Autostrada Sudecka oficjalnie powstała jako droga turystyczna, w rzeczywistości służyła Niemcom jako szlak militarny. Jedna z najwyżej położonych dróg w Polsce najpierw zachwyciła mnie a potem wywołała wściekłość.

Kiedy na początku roku przygotowywałem artykuł o Autostradzie Sudeckiej do naszego cyklu „Trasy Motocyklowe” byłem przekonany, że – jak to bywa w podobnych przypadkach – przydomek Autostrada nadano tej drodze na wyrost, chcąc podkreślić znaczenie dla lokalnych motocyklistów. Kilka faktów do których dotarłem, a także nader skromny wybór zdjęć z tej drogi skłoniły mnie do osobistego odwiedzenia tych stron.


Pierwszy raz na Autostradzie Sudeckiej pojawiłem się podczas testu Suzuki V-Stroma 1000. Dzięki temu wiedziałem, czego się spodziewać, ale i poznałem ciekawą opcję trasy, która pozwala uniknąć tragicznej jakości nawierzchni pamiętającej  chyba jeszcze Hitlera.

Autostrada Sudecka (6)
Rzut oka na mapę i jadę dalej bo zimno
Wjazd na Autostradę, czyli drogę 389, znajduje się tuż przed Dusznikami-Zdrojem. Wygląda bardzo tajemniczo, zwłaszcza w porównaniu do zmodernizowanej drogi biegnącej z Kłodzka do Kudowy. Ostry wjazd pod górę zapowiada tajemnicę i przygodę – dokładnie to, czego może oczekiwać motocyklowy podróżnik.

Autostrada Sudecka (1)
To zdjęcie doskonale tłumaczy nazwanie tej drogi "autostradą"
Droga nie tylko wznosi się, ale także wije pięknymi łagodnymi łukami wśród drzew. Napawam się każdym haustem powietrza, które ostre niczym świeżo mielony pieprz drażni nos i powoduje miły szum w głowie. Nawierzchnia jest świetnej jakości, więc mogę trochę przycisnąć. Coraz wyraźniej odczuwam jak każdy kilometr oddala mnie od przyziemności i pcha w górę do miejsc, gdzie czas, stres i rywalizacja nie mają tak wielkiego znaczenia.

12 KOMENTARZE

  1. Witam,..

    tak się składa, że akurat mieszkam w „okolicy”. Dokładnie tak jak redaktor napisał ! Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że należy skręcić na czeską stronę w Mostowicach ( w prawo na mostek) i już jesteśmy w CZ. Dalej wzdłuż granicy przez piękne drogi i malownicze tereny aby znowu dotrzeć do granicy z PL w Boboszowie,…. Wtedy przejażdżka naszą „autostradą” to naprawdę świetna sprawa i trasę tę można polecić jako bardzo ciekawe miejsce podczas pobytu w tych stronach ! :)

    Pozdrawiam !

  2. Swietna jest jeszcze trasa z Mostowic do Poreby lub Poniatowa przez Rudawe. Caly czas wzdluz granicy CZ/PL. Nawierzchnia super, ruch minimalny. Jedynym niebezpieczenstwem sa placki pozostawione przez krowy ktore lataja tu pozostawione samym sobie

  3. Podzielam uwagi po stronie czeskiej IDEALNIE , też podniosło mi ciśnienie jak ertekiem jechałem pseudo autostradą w kotlinę a wracałem prze Czechy , czeska cesta w Mostovicach je PERFEKTNA.

    Pozdro
    Szubi

  4. Nic ja z tego nie rozumiem.
    Jeździłem tamtędy w tym roku Yamaszką FZS1000 – więc nie żadne enduro. Piękna droga, przyzwoita nawierzchnia. Fakt – kiedyś była tam tragedia kompletna, ale w tym roku większość trasy ma nawierzchnię świetną lub akceptowalną. Jeżdżę tamtędy od lat i teraz jest już całkiem fajnie – takie mam zdanie. Co do strony czeskiej – to fakt, jest przyjemnie. Zazwyczaj zajeżdżam sobie w Destnej do hotelu Praha. A tam czeka na mnie „biftek z gribkami”. Ajjjj – paluchy brudne lizać.
    Pzdr

  5. Darek – najprawdopodobniej skorzystałeś zatem z objazdu fragmentu Autostrady. W Mostowicach odbiłeś w prawo na Rudawę i Poniatów. Dzięki temu mogłeś cieszyć się piękną nawierzchnią. Autostrada za Mostowicami biegnie łukiem w lewo nawierzchnią tak straszliwą, że z pewnością nie tylko byś to zauważył, ale także zgubił to i owo ;)

  6. Sława tej drogi i piękne widoki przyciągnęły mnie na tyle, że postanowiłem ją przejechać na dwóch kółkach, ale wcześniej, korzystając z okazji pobytu w tych stronach postanowiłem ją przejechać samochodem. I dzięki Bogu że to zrobiłem! Jechałem SUV’em, a i tak myślałem w kilku miejscach, że zostawię tam zawieszenie! Widoki piękne, ale nawierzchnia fatalna!!!!! Chciałbym tam wrócić na dwóch kółkach, ale poczekam na dobre informacje o remoncie drogi – mimo, że śmigam na podróżnym enduro, teoretycznie odpornym na złe nawierzchnie;)

  7. I będąc jeszcze w temacie:
    Równie piękny , ale też niestety równie mocno zniszczony (no, może odrobinę mniej;)) jest odcinek drogi 390 między Lądkiem Zdrój a Złotym Stokiem. Polecam!

  8. Do Rafała – tak właśnie zrobiłem. Rozumiem już o co chodzi. Jeśli jest tak jak na drodze ze Złotego Stoku do Lądka – to fakt – tragedia.
    Swoją drogą w tym roku jechałem ok. 100 km po drodze przy której Złoty S.-Lądek mogłaby uchodzić za niezłą. Rzecz ma miejsce w Rumunii, koło parku narodowego Maramures, przez Borsę do Carlibaby. Widoki zachwycające, ale pierwszy raz w życiu przejechałem 100 km na stojąco. A po powrocie do domu łożysko w tylnym kole do wymiany.

  9. Autostrada Sudecka – droga nr 389 nosi taką nazwę od Zieleńca do Międzylesia ale od Mostowic to droga przez mękę. Nawet dla enduro. Przejechałem ją chopperem i tylko patrzyłem czy moto się nie rozkręca :-( Aby cieszyć się w pełni z uroków wycieczki w tej okolicy w Mostowicach należy skręcić w kierunku Poniatowa i jechać dalej aż do Niemojowa. Tam jest przejście graniczne przez rzekę Orlicę na czeską stronę do Bartosovic. Przejazd graniczny jest już wyasfaltowany. Wyjeżdżamy na przeciw hotelu Zemska Brana. Dalej w lewo drogą nr 311 w kierunku Ceskich Petrovic, Mladkova, Lichkova aż do przejścia granicznego w Boboszowie. Można też w Mostowicach przejechać na czeską stronę i w lewo drogą 311 dojechać do Bartosovic i dalej do Boboszowa albo wrócić przez Niemojów do Mostowic.
    Po drodze jest kilka miejsc, które z pewnością zapadną Wam w pamięć i będziecie chcieli tam wracać (zalew w Rudawie, Zemska Brana – przełom rzeki Orlicy w Czechach), pensjonaty i czeskie boudy, w których można zaszyć się na weekend.
    Przejeżdżam tą drogą kilka razy w roku i zawsze chętnie tam wracam. Dlaczego? Hmm, pojedźcie tam … :-)
    Jesienią widziałem, że remontują drogę 389 od Mostowic do schroniska Jagodno ale do Międzylesia jeszcze …. daleeeeko :-(

    Droga Złoty Stok – Lądek Zdr. została od strony Złotego Stoku częściowo wyremontowana więc jazda już nie jest męką.

  10. Bo trzeba twardym być nie miętkim. Drogę Geringa przejechałem w te i wewte, w dzień i w nocy( bardziej nieswojo czułem się na dojeździe do Kłodzka i na ósemce do vrocka)Mój stary bandyta radzi sobie z serpentynami, zakrętami i brakiem asfaltu. Ale TAM się oddycha panie kolego, te wioski, zabudowania co to jeszcze chyba luksemburczyków i fryca pamiętają , ten obelisk Sobieskiego i jego wojsk.Tego nie ma nigdzie no chyba że na zachodnim pomorzu ale tylko miejscami i nie ma tam regularnych gór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!