[sam id=”24″ codes=”true”]Gdzie kończy się przygoda, zaczyna głupota. Znaleźć niewidoczną granicę między jednym a drugim ciężko. Te słowa Steriosa zapamiętamy na długo – podczas wyprawy do Grecji bardzo wiele spraw mogło pójść źle. Było jednak wspaniale.

Tekst: Adam Kobyliński, zdjęcia: zprzygodami.eu

W tym roku zdecydowaliśmy wybrać się do Grecji. Miał być to przedsmak wyjazdu przyszłorocznego do Afryki, który marzy nam się od kilku lat. Jak się okazało w trakcie, nie doceniliśmy zdecydowanie żywiołu i przyrody greckiej i tylko dzięki wielkiemu szczęściu wróciliśmy cali. Dziś wiemy, że nie opanowując dobrze Grecji nie jesteśmy gotowi na Afrykę.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Wyjazd zadedykowaliśmy naszemu przyjacielowi Lipie, który z powodu zderzenia motocyklowego z autobusem nie był w stanie udać się z nami na wypad. Tomkowi życzymy wiary w siebie i szybkiego powrotu do zdrowia.

Wyjeżdżamy rano dwoma motocyklami. FJR 1300 (Ja + Krzychu) oraz CBR 600 F4i którą prowadzi Mati. Jest to jego pierwszy motocykl, który zresztą ma od miesiąca. Mati nie ma stroju, więc pożycza go od Tomka, torby ode mnie i tak o to w kilka sekund jest gotowy do jazdy.

Start z przygodami

Pierwszego dnia z rana szybkie kończenie pakowania i startujemy z Kalisza w kierunku Gliwic. Po 30 km jazdy spadają nam śpiwory. Ich montaż jest na tyle długi i ciężki w stroju motocyklowym i w słońcu, że z nich rezygnujemy. Przewidujemy to, że odwiązywać się będą jeszcze kilka razy. Ze względu na to, że nie chcemy wracać do domu zostawiamy je w pobliskim gospodarstwie.

1Dalej szybkie tankowanie, Gliwice, Ostrava i jedziemy w kierunku Brna. Prędkości momentami bardzo dobre 180-200 km/h. Niestety w Czechach są momenty że wiatry psują zabawę. Nieraz buja moim autobusem na tyle poważnie, że zwalniamy do 80 km/h na autostradzie. Podmuchy wiatru powodują że zmieniam pas bez mojej wiedzy . W ciągu całego dnia robimy ponad 700 km i robimy przerwę na Węgrzech. Dzień bez większej historii, poza wymęczającymi upałami.

Następnego dnia dojeżdżamy do granicy z Serbią. Spora kolejka 34 stopnie ciepła. Topimy się w kaskach. Nie chcemy czekać w kolejce i wymijamy auta z prawej strony. Nie podoba się to Węgrom stojącym w autach z klimatyzacją i próbują nam w tym przeszkodzić. Rano dla jaj zabrałem Matiemu dowód osobisty, na granicy ma sporego stracha że zostawił go w hostelu.

2Droga w Serbii wyśmienita, choć przez większość czasu słońce nie ustępuje. Przez 50 km nie widzimy żadnego auta. Na stacjach benzynowych podchodzą do nas turyści z innych krajów. Każdy jest pod wrażeniem, że jedziemy z Polski do Grecji na motocyklu. Większość z nich potrafi powiedzieć słowo POLSKA. Po 600 km kończy się autostrada i zaczynają się góry. Matiemu kończy się paliwo i informuje, że potrzebuje szybko stacji. Najbliższa stacja 18 km stąd a on ma w baku pustkę.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Maszyna dusi się mu po drodze kilka razy, ale na oparach wielkim szczęściem dojeżdża do źródła paliwa. Kiedy odjeżdżamy gubimy się. Mati zostaje w tyle i myli drogi. Jest ciemno, szczyty gór – nie ma żartów. Dojeżdża do nas po godzinie i szukamy noclegu. Kolejne 700 km dzisiaj za nami. Znajdujemy tani nocleg za 30 euro za 3 osoby u Serbów. Właściciel kocha Polaków, pracował kiedyś w Katowicach i Poznaniu, bardzo nas szanuje. Zmęczeni padamy i zasypiamy. W nocy budzi nas ostra burza. Kolejny dzień bez większych przygód.

Konszachty z policją

4Kolejnego dnia już wiemy, że przekroczymy granicę z Grecją. Jedziemy przez Macedonię gdzie ostro leje. Jesteśmy przemoczeni do suchej nitki. Widoki w Macedonii piękne. Robią wrażenie. Podczas jazdy auto jadące za mną wyprzedza mnie, a kierowca informuje, że zgubiłem rękawiczki. Są dwa pasy po obu stronach – zbyt niebezpiecznie by zawrócić, zmęczenie narasta.

Wartość rękawic 100 zł – trudno poświęcę je. Na kolejnej przerwie Mati dojeżdża do nas i informuje, że podniósł rękawiczki z ziemi. Cieszy fakt, że braci się nie traci. Na Granicy z Grecją dziwna sytuacja. Trąbi na nas jakiś koleś z Kosowa który stoi za nami. Wychodzi z auta i krzyczy. Nie wiemy o co chodzi. Wychodzą strażnicy greccy i przywołują go do porządku. Facet zostaje zatrzymany a my jedziemy dalej. No cóż… taka kraina.

5Raz pada raz nie, góry, szczyty gór, dziurawe drogi, wąskie, niektóre odcinki zrobione ze śliskiego kamienia, niektóre odcinki mają tylko jeden pas w obie strony, a są to przecież góry. Męczymy się bardzo, silniki również, wentylatory chodzą na maksa. Sami już nie wiemy co bardziej męczy – upały czy ulewy.

Jedno jest pewne, nie ma idealnej pogody kiedy siedzi się w stroju motocyklowym na załadowanym sprzęcie. Męczą nas również głębokie dziury które pojawiają się nagle za zakrętem. Ciężkim motocyklem nie jest się w stanie uniknąć ich w moment i zrobić slalom. Czasem wjeżdżając w dziurę wypada tracę kontakt z kierownicą. Jednak bez wywrotki.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Po południu dojeżdżamy do miasta Kastoria, ma być to miasto wypadowe na kilka dni. Podczas tankowania zostawiam rękawiczki na stacji. Nie mam siły by po nie wrócić. Ponownie wraca po nie Mati, chyba ma już dość mojego gubienia. Okolice piękne, greckie kobiety cechują się niesamowitą urodą.

Jesteśmy w raju? Tak, ale jakże zmęczeni. Szukamy noclegu chodząc w wąskich górzystych uliczkach. Żadnego hotelu nie znajdujemy godzinę spacerując po mieście. Kapie z nas pot, na ciele robią się podrażnienia. Temperatura 34stopnie ciągle się utrzymuje. I ta świadomość, że w Atenach będzie 10 stopni więcej…

6

10 KOMENTARZE

  1. Szcun ze zebraliscie sie na wycieczke z kims kto przejechal miesiac na motocyklu. Ja bym mu kazal spadac na drzewo….
    Druga sprawa, nie wiem jakie Ty masz bagaze ale zeby zgubic spiwory i rekawice, to mieliscie chyba to przywiazane nitką.

  2. Panowie szacun za determinację ale wielki minus za bezmyślność a wręcz igranie ze śmiercią. Przejechałem na moto europę z Albanią i Grecją włącznie ale Wasze niezorganizowanie wręcz poraża. Mam nadzieję że przy kolejnych wyprawach szczęście Was nie opuści a przybędzie zdrowego rozsądku … LwG

  3. Widze ze nie tylko na zachodzie w lipcu pogoda nie dopisywala, ja pierwsze 2 tygodnie lipca na wyjezdzie mialem dzien w dzien w deszczu. Wyjazd mieliscie fajny. Pozdrawiam

  4. Fajny wypad. Też mielismy w planach ale powstała inna opcja.
    Już widzę ze ktos wyżej wypowiadał sie na ten temat. Super fajnie ze bierzecie niedoświadczonego motocyklistę ze sobą, dajecie mu szanse, tyle że taki motocyklista to jak male dziecko w takiej trasie. Może tak jest tekst napisany , może miało to pokazać zaradność Mateusza w co nie wątpie, jednak by kilku krotnie gubić chłopaka, raz tam gdzieś na zjeździe gdzie on szedł pieszo a tu piszecie ze sobie cole pijecie to jest mega nieodpowiedzialne. tym bardziej ze wiecie ze dokumenty, telefon ma u was w bagażu.

    Poczatek tekstu pisany był z zapałem, od połowy do końca zapał ustal. tak czy inaczej Super wyjazd

  5. Wow…. Chłopaki ten opis pokazuje, że wypad był thrillerem. Niesamowity wyjazd pełen grozy….

    Świetnie się to czyta, ale faktycznie sporą dawkę ryzyka sobie zadundowaliście.

  6. Panowie gratuluję – wykąpać się w oceanie będąc w Grecji – bezcenne. Smutne jest to, że jesteście całkowicie nieodpowiedzialni i jeździcie motocyklami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!