Pomysł pierwszego wspólnego wyjazdu gdzieś dalej zrodził się w naszych głowach dość dawno. Padło na Gibraltar, a trasę zaplanowaliśmy wzdłuż hiszpańskiego i portugalskiego wybrzeża. Jadą trzy motocykle – dwie Hayabusy i ZZR 1400.

Tekst: Wojtek Czapla, zdjęcia: Wojciech Czapla, Tomasz Nowak, Paweł Szymanek

1 czerwca z okazji Dnia Dziecka spotykam się z Pawłem na stacji BP w Kołobrzegu o godzinie 7. rano. Tankujemy sprzęty i parę minut później ruszamy w stronę Hagen, gdzie mieszka Mila z Tomaszem. Dla naszych motocykli niemieckie autostrady to raj.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Choć jest bardzo duży ruch, zaliczamy parę korków i często nie możemy pozamykać manetek do końca. Po czterech tankowaniach zajeżdżamy na pierwszy nocleg i etap naszej wycieczki o godz. 15. Mila z Tomkiem witają nas w otwartym garażu, gdzie stoi gotowa już do jazdy, zapakowana trzema kuframi Suzi. Po małym odpoczynku chciałoby się jechać dalej, lecz na dziś 800 km wystarczy. Na jutro zaplanowana jest trasa w okolice Lyonu we Francji, a to kolejne 850 km. Spać idziemy ok. 23 i czekamy pobudki o 5:30 następnego dnia.

Ostrożnie przez Francję

Cel Gibraltar (1)
Hiperturystyki gotowe do drogi
Wstać udaje się o 6.,każdy z nas lubi dłużej pospać. Po szybkim śniadaniu wyruszamy trzema sprzętami o godz. 7:30. Celem na dziś są okolice Lyonu. Na niemieckich autostradach utrzymujemy podróżne 180 km/h, tankowania robimy co 200-250 km – to akurat dystans, po którym fajnie jest trochę odpocząć.

Jedziemy dalej przez Luksemburg i Francję. Tutaj już nudniej, ograniczenia do 130 km/h, ale i tak lecimy do 160 km/h. Policji na drogach nie widać, jest za to mnóstwo oznakowanych fotoradarów. Ciekawostką jest, że we Francji po przekroczeniu dozwolonej prędkości ponad 30 km/h, żandarmeria ma prawo zaaresztować pojazd. W zależności od przekroczenia prędkości może to być nawet kilka miesięcy, a dodatkowo trzeba płacić za parking.

Cel Gibraltar (2)
Udało się pstryknąć pamiątkową fotę na bramkach
Często rozglądamy się czy ktoś nas nie goni, i obserwujemy kogo wyprzedzamy. Szczęśliwie udaje się dojechać do Lyonu bez przygód o 17. Miasto wydaje się spore. Przeciskamy się przez miejskie korki, zaliczamy parę fajnych, długich tuneli, po czym dojeżdżamy do Bazyliki Notre-Dame de Fourviere znajdującej się na wzgórzu, z którego widać całą panoramę miasta.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Strzelamy parę fotek, po czym spragnieni jazdy decydujemy jechać dalej w kierunku wiaduktu Millau, który jest najwyższą tego typu konstrukcją w Europie – 341 m wysokości i 2460 m długości. Po około 130 km dolatujemy do małej mieścinki Le Puy En Velay na godz. 22. Tam znajdujemy camping, na którym poproszeni przez obsługę wprowadzamy motocykle nie hałasując.

Namioty rozstawione – idziemy na spacer, aby kości rozprostować. Ładne miasteczko położone wśród wysokich gór i starych budowli dookoła. Udaje się znaleźć otwarty bar, w którym spędzamy czas do około pierwszej w nocy.

Cel Gibraltar (3)
Millau - prawdziwe wrażenie robi od spodu
Następnego dnia tj 3 czerwca ruszamy o dziewiątej w kierunku wiaduktu Millau, ale celem na dziś jest dojazd do campingu w Mataro pod Barceloną – dystans ok. 550 km. Nawigacja prowadzi nas piękną krętą trasą. Co rusz postój na fotkę, po czym pod wiadukt zajeżdżamy na godz. czternastą.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Widok od spodu jest niesamowity. Polecam każdemu, kto będzie w okolicy. Jest tam specjalny punkt widokowy. Dalej lecimy płatnymi autostradami. Przekraczając granicę z Hiszpanią na odcinku 100 km przejeżdżamy 3 bramki. Trochę to uciążliwe. Autopista to w Hiszpanii płatna autostrada z ograniczeniem prędkości do 130 kmh i podobną ilością fotoradarów co we Francji. Równolegle przez całe wybrzeże prowadzi niepłatna autostrada Autovia, która ma te same ograniczenia prędkości i jakością nie odbiega niczym od tej płatnej.

Cel Gibraltar (4)
Wiadukt Millau to niezwykła konstrukcja
Dalsza droga przebiega już tylko po Autovia lub drogami N – krajowymi nad samym brzegiem morza. Na Camping Barcelona w Mataro zajeżdżamy na godz. 19. Miejscówka zacna bardzo, przy samym morzu wśród pięknych palm. Po rozpakowaniu zaliczamy spacerek po plaży i lądujemy w centrum Mataro ok. 4 km od campingu. Odwiedzamy parę miejscowych barów, spotykamy również fanów MotoGP i późną nocą trafiamy do namiotów.

[sam id=”11″ codes=”true”]

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!