Rumunia ma swoją Transfogaraską, Norwegia Drogę Trolli, a u polskiego motocyklisty szybsze bicie serca budzi Droga Stu Zakrętów. Dlaczego ten krótki odcinek tak nas ekscytuje? Sprawdziłem – to esencja motocyklowej frajdy.

„Park Narodowy Gór Stołowych” – tabliczka, którą mijam w Ścinawce Średniej powoduje mimowolny uśmiech pod kaskiem. Zbliżam się do Drogi Stu Zakrętów, która od lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród motocyklistów nie tylko z Polski.



Oddana do użytku już w 1870 roku droga biegnie przez najpiękniejsze partie Gór Stołowych łącząc Ścinawkę z Kudową-Zdrój. W czasach, kiedy tę trasę budowano górskie stoki nie były tak mocno porośnięte drzewami i w wielu miejscach można było podziwiać niezwykłe panoramy Parku Narodowego Gór Stołowych.

Droga Stu Zakrętów (1)Choć jestem już głodny zakrętów nic nie zdradza, że zbliżam się do celu swej podróży. Mijam kilka łagodnych łuków, senne wioski, a na horyzoncie wciąż nie widzę czegoś, co sugerowałoby wspaniałości o jakich piszą niezliczone rzesze motocyklistów.

Droga Stu Zakrętów (2)Kiedy kończą się ostatnie zabudowania Radkowa, krajobraz zmienia się tak nagle, że serce zaczyna mi bić szybciej. Po lewej stronie wyrastają potężne zbocza porośnięte drzewami, spośród których mimo pięknej słonecznej pogody wyziera mrok. To niezwykłe Góry Stołowe zazdrośnie strzegą swego piękna.

Droga Stu Zakrętów (3)Wjeżdżam z impetem w objęcia majestatycznego półmroku i mimowolnie odpuszczam manetkę gazu. Jest tutaj coś, co budzi respekt i każe starannie pokonywać każdy metr. Górujące nad drogą potężne drzewa stopniowo ustępują miejsca skałom, które wydają się być fragmentami bram strzegących dostępu do tajemnic tego miejsca.


BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!