Amerykański oddział BMW Motorrad wprowadził obostrzenia dotyczące nazewnictwa poszczególnych segmentów swoich motocykli. Nazwa „enduro” została wycofana z użycia, raz na zawsze zastąpił ją szeroki termin „adventure”.

Często w codziennym życiu nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy manipulowani przez działy marketingu różnych firm. Nasze codzienne rutyny, wybory zakupowe czy wręcz styl życia wcale nie są nasze, zostały zaprojektowane w różnych biurach przez słono opłacanych specjalistów. O tym, że należy sprzedawać nie tylko sam produkt, ale całą jego otoczkę dobrze wiedzą spece z BMW.

W amerykańskim oddziale tego koncernu przeprowadzono niedawno pojęciową rewolucję i zakazano stosowania przez sprzedawców i pracowników określenia „enduro” dla uterenowionych modeli firmy. Klient wchodzący do salonu i pytający o maszynę enduro zostanie grzecznie poinformowany, że takich nie mamy, są za to znakomite motocykle ADVENTURE. BMW uważa się za twórcę tego segmentu, chce więc maksymalnie wbijać tę nazwę w świadomość potencjalnej klienteli.

Czy jedno słówko ma aż tyle mocy? Zdaniem speców od marketingu tak. Enduro kojarzy się ze sportem i bezdrożami, a tam przerost masy jest niewskazany. Jak więc sprzedać wielkie kufry, gmole i tonę innych akcesoriów? Adventure to również styl życia, klient poczuje się – nomen omen – panem świata nawet jeśli na co dzień wklepuje słupki w Excelu.

Apelujemy – wybierajcie głową i sercem, podchodząc z dystansem do wszelkich wizji roztaczanych przez reklamę.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSiła narodu. Przechodnie podnoszą samochód ratując kobietę [FILM]
Następny artykułPolskie Drogi: Autostrada Sudecka [TURYSTYKA]
Perkusista i świeżo upieczony ojciec. Nie akceptuje życia bez pasji. Z daleka od jednośladowej ortodoksji, uwielbia nowe motocyklowe smaki. Zwolennik prędkości zostawiających nieco miejsca na inne wrażenia i stylu jazdy dającego cień nadziei na doczekanie starości. Nałogowo operuje humorem czarniejszym niż zęby testera lizaków.

40 KOMENTARZE

  1. Przeginacie wklejając nazistow i oznaczając ich jako BMW Adventure. Mnie obrażacie. Nakajima (prekursor wielu japońskich marek) także wyposażał siły japońskie ale o nich nie wspominacie. IBM pomógł liczyć Żydów w holocaust – używacie ich komputerów? Denny wpis panowie. Wypisuje sie stad obrzydzony.

  2. Pomijając skądinąd zabawne zdjęcie – nie mam nic przeciwko stworzeniu klasy Adventure, to całkiem niegłupi sposób na odróżnienie wielkich fur turystycznych od typowych Enduro. Ale sens to ma wtedy, kiedy obie nazwy funkcjonują razem. Wykluczanie jednej przez drugą jest faktycznie bezcelowym marketingowym szwindlem.

  3. Rychu, widzę że się za dużo naczytałeś lewackiej propagandy.
    Po persze – Niemcy a nie żadni „naziści” czy „hitlerowcy”.
    Po drugie – co ma Nakajima czy IBM do artykułu o BMW na portalu motocyklowym.
    I po trzecie – ironię zauważysz dopiero wtedy gdy Cię kopnie w d…?

  4. Ci panowie w mundurach mogliby dużo powiedzieć na temat klasy swoich motocykli. A już samo to, że znaleźli się tak daleko od domu na pewno dla większości zawierało się w słowie ,, adventure ”
    Brawo redakcja, zdjęcie jak najbardziej na swoim miejscu.

  5. Także uważam ze zdjęcie to przegięcie, nie tylko dlatego ze dziadki strzelały do tych na zdjeciu ale także za antyreklame dla BMW , no bo po co przypominać ze okupanci jeździli na motocyklach tej marki.

  6. no cóż, Niemcy czy to się im podoba czy nie sami sobie stworzyli klimat do tego typu aluzji jaki prezentują te zdjęcia. A że BMW wspierało niemiecką machinę wojenną gorliwiej niż nakazywała by przyzwoitość to jak teraz łyknie sobie gorzką pigułkę ironii nic im się nie stanie. W końcu gdyby wojna się skończyła inaczej pewnie byli by dumni z tego zdjęcia. A nazywać swoje motocykle każdy może jak chce. Kiedyś nawet mastodonty jak Suzuki GS 1000 G reklamowano jako sportowe.

  7. …Panowie patrzcie uważnie i zwróćcie uwagę na zawoalowaną interpretację, zauważyliście jakąś różnicę między obiema fotkami ??? Dokładnie taka sama różnica w istocie dzielić będzie te same modele – amerykańskiego Adwenture od jego europejskiego odpowiednika Enduro … .

  8. @redakcja:: To może trzeba było dodać jeszcze zdjęcie hitlerowskiego samolotu FW 190, do którego montowano silnik tej firmy i zdjęcia z jednej z ich „fabryk” zlokalizowanej w obozie koncentracyjnym Dachau…

    Zgadzam się z Rychu, że posunęliście się za daleko i brzydzę się Wami.

  9. Sięgnęliście dna… wasz brak obiektywizmu w temacie motocykli marki BMW przysparza o odruch wymiotny… znów BMW odmówiło wam motocykla testowego?

  10. Woytec:: w tym wypadku, to jest chyba złośliwość, a nie brak obiektywizmu… A swoją drogą, to ciekawe, czy nie jest to „materiał” na pozew ze strony BMW wobec „redakcji”…

  11. O matko i córko, komuś chyba przejechały beemki kostkami po nieosłoniętej głowie. Dachau, holokaust, hitlerowcy i strzelanie do dziadków. To wy jesteście żenujący w tym uwielbieniu dla jedynie słusznej marki i wyciąganiu takich argumentów.
    A fotka dla mnie znakomita, idealnie pasuje do takiego felietonowego artykułu. Ubawiłem się.
    Więcej luzu panowie beemiarze.

  12. święta prawda, enduro to przecież wytrzymałość, motocykle które posiadają liczne błędy konstrukcyjne a materiał jaki został użyty do ich produkcji przypomina gównolit, nie powinny posiadać w swojej nazwie ENDURO!!!

  13. Panowie przesadzacie. Nie czujecie ironii. Tak jak poprzednik powiedzial, macie za bardzo wyprane mozgi lewackimi sloganami o holokaustach itp.

    Panowie z redakcji – tak trzymac. Jak ktos ma problem z interpretowaniem ironii i chcialby cenzurowac wypowiedzi straszac holokaustami – jego problem.
    Swoja droga tworcy „Top Gear” musieliby byc osobaczeni z gory do dolu za swoje programy, aluzje i ciete riposty – a nie sa i sa szanowani. No ale na redakcje Motovoyager’a mozna ponarzekac bo jest na krajowym, wlasnym polskim rynku, no nie?
    Jeszcze troche a niektorzy zechca wprowadzic termin „zbrodni zlego myslenia” przeciwko BMW. To juz prawdy nie bedzie mozna napisac ani powiedziec?
    Sam kiedys bylem fanem BMW, ale od kiedy zaczeli odcinac kupony ze swej skadinad dawnej dobrej renomy i produkowac maszyny daleko odbiegajace od oczekiwan przestalem byc fanem marki. Wolno mi. A moze tez sie to komus nie spodoba?
    Wydaje mi sie, ze obecna polityka marki opiera sie tylko na kasiastych frajerach. Masz kupic a potem – serwis, serwis, serwis – masz serwisowac maszyne u nich to bedzie jezdzic, bo sobie nawet manetek nie wymienisz bo ci wyskocza bledy i elektronika nie bedzie wspolgrac. Nie tedy droga. Dawne beemki do polowy lat dziewiecdziesiatych to byly maszyny. Teraz to sa gadzety.
    I skonczcie juz opluwac motowoyager’a bo sie mdlo robi z tej waszej poprawnosci myslenia i wypowiedzi wklepanej wam do glow.

  14. Koledzy z redakcji sa zapewne zazdosni umieszczajac takie zdiecie w artykule. Japonczycy nie produkowali jeszcze motocykli w czasie II WS. Pozatym przypominam Wam ze japonczycy nalezeli do krajow osi wiec wasza nienawisc do japonskich marek powinna byc podobna jak do BMW. Tylko na czym by redakcja wtedy jezdzila??
    Ducati, Moto Guzzi? Ah nie….oni tez trzymali z nazistami.
    Hipokryzja!

  15. Bartosz. Czy na pewno Japończycy nie produkowali motocykli w czasie II wojny światowej?? A motocykle Meguro produkowane od 1924 r aż do połączenia się z Kawasaki w latach 60tych to co? Nie Japońskie? Chodzi tu o to że może zdjęcie japońskiego żołnierza na takiej maszynie było by na miejscu w chińskiej gazecie. W europejskiej jednak to Niemcy na beemkach bardziej kojarzą się z wojną.

  16. …”uderz w stół a nożyce się odezwą” , no i redakcja ma przesrane. @biblo brzydzi się i ciśnie z pozwem do sądu, @Rychu jedynie obrzydzony się wypisuje, @Woytec zauważył gdzieś dno i zastanawia się co robić dalej, itd… Cóż, jak widać do wszystkiego dopisać można własną ideologie kierując się wyłącznie sobie znanymi przesłankami, aż strach pisać cokolwiek …

  17. …reasumując : „Redakcja Kłamie !!!” Po pierwsze- Kopernik była kobietą, po drugie- nie od dziś wiadomo że armia niemiecka w ogóle nie używała w czasie II WŚ motocykli BMW, natomiast takie przymioty jak człowieczeństwo, altruizm i empatia niesłusznie potocznie zwane nazizmem swój rodowód wywodzą z pośród tych właśnie oddziałów,- podobnie jak kojarzenie adventure ze współczesnymi motocyklami BMW. Czas chyba się wypisac :( …

  18. Chciałem tylko dodac że BMW są teraz advanture ze względu na ilość akcji serwisowych i innych dokuczliwych awarii. Kupując BMW masz faktycznie advanture w cenie :-) I to za gruuuubą kasę jaką zostawisz w ich serwisie.

  19. Obejrzyjcie sobie parę vlogów motocyklowych z ju-es-ej. Wszyscy mówią na tę klasę „dużych wyprawowych turystyków” właśnie adventure bike. Nasze enduro to u nich najczęściej potocznie dirtbike.

    Myślę, że BMW chce po prostu nazywać rzeczy po imieniu, bo prawdziwego enduro faktycznie nie mają. HP2 wszak już długo nie sprzedają.

    A czepiania się, że to „macki marketingu” zupełnie nie rozumiem. Co ma marketing robić, pisać „nasze produkty są umiarkowanie udane”?

  20. „Potęga BMW powstała dzięki nazistom
    Bayerische Motoren Werke AG (BMW), miała świetne układy na szczytach władzy w czasach rządów nazistów. Ogromny kapitał, jakim dziś dysponuje został zgromadzony między innymi dzięki przejmowaniu firm, których właścicielami byli przedsiębiorcy żydowskiego pochodzenia. Właściciele niedawno przyznali, że firmy należące do rodziny, stosowały dyskryminację wobec ludności żydowskiej i zatrudniały ponad 50 tys. przymusowych robotników, spośród których tysiące było więźniami obozów koncentracyjnych.
    Ówczesny właściciel BMW Günther Quandt wstąpił do partii nazistowskiej i wykorzystywał potem swoje członkostwo w partii oraz znajomości w Wermachcie, by zdobywać lukratywne kontrakty dla swojej firmy. Zapewne pomogła mu w tym także jego była żona która została życiową partnerką Josefa Goebbelsa.
    W 1937 r. Günther został mianowany przez samego Hitlera na Wehrwirtschaftsführera – stał się w ten sposób odpowiedzialny za całą gospodarkę wojenną Rzeszy, co dało mu nieograniczony dostęp do siły roboczej z nazistowskich obozów koncentracyjnych oraz jenieckich. Pracowali oni w fabrykach BMW. Warunki pracy w tych zakładach były tragiczne. „Byliśmy traktowani bardzo źle, a wodę mogliśmy pić jedynie z toalet. Gdyby tego było mało byliśmy bici, a wielu z nas zginęło” – powiedział brytyjskiemu dziennikowi „Daily Mail” Takis Mylopoulos, były pracownik. W Hanowerze, na terenie jednej z fabryk odnaleziono też plac do przeprowadzania egzekucji.
    Historycy dowodzą, że właściciele BMW doskonale zdawali sobie sprawę, co dzieje się w ich fabrykach i sprawnie rozdzielali robotników pomiędzy różne zakłady swojego koncernu. Herbert zatrudniał także ukraińskich jeńców na swojej posiadłości.
    W 1946 r. Günter Quandt był sądzony za swoją działalność w czasie wojny jako „Mitlaufer”, czyli osoba, która akceptowała nazistowską ideologię. Po dwóch latach wyszedł na wolność i potem zasiadał w zarządzie wielu niemieckich firm, m.in. w Deutsche Bank.
    Sam koncern BMW w czasie II wojny światowej zajmował się produkcją silników dla Luftwaffe, a także wyposażonych w doczepiany kosz motocykli. Do 1940 roku produkowano także wojskowe samochody. Bawarskie zakłady zatrudniały w swoich fabrykach więźniów z obozów koncentracyjnych oraz pracowników przymusowych.”

  21. ciekawie wygląda w tym kontekście porównanie z francuskimi zakładami Gnome-Rhone produkującymi przed wojną i w jej czasie m.in. znakomite motocykle o tej samej nazwie. Po wojnie za wspieranie niemieckich nazistów właścicieli postawiono przed sądem,a zakłady skonfiskowano i znacjonalizowano. Niestety przy tej okazji zaprzestano również produkcji jednośladów. Zatem wydaje mi się że umieszczenie tego zdjęcia jest i tak łagodną aluzją dla BMW.Jak widać ich wojenny sojusznik miał znacznie gorzej po wojnie.

  22. A jak komuś nie odpowiada ten artykuł, ten serwis itp itd to niech najzwyczajniej w świecie nie wchodzi na tą stronę. Proste, błahe i banalne. I najlepiej niech wykupią prenumeratę tych wszystkich niemieckich magazynów motocyklowych :p

  23. Kierowcy każdej z marek samochodowych czy motocyklowych (jakie tylko istnieją na świecie) zabijają czy to po pijaku czy na trzeźwo, jeździmy nimi na co dzień? Tak? Tak! Więc po co się spinać? Ano ludzie mają to do siebie że większość chciałaby wziąć udział w dyskusji, najlepiej zaczynając zdanie od „a ja uważam inaczej…”, „nie zgadzam się…” itd. itp.

  24. Może i BMW uważa się za twórcę tego segmentu, lecz widocznie zapomina, że już w latach 90-tych KTM nazywał swoje motocykle do dalekiej turystyki Adventure np. KTM Adventure R 640. KTM już wtedy jasno odróżniał kategorię enduro od adventure, gdyż w tym samym czasie produkował również motocykl KTM LC4-E Enduro. Tak więc BMW nie jest twórcą segmentu adventure. Zgadzam się z BMW, że w swojej ofercie nie mają modeli z kategorii enduro, gdyż nie potrafią takiego motocykla wyprodukować, który byłby w miarę bezawaryjny. Polegli na modelu G 450 X. Produkują natomiast kloce podróżne do jazdy po asfaltach i równych szutrach w postaci różnej maści GS-ów.

  25. Podoba mi się zamieszczone zdjęcie, które mnie przednio rozbawiło. Podobają mi się również motocykle BMW… Czy to znaczy, że ze mną coś nie tak?

  26. Każdy ma mniej lub bardziej inną wiedzę i doświadczenia stąd różnice
    postrzegania np. tego typu faktów . U mnie babana na twarzy to zdjęcie nie wywoła , a o niezawodności tych maszyn niech świadczą liczne relacje z podróży a nie… takie przykłady .

  27. Trol,
    Liczne dalekie i bezawaryjne podroze sa odbywane na innych maszynach rowiez, ale nie wszyscy chca w rownym stopniu sie nimi dzielic jak niektorzy pozerzy (nie chce obrazic prawdziwych turystow, oni mysle to zrozumieja) dosiadajacy BMW, ktorych „stac” na takie wojarze, a potem tweetuja, fejsbukuja wszem i wobec co to nie zrobili. Ja dla niepoznaki i przykladu zrobilem trase ze Szkocji przez Portugalie, Gibraltar i Albanie i spowrotem 12 000 km w trzy tygodnie na poczciwym osiolku Triumph Bonneville T100 w tym roku i oprocz kilku znajomych i rodziny nikt wiecej o tym nie wie. I choc jestem stalym czytelnikiem Motovoyagera rowniez tutaj moja wyprawa sie nie podzielilem (choc moze kiedys to zrobie). Przez okragly rok zrobilem ponad 27 000 km i ani srubki uwierz mi nie musialem dotknac oprocz dwokrotnej wymiany tylnej opony (bo przednia nadal ma sie dobrze) i oleju. Znam kilka osob, zreszta mozesz znalezc rowniez opisy na necie ktorzy po takim choc niewielkim przebiegu maja cala liste napraw i wymian jesli mieli pecha i kupili niewypal.
    Wiec jak widzisz BMW niczym wielkim sie nie wyrozna jesli chodzi o niezawodnosc na tle innych marek i te opisy podrozy na necie nie sa wyznacznikiem trwalosci albo niezawodnosci. Sa wyznacznikiem co najwyzej gustu albo preferencji a czasami i snobizmu. Choc o gustach sie nie dyskutuje.

  28. Miałem zamiar coś skrobnąć o niedzielnych leśnopiaszczystych podkarpackich endurakowaniach i wrzucić fotki z moim KTM 525 EXC ale wpisy „zdegustowanych” skutecznie odwiodły mnie od tego szaleństwa ,gdyż KTM produkuje kraj skąd pochodzi Adolf Hitler.Całe szczęście ,że umarł w kraju produkującym inne adventure.

    • @Jarek, mimo wszystko gorąco zachęcamy – narobiłeś nam apetytu tym leśnopiaszczystym podkarpackim endurakowaniem :)

  29. Skoro już zostałem „wywołany do tablicy” przez takie autorytety mimo , że nogi mi się jeszcze trzęsą, to aby nie być posądzonym o bujną wyobraźnię podam link-http://nowadeba.com.pl/ naszej miejscówki którą współtworzyłem , gdzie się spotykamy i w zależności od ilości chętnych oraz „mocy” wybieramy jakąś trasę .Miejscówka z uwagi na ograniczenia terenu jest typowo crossowa,dobra na rozgrzewkę i podnoszenie kwalifikacji a wokół lasy i poligonowe piachy.
    Więcej ,szerzej ze zdjęciami w późniejszym wejściu.

  30. Duże BMW czy też Aprilię Caponord czy Afryczkę czy też TDM-kę rzeczywiście trudno nazwać enduro w pełnym tego słowa znaczeniu dlatego nazwa ADVenture wydaje sie być trafną . Oczywiście powyższymi motocyklami da się po”endurzyć” i trudno było by mi nie myślec o nich w tej kategorii.
    Z kolei poręczniejszymi w terenie np 600-kami też można nieźle po”ADVenturować” tak więc…
    Zresztą wszystko zależy od siły woli kierownika :-)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!