[sam id=”24″ codes=”true”]Yamahę FZS1000 Fazer kupiłem z myślą o rzadkich wypadach w głąb Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkam. Dzięki niezawodności i przyjaznej charakterystyce Fazer stał się codziennym kompanem – tak w drodze do pracy, jak podczas podróży.

Tekst i zdjęcia: Cezary Truszyński

Mieszkam na stałe w Kornwalii. Tutejszy łagodny klimat pozwala jeździć motocyklem niemal przez cały rok. Pomyślałem, że fajnie byłoby zamiast mojego KTM Duke 690 kupić coś, czym będę mógł wybrać się gdzieś dalej.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Po krótkim rekonesansie wśród okolicznych dealerów decyduję się na Yamahę FZS1000 Fazer. Z wyglądu motocykl nie powala na kolana, jak dla mnie jest nieco zbyt ugrzeczniony. To, co mnie przekonuje to mocny, pochodzący ze sportowego modelu R1 silnik oraz bardzo wygodna pozycja, o której na moim KTM mogę tylko pomarzyć.

Łagodny dzikus

IMG_2784-01Tym, co uderza mnie w pierwszym kontakcie z Fazerem jest jego kompaktowość. Mimo, że motocykl ma imponujące parametry, nie jest przesadnie duży, co przy moim wzroście (176 cm) daje nadzieję na bezproblemowe korzystanie.

Dodatkową zaletą dobrze zaprojektowanego nadwozia Fazera jest łatwość, z jaką można poruszać się nim w miejskich korkach. Pod tym względem nie ustępuje on w żaden sposób użytkowanemu przeze mnie wcześniej motocyklowi KTM Duke.

[sam id=”11″ codes=”true”]

To właśnie poręczność motocykla powoduje, że coraz częściej wybieram go jako podstawowy środek lokomocji w mojej pracy. Jako farmaceuta objazdowy pokonuję każdego dnia znaczne odległości i ten częsty kontakt z motocyklem traktuję trochę jako mini-wyprawy wybierając mniej uczęszczane drogi i odwiedzając miejsca, w które nie zajrzałbym jadąc samochodem.

Ogromną zaletą Fazera jest silnik pochodzący ze sportowej R-jedynki. Dla potrzeb turystycznego w zasadzie modelu FZS1000 zmieniono mu charakterystykę, ale moim zdaniem wciąż czuć ogromną żywiołowość typową dla sportów.

Fazer6Co ciekawe silnik nie wariuje jak w typowym ścigaczu – w dolnym zakresie obrotów motocyklem podróżuje się niezwykle łagodnie i majestatycznie. Zupełnie nie czuć typowego dla wielu motocykli braku pary przy niskich obrotach. Od mniej więcej 7 tysięcy obrotów mam wrażenie, że w Fazerze budzi się jego dzika natura – kiedy wskazówka sięgnie tej wartości sprzęt niemal wystrzela do przodu. Taki zapas mocy daje komfort przy wyprzedzaniu długich ciężarówek na krętych drogach Kornwalii.

Komfortowo w dal

Kilka dłuższych tras – na przykład tegoroczna do Szkocji – upewnia mnie, że Fazer to dobry wybór dla kogoś, kto lubi dalekie wyjazdy. Na krętych bocznych drogach motocykl fantastycznie reaguje tak na ruchy manetki, jak na złożenia czy przeciwskręt. Poręczność jest rewelacyjna.

Fazer3Fabryczna owiewka w miarę dobrze chroni przed wiatrem, ale niewielka szyba jest raczej symboliczna. Podczas jazdy po mieście i bliskich dojazdów nie stanowi to problemu, ale dalsze wyprawy oznaczają stałe wibracje kasku i denerwujący huk opływającego powietrza.

Zawieszenie dobrze wybiera nierówności i – co ważne – ma możliwość regulacji. Fabryczne ustawienia są zupełnie przyzwoite dla podróży solo bez bagażu. Przyzwyczajenia wymaga przedni widelec, który na początku wydaje mi się nieco zbyt miękki. Do jazdy turystycznej okazuje się jednak zupełnie w porządku, a regulacji wymaga podczas jazdy sportowej, ale takiego użytkowania mojego motocykla nie przewiduję.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Hamulce zastosowane w FZS1000, podobnie jak silnik,  pochodzą z R-jedynki. Obawiałem się, że wzorem sportowych motocykli będą ostre jak brzytwa, ale na szczęście są bardzo dobrze wyczuwalne i dozowalne. Nie ma obawy, że w krytycznej sytuacji wyrzuci mnie z siodła przez kierownicę.

4 KOMENTARZE

  1. 6 litrów w trasie to już zakrawa o spore prędkości . przy prędkościach typowo turystycznych 100-115km/h moje wyniki to 4.75 do 5 litrów. Na 100 km. Solo(jadący ze mną kolega przy tej samej prędkości afryką zalewał(minimum 5.2) …..a trasy z pasażerem z trzema kuframi i tankbagiem wszystko zapakowane na Full prędkości 140-150 spalanie 6-6.5 na 100km.

  2. Jak ci motor rdzewieje to używaj ACF,a szczególnie przed zima.
    Po nasmarowani sie świeci jak nowy :) i nie ma ognisk korozji np na śrubach.
    Jak jeździsz w zimę to nie ma bata bez ACF zardzewieją pewne elementy i będą wyglądać jak kupa..
    hehe n
    Nie mieszkasz w Polsce, tam jak tam spada poniżej 10 stopni to 90% „panienek” chowa motory w garażu :)
    [link usunięty]

  3. Kocham tę bryczkę. Poprzednia była Kawa Z750s. Bardzo ją lubiłem, ale FZS-sik to zupełnie inna liga.
    Moje spalanie przy prędkościach do 140 to 5,2/100.
    Kanapa fabryczna – przeloty po 800 dziennie bez żadnych buluf (jakby napisał nasz aktualny Prezio).
    Używam go również do gymkhany – przyciera podnóżki przy 40km/h.
    Wjeżdżałem nawet w zeszłym roku w Rumunii w teren – miejscowi na endurakach mieli dziwne miny – hi hi.
    Biegi w górę i w dół bez sprzęgła – żaden problem. Zwichnąłem palec w lewej ręce i 2 tygodnie jeździłem bez sprzęgła prawie.
    Natomiast co do szyby absolutna racja – deflektor konieczny.
    Fantastyczna maszynka. Ma u mnie dożywocie.

  4. Super sprzęcik i ładnie utrzymany :-) mój niestety trochę się poobijał bo miałem 2 niegroźne gleby… trochę się pomyliłeś co do danych technicznych, v-max to 260km/h a waga na sucho chyba 207 kg więc nie możliwe żeby z płynami tylko 210… no chyba że z litrem paliwa w baku :D

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!