Brytyjska policja ujawniła drastyczny film, na którym motocyklista kamerą na kasku nagrał tragiczny wypadek, w którym zginął. Policjanci chcieli w ten sposób ostrzec motocyklistów, ale nagranie wywołało oburzenie wśród bikerów.

Sprawcą tragicznego wypadku uznano kierowcę samochodu, który wykonał skręt nie upewniwszy się o możliwości wykonania manewru. Jak wykazało śledztwo, motocyklista również nie był bez winy – w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 90 km/h poruszał się z prędkością 130 km/h.

[sam id=”11″ codes=”true”]

W oficjalnym komunikacie wydanym przez policję wraz z filmem nie wspomniano jednak o winie kierowcy samochodu, kładąc nacisk na zagrożenie jakie stworzył motocyklista rozwijając nadmierną prędkość. Takie manipulowanie faktami wywołało oburzenie brytyjskich środowisk motocyklowych.

Drastyczny film brytyjskiej policji

Bikerzy uznali, że wprawdzie film rzeczywiście działa na wyobraźnię, lecz użycie go w zafałszowanym kontekście jest niedopuszczalne. Zdaniem policji wykroczenie motocyklisty było oczywiste i prędkość zgodna z przepisami mogłaby ocalić mu życie.

16 KOMENTARZE

  1. jechał FJRką. To fakt że na tym motocyklu nie odczuwa się tej prędkości. W artykule pisze że jechał 130 a na filmie widać że wskaźnik na cebuli przekracza 150km/h. Ale faktem jest że puszka zajechała mu drogę i wymusiła pierwszeństwo. Ciekawe czy gdyby motocyklem jechał policjant jego koledzy też byli by tacy ortodoksyjni w postrzeganiu całej winy w prędkości i przemilczaniu zachowania kierowcy osobówki.

  2. Nie wiem skąd to oburzenie. Primo: biker (ś.p.) leciał 156 a nie żadne 130, to było w oficjalnym komunikacie policji. Secundo: kierowca samochodu przyznał się do winy i w efekcie dostał 18 miesięcy pod nadzorem kuratora. W UK najwyraźniej nie ma casusu współodpowiedzialności, którą w Polsce może orzec sąd. Tertio: w swoim komunikacie policja wyraźnie mówiła, iż intencją ich i rodziny zmarłego było, aby jakkolwiek winny był kierowca samochodu, uzmysłowić, że mniejsza prędkość jest w stanie uchronić przed konsekwencją błędu innych.

  3. Brytole na drodze nie swirują – jeżdżą spokojnie. I dobrze technicznie – na pewno lepiej niż my. I to o klasę. Ten koleś na tle brytyjskich motocyklistów strasznie, ale to strasznie przegiął. Kierowca auta nie przewidział robiąc manewr że drogą leci po prostu pocisk. Poruszajac sie w ruchu drogowym każdy ocenia możliwośc dokonania manerwu względem tego co się dzieje na drodze – tzn. wg. tego jakim tempem dzieje się cały „ruch”. I tu biker lecąc tak jak leciał po prostu zaskoczył kierowcę auta swoim pojawieniem się dosłownie znikąd.
    Straszny ten film jest. Jedna sekunda…i po prostu koniec… :-(

  4. ..i tu kłania się typowo Polsko-urzędnicza sztywna interpretacja przepisów która notabene zniszczyła życie nie jednej rodzinie, człowiekowi, inicjatywie, firmie – wystarczy obejrzeć program „Interwencje” aby zrozumieć o czym mowa. „Jeżeli jest ktoś bez winy niechaj podniesie kamień … . ” , tzw. „gięcie pały” nie zawsze jest analogiczne z gięciem pały. Fakt – prędkość jak zauważył przedmówca była większa aniżeli wspomniane zł.30 jednak kto z nas nie nagiął by pow. jadąc wspomnianą FJR-ą, Triumphem Trophy, RT-kiem czy im podobnymi sprzętami w podobnych warunkach po takiej drodze za miastem ? Czy zap….lanie 130 w centrum miasta można postrzegać w takich samych kategoriach jak i za miastem ? Kiedyś zapłaciłem mandat+punkty ponieważ zatrzymałem się w centrum rynku małego miasteczka na zakazie na 3 minuty, czy to jest to samo co zatrzymanie się na autostradzie na fajkę – choć przewinienie jakby identyczne? . Wiem że po „pomroczności jasnej” to chyba nie najlepszy przykład, jednak czy pamiętacie wypadek młodego Wałęsy sprzed kilkunastu miesięcy ? Czy nie jest napisane że ten który przecina sąsiedni pas ruchu musi zachować szczególną ostrożność ? Sądzę się że gdyby prędkość była rzędu 70 wówczas by przeżył, gdyby jechał 50 prawdopodobnie nie doszło by do zderzenia – nie neguję tego, jednak to jemu zajechano drogę i wina w tym przypadku jest ewidentna. Nawet gdyby jechał 200 i więcej, to gdyby nie puszka nie poruszalibyśmy tego konkretnego tematu … .

  5. easyFJR, piszesz jakieś bzdury! Każdy kto świadomie przekracza prędkość naraża siebie, a co gorsze innych uczestników ruchu na podobne zdarzenia, nie można szukać winnych w około jeśli samemu jest się debilem.

  6. myślę że błędem jest upatrywanie głównej przyczyny tego wypadku w nadmiernej prędkości. Tak mogło by być gdyby na skutek tejże prędkości stracił panowanie nad maszyną, zjechał ze swego pasa, czy uderzył w prawidłowo jadący pojazd. Ale tak nie było. Jechał swoim pasem, miał pierwszeństwo, do końca panował nad pojazdem. Zajechano mu drogę i można gdybać czy jadąc przepisowe 90km/h przeżył by . Może tak może nie.Nikt nie neguje prostej prawdy że im mniejsza prędkość tym większe szanse przeżycia , ale jeśli ktoś zmienia kierunek jazdy i wjeżdża na przeciwny pas ruchu to po prostu musi upewnić się że tym pasem nic nie nadjeżdża, obojętnie z jaką prędkością. A zasada że jadąc myśli się również za innych dotyczy wszystkich uczestników ruchu. Nie tylko motocyklistów.

  7. …AK,- tylko „debile” jak piszesz, pozbawieni umiejętności logicznego myślenia uogólniają każde zagadnienie nie doszukując się głębszych istotnych konkluzji, sprowadzając je do utartych schematów i sztywnych reguł pozbawionych możliwości właściwej interpretacji istoty rzeczy, taka nasza polska jak widać rzeczywistość … .

  8. Podsumowjac: niebo jest pelne tych ktorzy na drugorzednej drodze lecieli 150 km/h i … mieli pierwszenstwo. Dlatego lepiej uzywac mozgu we wlasciwy sposob zeby nie dolaczyc do tego licznego grona.

  9. podsumowując , to można powiedzieć że brytyjska policja wybrała sobie zły film jako przestrogę przed przekraczaniem prędkości. Bo nie prędkość tu była przyczyną tego akurat wypadku.Przecież nawet śledztwo to potwierdziło.Nie wiem czy zabrakło im filmów gdzie prędkość była by główną przyczyną ale na tym widać że to kierowca samochodu stworzył zagrożenie które było by groźne nawet gdyby motocyklista jechał z dozwolonym tam 90km/h. Zatem kto tu nie używał mózgu?Obwinianie o to tylko motocyklisty to ślizganie się po powierzchni bo tak najłatwiej.A cena za jego wykroczenie jak widać okazała się o wiele wyższa niż kara za przestępstwo tego puszkarza.

  10. Jako motocyklista z 14-letnim stażem, który uczestniczył w paru podobnych sytuacjach (z tym, że jak dotąd, zawsze z happy endem) uważam, że jeśli stać cię na szybki, nowoczesny motocykl, drogą markową odzież i kask, to stać cię także na jazdy na torze wyścigowym, a na drogach publicznych jeździmy

  11. tak, jakby wszyscy inni kierowcy i piesi byli niedowidzący, niedosłyszący i z niedowładem jednej nogi i ręki. Nie ma dobrych kierowców – są tylko więksi imniejsi farciarze. A smutnym lecz dobrym pzykładem może tu być chociażby śp. Janusz Kulig, który ta wspaniale prowadził szkoły bezpiecznej jazdy, uczył jak omijać przeszkody gwałtownie pojawiające się na drodze, a sam wjechał w środku nocy na przejazd kolejowy gdy akurat jechał pociąg… O ironio… Na moto nie ma czasu na relaks, a im mniej kusisz los tym lepiej dla ciebie…

  12. Wszyscy popełniamy błędy i dorzucę jeszcze, każdy popełnia błędy. Od kilku tygodni na skutek popełnionego błędu poruszam się czterokołowcem ze względów ewidentnych. Oj Boże, Boże, ale się napatrzyłem na motocyklistów, automobilistów i przechodniów. Ale sam nie jestem lepszy. Przydałby się taki wykrywacz debilizmów jak w Delikatesach (org. Delicatessen – film francuski Marca Caro i Jean-Pierre’a Jeuneta z 1991), wtedy przynajmniej byłoby weselej.

  13. „AK

    9 września 2014

    easyFJR, piszesz jakieś bzdury! Każdy kto świadomie przekracza prędkość naraża siebie, a co gorsze innych uczestników ruchu na podobne zdarzenia, nie można szukać winnych w około jeśli samemu jest się debilem.”

    AK … litości , wszyscy chcemy żyć , ale daj również pożyć i nie bądź jak [LINK USUNIĘTY] Wszyscy wszystko wiemy , lecz kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem .

  14. Także jestem motocyklistą ale drażni mnie wasze oburzenie. Jak można pisać, że prędkość motocykla nie miała większego znaczenia. Jeżeli na drodze dozwolona prędkość wynosiła 90 km/h to kierowca skręcając w prawo (UK) widząc motocykl (jeżeli w ogóle miał szansę go zauważyć) zakładał, że jechał on z prędkością zbliżoną do 90km/h a nie o 60 km/h większą. Motocyklista przejeżdżał w każdej sekundzie prawie 42 metry zamiast 25. To było główną przyczyną wypadku i jego śmierci. Całe szczęście, że nie zabrał ze sobą na tamten świat kierowcy samochodu. Do takiego zapylania wymyślono tory wyścigowe.

  15. Paweł , to poproś brytyjskich śledczych o wyjaśnienia. Oni uznali kierowcę samochodu za winnego wypadku a za przyczynę jego nieprzemyślany manewr.Sądzę że znają się oni na tym lepiej niż Ty więc niech Cię nie drażni to że inni też podzielają to zdanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!