Radarowy biznes w Polsce to nic innego jak zorganizowane wymuszenia usankcjonowane przez prawo. Straże gminne, policja i Inspekcja Transportu Drogowego wykorzystują naszą niewiedzę. Na szczęście możemy się przed nimi bronić.

Sytuację taką zna chyba każdy z nas – listonosz przynosi kopertę, a w niej informację o przekroczeniu dozwolonej prędkości i dołączony do niej quiz z żądaniem wskazania sprawcy popełnionego kiedyś tam wykroczenia. Możemy odmówić – byle wypełnić któreś z pól formularza i podpisać go, co da strażnikom możliwość obciążenia nas mandatem – jak nie za wykroczenie to za odmowę.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Taka praktyka nie ma jednak nic wspólnego ani z bezpieczeństwem na drogach, ani – o zgrozo! – z prawem. Działania Straży Gminnych i Inspekcji Transportu Drogowego to próba wyłudzenia pieniędzy, często niepoparta żadnymi dowodami. Mówiąc wprost – strażnicy lub inspektorzy szukają frajera, który bez gadania wszystko podpisze i zapłaci. Niezwykła aktywność bloga anuluj-mandat.pl zachęciła mnie do bliższego przyjrzenia się bezprawiu polskich służb.

Nie wiadomo kto

Dwa motocykle
Identyfikacja: niemożliwa. Dwa pojazdy: zdjęcie nieważne
Po pierwsze: w liście otrzymanym od Inspekcji (lub Straży) nie ma mojego zdjęcia. Skoro nie otrzymałem zdjęcia, skąd mam wiedzieć kto prowadził samochód lub motocykl w czasie popełnienia wykroczenia? Często podróżuję z przyjaciółmi  i zmieniamy się za kierownicą. Dlaczego mam się przyznać do wykroczenia, którego mogłem nie popełnić? A skoro nie wiem kto prowadził, nie mogę również wskazać nikogo innego – jeśli w czasie popełnienia wykroczenia prowadziłem jednak ja wprowadzę organa ścigania w błąd, a to przestępstwo.

Co ważne – ukarać można sprawcę tylko wtedy, kiedy został złapany na gorącym uczynku, zaraz po nim lub dowody nie pozostawiają wątpliwości że to on popełnił wykroczenie (art. 1. § 2. Kodeksu Wykroczeń).

[sam id=”11″ codes=”true”]

10 KOMENTARZE

  1. Hmmm… „..szukają frajera..” wygląda na to, że te wszystkie służby to złodzieje i oszuści. Tylko doją biednych kierowców. Cóż z tego, że ten „frajer” zwykle jedzie 100 km w obszarze zabudowanym lub przejeżdża na czerwonym, bo przecież zawsze zdąży i jest mega „MACZO”. Proponuję nie wybierać się do np. Norwegii lub Szwajcarii, bo tam głupota kosztuje 10 krotnie więcej niż w Polsce, a mimo to nikt nie narzeka.

  2. Proponuję nie komentować tego artykułu. To taka choroba ( prawie ) wszystkich w tym narodzie którzy źle czynią. Nie tylko kierowców.
    Wystarczy że zwrócisz uwagę w słusznej sprawie a już jesteś wrogiem.
    U nas przecież wszyscy są niewinni.

  3. stróże prawa używają sprzętu który prawo zabrania używać, ale nic to. Wysyłają niekonstytucyjne i obarczone błędami prawnymi pisma ,ale nic to. Ustawiają radary w absurdalnych miejscach nijak mających się do wypadkowości , ale nic to.Nie można tego krytykować bo ktoś gdzieś jechał 100 w zabudowanym. Nie można bezprawia komentować bo jesteś wtedy „chory” i” źle czynisz”.Bardzo dobry artykuł .Gratuluję.

  4. Zacznijmy od tego, jak są ustawianie w PL ograniczenia prędkosci? Ano tak, że bezpiecznie można to miejsce przejechać z o wiele większą prędkością. W Norwegii na ten przykład jeżeli na łuku masz postawione ograniczenie do 60 km/h to jeżeli przejedziesz je o 10 km/h szybciej to się w połowie zakrętu bardzo zdziwisz bo ledwo się wyrobisz…. bo 60 km/h oznaczało górną bezpieczną granicę przejazdu. Chodzi o to, że przepisy dot. prędkości będą przestrzegane jeżeli znaki będą faktycznie ograniczały prędkośc w miejscach niebezpiecznych, a nie służyły do ustawiania pułapek fotoradarowych tych, tamtych czy owamtych służb które za nasze podatki bawią sie pod pozorem „bezpieczeństwa w ruchu drogowym” w dojenie kierowców.
    Poza tym uważam że jedynym organem który powienien miec uprawnienia do kontroli ruchu drogowego w całym jego aspekcie jest Policja. I żadne ITD, wiejskie straże itd nie powinny mieć do tego żadnych uprawnień. Nie po to je powoływaliśmy. MY – tak MY, ustawami w Sejmie.
    Obecnie całe te polowania to hipokryzja prowadząca nie do wzrostu bezpieczeństwa tylko do tego, że kierowca czuje się dymany na każdym kroku. Jak śpiewa Grabarz:

    „Żyje w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja

    Za moją kasę”

  5. …pamiętajmy o tym że w przypadku suszarek przenośnych mamy prawo żądać aktualnego świadectwa homologacji urządzenia, które to jak większość sprzętu pomiarowego tego typu podlega okresowemu dozorowi oraz uprawnień do jego obsługi. Już dwa razy udało mi się w ten sposób wywinąć od mandatu, pod warunkiem oczywiście sprawnej całej reszty ponieważ piana z pyska mundurowego murowana a jego dociekliwość wzrasta wprost proporcjonalnie do wkurwienia … .

  6. Jarson,

    Tak samo w Szkocji. jesli jest ograniczenie do jakiejs predkosci z reguly oznacza to rzeczywiscie maksymalna predkosc z jaka da sie ten odcinek przejechac na mokrej drodze bez poslizgu. Nikt nie stawia idiotycznych ograniczen gdzie sie da jechac normalnie. Tylko w Polsce mozemy znalezc prosta przez pola z ograniczeniem predkosci do 40.. Tylko po to zeby lupic wkurwionych ludzi. Jezeli my, Polacy nie wezmiemy sprawy w swoje rece nikt za nas tego nie zrobi. dalej bedziemy gnebieni.

  7. Im bardziej na południe Europy tym bardziej ograniczenia są „naciągane”, to jest więcej niż regułą. Gdy chcesz aby Włoch lub Francuz pojechali 50 stawiasz 30 i może pojada 60. Inna sprawa to jest to, że ograniczenia są z reguły te same dla wszystkich pojazdów i nie uwzględniają że to akurat motocyklem w ten winkiel się zmieścisz 70 ale np. ciągnikiem siodłowym już na pewno nie. I tu jest jeszcze jeden partykularyzm włoski z ograniczeniami dotyczącymi wyłącznie o2o w stosunku do pojemności silnika. We Francji już samo ustawienie radaru i jego schemat jest spisany prawem, bynajmniej to nie przeszkadza temu, że już kilkakrotnie się spotkałem z policjantem z suszarką na gałęzi drzewa lub w rowie za krzakami. To taka super zabawa w przewidywanie za całkiem niezłą kasę!

  8. mamy prawo odmowic wskazania osoby itp itd, za wyłączeniem sprawy z fotoradarami. czyli jeden przepis mowi, ze jestesmy wolni i mozemy sobie isc a drugi, ze musimy wskazac kierujacego. ale, z drugiej strony ( albo juz czwartej) neiktore sady chylą się nad obywatelem i uniewinniaja. Niestety, nie zawsze.
    Pozdrawiam

  9. w sądzie mamy prawo odmowy składania zeznań jeśli sprawa dotyczy członka rodziny. Myślę że w przypadku gdy kierujący jest naszym bliskim to prawo ma jak najbardziej zastosowanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!