pogodzie i całkowicie bez udziału innych pojazdów. Przyczyna dość prozaiczna –  jadący Suzuki R600 mieszkaniec Grodna nie wyrobił się na lewym zakręcie i wjechał do rowu.

Jego motocykl z ogromną siłą został wyrzucony w górę, a kierowcę na wysokości siedmiu metrów zatrzymały gałęzie drzewa. Nieprzytomnego motocyklistę ściągali stamtąd strażacy.

Zastanawiamy się czy życia chłopakowi nie uratowała powszechna na wschodzie praktyka wycinania przydrożnych drzew. W Polsce dzięki tzw.”ekologom” takie wypadki kończą się niestety inaczej.

Wypadek motocyklisty na Białorusi: siedem metrów nad ziemią.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!