Szaleńczy rajd ulicami Trójmiasta w wykonaniu Azina z Gdańska nie wyczerpał zdaniem prokuratury znamion przestępstwa. Motocyklista uniknie zatem sądu, co może zachęcić kolejnych kamikadze do takiej zabawy.

Ponad 200 km/h ulicami miasta, ignorowanie czerwonych świateł i wielokrotne rażące naruszanie przepisów ruchu drogowego – „AzinGdańsk” nie jest odosobnionym przypadkiem i nie ma większego sensu ponownie rozwodzić się nad głupotą tego typu wyczynów. Swojego Azina, często całe ich stado ma chyba każde miasto. W takich przypadkach nie ma mowy o żadnej środowiskowej solidarności, osoba świadomie narażająca życie innych jest szczytową mieszanką egoizmu i bezmyślności, kropka.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Na ten temat napisano już tak dużo, że kolejnym akcjom uświadamiającym wróżę sukces równy premierze polskiego Pendolino. Kto miał zrozumieć, zrozumiał, reszta powoli się eliminuje, niestety często pociągając za sobą przypadkowe osoby.

Bezkarny rajd ulicami Trójmiasta

Martwi co innego. Oto prokuratura orzeka, że wycieczka Azina nie wyczerpuje znamion przestępstwa i umarza postępowanie. Powołuje się przy tym na stanowisko Sądu Najwyższego, który katastrofą w ruchu lądowym nazywa tę z co najmniej dziecięcioma ofiarami. Azinowi naliczono po drodze zaledwie sześć bezpośrednio zagrożonych osób, więc według prawa nie spowodował zagrożenia w ruchu lądowym.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Skoro nic takiego się nie stało, powinienem w spokoju zasiąść przed kominkiem i rozkoszować się nieomylnością litery prawa. Niestety, po raz kolejny tzw. wymiar sprawiedliwości nie dał mi tego, do czego jest powołany – poczucia bezpieczeństwa, mojego własnego i mojej rodziny. Stosując prostą matematykę koncertowo umył ręce. Podobne wrażenie miałem, kiedy prawnicze i etyczne autorytety optowały za uwolnieniem Trynkiewicza. „Bo według prawa…”

Zmieńcie prawo zatem! Co z tego, że zgadza się kilka paragrafów, skoro nic konkretnego z tego nie wynika? Moje dziecko może trafić na idiotę na dwóch kołach czy zboczeńca, bo ktoś nie potrafił spojrzeć szerzej, wyciągnąć wniosków i stanąć po właściwej stronie? W czym sześć potencjalnych trupów ma mniejsze znaczenie niż dziesięć? Za narażenie choćby jednej osoby Azin powinien grzać pryczę. Niestety zbyt często wiedza nie idzie w parze z mądrością.

[sam id=”11″ codes=”true”]

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTrasy motocyklowe: Passo Gardena (Włochy)
Następny artykułUbezpieczasz samochód? To musisz wiedzieć
Perkusista i świeżo upieczony ojciec. Nie akceptuje życia bez pasji. Z daleka od jednośladowej ortodoksji, uwielbia nowe motocyklowe smaki. Zwolennik prędkości zostawiających nieco miejsca na inne wrażenia i stylu jazdy dającego cień nadziei na doczekanie starości. Nałogowo operuje humorem czarniejszym niż zęby testera lizaków.

2 KOMENTARZE

  1. no bez przesady. Artykuł sugeruje że rzekomy kat śródmieścia uniknął kary za swe (nieudane na szczęście) ludobójstwo, bo prokuratura nie chciała go postawić przed Trybunałem. A przecież są odpowiednie kary za nieprzestrzeganie przepisów i tych zdaje się „zwyrodnialec” nie uniknął. Ma mandat, komplet punktów i co za tym idzie odebrane prawko. Tak ,wiem że w USA wsadza się kierowców za niebezpieczną jazdę , ale u nas połowa puszkarzy musiała by iść siedzieć .Samochodem stwarza się przecież wielokrotnie większe zagrożenie dla innych.Prawie nie ma dnia abym jadąc motocyklem nie miał wymuszonego pierwszeństwa (zwłaszcza na rondach) albo zajechanej drogi.

  2. Nie zgodzę się z przedmówcą, bo co innego jest jednorazowe przekroczenie prędkości a co innego świadoma jazda na maxa, nie zważając na nic, na jakiekolwiek ograniczenia, czerwone światła itp.
    To już zasługuje na coś więcej niż zwykły mandat i punkciki. Co by było gdybyśmy wszyscy tak zaczęli jeździć wiedząc, że dostaniemy tylko mandacik? Oczywiście wywód dotyczy wszystkich kierowców, zarówno motocykli i aut. Powinien beknąć zdrowo za to i wszyscy jemu podobni również.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!