Amerykański Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley opublikował wyniki badań, z których wynika, że współdzielenie pasa ruchu nie jest dla motocyklistów bardziej niebezpieczne niż jazda jednośladem w ogóle.

W ubiegłym roku kalifornijska drogówka naraziła się kłopoty po opublikowaniu zasad bezpiecznego współdzielenia pasa ruchu (lane spitting). Grupa obywateli złożyła formalny protest wskazując, że publikacja pośrednio uznaje taki manewr za legalny mimo, że brak wiarygodnych badań na temat jego bezpieczeństwa.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley przeprowadził kompleksowe badania, które wykazały, że w ujęciu ogólnym współdzielenie pasa ruchu nie jest bardziej niebezpieczne niż jazda motocyklem. Warunkiem jest by jednoślad poruszał się maksymalnie 10 km/h szybciej niż inne pojazdy.

W badaniach wykazano, że motocykliści współdzielący pas ruchu są bardziej narażeni na wypadek w godzinach szczytu niż ci, którzy nie korzystają z tego manewru. Ci pierwsi są jednak mniej narażeni na uderzenie przez inny pojazd z tyłu, choć częściej sami mogą uderzyć w tył innego pojazdu.

Dane do badania pochodzą z 8 262 zdarzeń drogowych z udziałem motocykli.

4 KOMENTARZE

  1. Jestem motocyklistą od 46 lat, uczyłem wielu jeździć na A B C D E, dosiadam chopperka i zgadzam się z werdyktem ich magnificencji profesorów, popieram współdzielenie pasa ruchu – ale ostrzegam naiwnych, w PL to bardzo ryzykowny manewr. Kierowcy gruchotów są wrogo nastawieni do motocyklistów i można źle skończyć współdzielenie pasa (wiem co mówię, zajechał!, leżałem, urwałem ścięgna barku itd). Należy edukować kierowców B itd o istnieniu motocyklistów i jak współdzielić z nimi pas ruchu.
    Życzę szerokości,
    Free_Rider

  2. @Piotr
    Podzielam Twoje spostrzeżenia ,gdyż sam byłem wielokrotnie blokowany,częściej przez nowobogackich w wypasionych autkach często z laską z boku, niż przez gruchoty, perfidnie wjeżdżających na linię lewym przednim gdy moto tuż za nimi.Taka nasza”niczym nieskalana czysta zwierzęca nienawiść”.

  3. Zgadzam się z przedmówcami jak i z artykułem. Dodam od siebie że po Wrocławiu jeździ się zdecydowanie, lepiej a wszystko to przez coraz większą liczbę osób na motocyklach szczególnie poprawiło się po zlocie Harley’a w maju 2013 kiedy to na mieście przez cały weekend krążyły tysiące maszyn.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!