Honda NM4 Vultus to jeden z najciekawszych motocykli ostatnich lat. Mimo (a może oprócz) odjechanej stylizacji daje mnóstwo frajdy z jazdy, ale trapią go dwa problemy – brak miejsca na bagaż oraz… niepewna grupa potencjalnych nabywców.

Tekst: Mariusz Ignatowicz; zdjęcia: Paweł Ptasiewicz

Eksperymenty stylistyczne Hondy fanów tej marki przyprawiają o ból głowy. Większość opinii o modelach CTX1300 i CTX700, które pojawiły się tuż po prezentacjach, nie nadaje się do publikacji. Pewien redaktor dostał nawet od japońskiego producenta bana na testy motocykli tej marki. Utyskiwaniom nie było końca.

[sam id=”11″ codes=”true”]

A jednak to, co początkowo wydawało się koszmarne i pozbawione sensu, w testach okazało się przydatne, a elementy, które kłuły motocyklowych purystów w oczy, przyciągały uwagę osób wsadzających każdy jednoślad do jednego worka z napisem „motór”.

Honda NM4 Vultus (24)Honda NM4 Vultus jest z pewnością niebywałym magnesem na gapiów. Dawno nie było na rynku motocykla, który wzbudzałby tak ogromne zainteresowanie i odwracałby tak wiele głów. Równie często zaczepiano mnie kiedy jeździłem chińskim nakedem CFMoto z naszym polskim, pięknym napisem „Junak” na baku. Zainteresowanie brało się jednak zapewne z zaskoczenia zestawieniem nowoczesnej stylistyki z legendarnym logo.

Honda NM4 Vultus (2)Ale do rzeczy. NM4 Vultus przyciąga uwagę dosłownie każdym swoim elementem. Owszem – stylistyka jest bardzo kontrowersyjna – ja i redakcyjny kolega Rafał mieliśmy, jak to Polacy, trzy opinie na temat wynalazku Hondy. Ale, prawdę mówiąc, NM4 Vultus na żywo robi lepsze wrażenie niż na zdjęciach. Zamiast niesmaku wzbudza raczej ciekawość typu jak to jeździ i czy to lata. I choć motocykliści przywiązani do tradycji krzywili się z niesmakiem, na każdym postoju motocykl oblepiała grupka ciekawskich fanatyków PlayStation.

Honda NM4 Vultus (25)To właśnie gry komputerowe były bowiem inspiracją do stworzenia Vultusa. Potencjalnych nabywców Honda zamierza poszukiwać wśród rosnącej rzeszy miłośników Counter Strike’a, Call of Duty i innych podobnych rozrywek. Mnie ostre linie i dość agresywnie wystylizowany przód jednoznacznie skojarzyły się z jednak z Gwiezdnymi Wojnami.

[sam id=”11″ codes=”true”]

1
2
3
4
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTrasy motocyklowe: przełęcz Cemerno (Bośnia i Hercegowina)
Następny artykułNocne Wilki biorą Krym. Sewastopol oddaje gangowi tereny za grosze
Z wykształcenia arabista. Z zawodu – dziennikarz od ponad 20 lat. Był m.in. korespondentem „Rzeczpospolitej” i PAP w Sankt-Petersburgu, redaktorem naczelnym „Gazety Finansowej”, a także zastępcą redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. Na motocyklu lubi podróżować indywidualnie. Interesuje się kulturą Bałkanów i tam często planuje swe motocyklowe podróże. Oprócz turystyki motocyklowej uwielbia nurkowanie. Zna cztery języki, w tym arabski.

4 KOMENTARZE

  1. Osobiście jeżdżę „pokraką” ze stajni Hondy w formie CTXa i przyznam szczerze, że więcej obaw miałem z opinią innych użytkowników dróg niż samym motocyklem, który sprawia ogrom przyjemności podczas jazdy. Myślę, że podobnie będzie z Vultusem – konserwatyści zjedzą go na śniadanie, specyficzne grono odbiorców weźmie go na jazdę testową i już nie odda. Moim zdaniem to dobrze, że na rynku moto coś się dzieję i że Honda ma jaja żeby eksperymentować. De gustibus non est disputandum.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!