W połowie czerwca małżeństwo poznaniaków wyrusza na półtoraroczną wyprawę dookoła świata na motocyklach. Patronem medialnym wyprawy jest portal motovoyager. 

Ania i Łukasz Linka to para zarażona bakcylem podróży. Kilkanaście miesięcy temu postanowili, że spełnią swoje marzenie i wyruszą w podróż dookoła świata. Przez okres dwóch lat odkładali pieniądze i przygotowywali się do drogi. Jak sami mówią – lubią się włóczyć, stąd nadali sobie nazwę WłóczyLinki.

Startują z Poznania w połowie czerwca na dwóch motocyklach BMW F 650 GS, z 2002 i 2003 r. Po zakupie maszyn nadali im imiona: Szerszeń i Wilk i gruntownie je wyremontowali.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Po wyruszeniu z Polski planują przejazd po krajach Półwyspu Bałkańskiego, Grecji i Turcji, by następnie dotrzeć do Iranu i zasmakować wschodniej gościnności w dawnych republikach radzieckich: Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kirgistanie.

Stamtąd, przez chiński Tybet chcą przeprawić się do Indii i górzystego Nepalu, by następnie zagłębić się w buddyjskie Birmę, Laos i Tajlandię oraz gorące Malezję i Indonezję. Dalej czeka ich przeprawa do Australii, a jeszcze później do Ameryki Południowej.

logo włóczylinki

Trasa wstępnie rozplanowana jest na półtora roku, z możliwością przedłużenia do dwóch.

Bezpośrednie sprawozdania z podróży można śledzić pod tym adresem oraz na Facebooku. Relację z wyprawy opublikujemy na motovoyager.net.

15 KOMENTARZE

  1. Super, ale akurat wybrali sobie fajny i ekonoiczny ale niestety mega awaryjny motocykl. Wiem, miałem, ćwiczyłem przez lata. Więc będzie się działo.

  2. Hej Jarson, w motocyklach sporo mechanicznych części już wymieniliśmy. Elektroniczne jeszcze się ”dopracowują”. Trochę zapasówek weźmiemy też ze sobą. Liczymy jednak, że obejdzie się bez większych problemów. Jedziemy na dwóch moto, także zawsze możemy się podholować. A jak nie to pozostanie nam liczyć na lokalnych specjalistów i egzotyczne metody naprawy ;)

  3. A jakże! Jeżeli w temacie pojawiają się trzy magiczne literki „BMW”, kol. Jarson musi się ujawnić i błysnąć swoim intelektem. WłóczyLinki to nie pierwsi podróżnicy którzy wybrali właśnie te motocykle. W kwietniowym numerze ” Swiat Motocykli ” polecam artykuł „Do Ziemi Ognistej” relacja z podróży dookoła Ameryki Południowej na motocyklach F650. O dziwo wszyscy przetrwali (motocykle też) i wrócili do kraju. WłóczyLinkom można tylko pozazdrościć i życzyć powodzenia.

  4. Tralalala ..starsze modele były bardzo trwałe ale oni na nich nie jadą. Te nowsze niestety nie. Ja tym motocyklem zrobiłem 50 tyś km i mogę zainteresowanym podać baaaardzo długą listę awarii. Na taka wyprawę wywaliłbym od razu cały moduł ABS-u (ten modulator) bo to leci w każdym z dużą regularnością. Poza tym w tym modelu potrafi popękać to i owo od drgań silnika… no i akumulator jest wręcz gotowany bo umiejscowiony jest dokładnie nad cylindrem silnika więc powinien być nowy. Lista tego co pada jest długa. Naprawdę moto muszą być mega solidnie przygotowane bo z racji b. nietypowej konstrukcji, elektorniki miejscowi mechanicy mogą nie pomóc. To nie KLR, czy XT gdzie wszystko jest proste jak lufa od czołgu. Życzę sukcesu i jak najmniej przygód…technicznych.

  5. Krzysiek, GrzegorzF, Darek dzięki za dobre słowo :) Jarson – akumulatory będą wymienione na nowe (już kupione, czekają na zalanie). Wydaje nam się, że moto będą b.solidnie przygotowane. A i wiadomo, przygody czekają :)

  6. @włóczylinki – gdybyście chcieli pomocy technicznej przy przygotowaniu malych Gs-ów, albo info co może paść i dlaczego to ja chętnie pomogę. Też jestem z Posen :) Kto Wam te motki szykuje?

  7. @jarson to nie sa male GS to sa „wielkie motocykle ” I TY LEPIEJ NIE POMAGAJ bo bardzo jestes uczulony na ta marke dadza sobie bardzo dobrze rade bez Twojej pomocy

  8. @Jarson – dzięki za propozycję. Moto szykowane było przez znajomego mechanika i zaufanego elektronika, nie żaden znany warsztat. Chętnie skorzystamy z Twojej wiedzy (mail poszedł).

    @Darek – myślę, że zawsze warto popytać już doświadczonych kolegów, bo może czemuś można zapobiec jeszcze przed wyjazdem. A GSy dla jednych małe, bo to nie 1200, dla innych duże, bo jednak swoje ważą :)

  9. Słusznie. Im lepiej poznacie swoje motocykle tym większe macie szanse na dotarcie do celu. Jednakże podróż jest zbyt długa, i można założyć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością że coś się urwie , złamie lub wysypie. Wtedy wiedza już nie wystarczy , a wszystkich części na zapas nie weżmiecie. Trzeba będzie improwizować, lub liczyć na „lokalnych specjalistów” o ile tacy będą. To będzie trudna i ryzykowna podróż, po której nic już nie będzie takie samo. Ale największą waszą siłą jest to, co was łączy. Powodzenia.

  10. …będzie dobrze :) , pewnym niespodziewanym zdarzeniom (o ile takowe w ogóle zaistnieją) i tak nie da się zapobiec mimo naprędce zdobytej wiedzy choćby z uwagi na ograniczone możliwości sprzętowo-techniczne, lepiej pozostawić to fachowcom o których wspominacie tu i teraz. Osobiście stawiam na gruntowne i solidne przygotowanie przed wyjazdem w pełnej rozciągłości tego słowa, potem już tylko cieszyć się nawijaną traską i pamiętać o rzetelnej relacji na łamach MV – pozytywne nastawienie to połowa sukcesu :)
    LWG … .

  11. Życzę powodzenia :) Czy na GS-ach, czy na innych maszynach to w sumie jest nieważne. Wkraczacie w lepszy wymiar… podróży na dwóch kółkach gdzie świat ma troszkę inne (lepsze) priorytety. Nie ukrywam, że zazdroszczę. Z drugiej strony jest bodziec do spięcia pośladków i ruszenia przed siebie… Pozdrówka :)

  12. @ Grzegorz i @easyFJR
    Oczywiście liczymy się, z tym, że gdzieś dopadnie nas jakaś mniejsza, bądź większa usterka. Najlepiej jednak zminimalizować to ryzyko teraz na miejscu, dlatego staramy się by motocykle były gruntownie przygotowane. I jesteśmy dobrej myśli – optymizm pomaga :)

    @ Adam – cieszy nas, że możemy kogoś zainspirować do spięcia pośladków ;)

    Dzięki za miłe słowa chłopaki! LwG :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!