[sam id=”24″ codes=”true”]Dziś ostatni odcinek naszego cyklu „Magda robi prawko”. Magda zmierzy się z egzaminem praktycznym – nie bez problemów. Przez kilka miesięcy nasza redaktor dzielnie walczyła o upragniony dokument. Czy się udało? Sprawdźcie. 

Po dziesiątkach godzin przejeżdżonych na placu i w mieście, po tysiącu pytań testowych i stresującym egzaminie teoretycznym nadchodzi czas zmierzenia się z placem egzaminacyjnym. Przychodzę do WORD-u, gdzie spotykam grupę współtowarzyszy niedoli.

[sam id=”11″ codes=”true”]

W ramach oswajania nerwów wymieniamy motocyklowe i egzaminacyjne doświadczenia. W końcu nadchodzi czas wyjścia na plac i spotkania z egzaminatorem. Najpierw sprawy formalne – lista obecności, sprawdzenie stroju: kurtka, spodnie, buty i rękawice.

Następnie krótka informacja o przebiegu egzaminu.  To dobry czas na zadawanie pytań i rozwianie wszelkich wątpliwości – na przykład o prawidłowy luz łańcucha.

_MG_6892
W oczekiwaniu na egzamin humor mi wcale nie dopisywał

Po przejściu całego placu w ustalonej kolejności zaczynamy egzamin. Reszta czeka na swoją kolej obserwując i kibicując poprzednikowi. Jadę trzecia, ciśnienie rośnie, widząc zmagania kolegów wcale mniej się nie denerwuję. Gdy przychodzi moja kolej ruszam żwawo, ale nie bez stresu. Dowód osobisty, odhaczenie na liście, sprawdzenie czy motocykl stoi dla mnie odpowiednio.

Zaczynamy egzamin. Najpierw pytanie o płyn hamulcowy, potem światła pozycyjne. Nie jest źle – dobrze, że powtórzyłam to dzień wcześniej na placu z Bożeną. Teraz przeprowadzenie motocykla w trzech zmianach kierunku, jest udało się. Zmykam do ósemki. Kręcę kolejne kółka i czuję jak mi ręce wiotczeją, jak nerwy przestają mnie słuchać. Jeszcze jedna ósemka, ale dam radę.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Teraz wolny slalom, przystanę i odpocznę, bo mam taką możliwość. Choć ósemka i wolny slalom to jedno, zadanie to można rozpocząć z zatrzymania albo z jazdy. Ja wybieram z zatrzymania. Chwila wytchnienia, kilka wdechów i ruszam do wolnego. Jeden skręt, drugi, trzeci – muszę podciągnąć i… podciągam, ale kierownicę z manetką, co kończy się najazdem na pachołki i smutnym końcem egzaminu.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!