Brzydactwo – oto jaka pierwsza myśl pojawiła się w mojej głowie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Hondę CTX1300. Podczas długiej podróży z każdym kilometrem futurystyczny cruiser przekonywał mnie do siebie. Polubiłem ten sprzęt. 

Zdjęcia do testu: Marcelina Woźnicka

Kierunek, w jakim podąża stylistyka modeli Hondy nie podoba mi się. Japończycy śmiało zrywają ze skostniałymi schematami motocyklowej branży, a ja radykalnych zmian nie lubię. Nie boję się ich jednak aż tak, by nie próbować, dlatego z przyjemnością zgłosiłem się do testu motocykla, który wywołał u mnie początkową niechęć.



Schemat od zawsze był oczywisty – cruiser ma być długi, nawiązywać do klasycznych konstrukcji amerykańskich i musi mieć widoczny silnik. Tą drogą podążają nie tylko Japończycy, ale także na przykład Triumph. Honda modelem CTX1300 zrywa z tymi zasadami. Proponuje paradoks – cruisera dla tych , którym cruisery się nie podobają.

Łączenie przeciwieństw widać także w innych szczegółach – pod nowocześnie wystylizowanymi owiewkami pracuje nobliwy niczym prezes Sądu Najwyższego sprawdzony przez lata silnik V4, który pochodzi z modelu Pan European. Obok licznych bardziej lub mniej potrzebnych opcji, jak na przykład zestaw audio czy podgrzewane manetki zabrakło regulacji wysokości szyby, czy wskaźnika dystansu do opróżnienia zbiornika (ten włącza się dopiero, gdy zapala się rezerwa).

Kakofonia detali

CTX1300 (31)W pierwszej chwili mam wrażenie, że kształt Hondy CTX1300 jest dziełem przypadku. Oczami wyobraźni widzę designera-bałaganiarza, któremu elementy różnych modeli rozsypały się na podłogę i naprędce zebrał je w dziwaczny kształt CTX1300.

Po zajęciu miejsca sytuacja zmienia się jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Super wygodna pozycja, perfekcyjna widoczność i nienaganna ergonomia wręcz zachęcają do jazdy. Przyzwyczajenia wymagają tylko umieszczone na zbiorniku paliwa przyciski sterujące zestawem audio, kontrolą trakcji i wyświetlaczem komputera.

CTX1300 (22)W prawym schowku znajduję gniazdo USB. Po podłączeniu pendrive mogę podróżować przy dźwiękach Black Sabbath. Do 60 km/h dźwięk jest czysty i przyjemny. Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem byłby tutaj kask typu jet – mój integral tłumi część częstotliwości. Powyżej 60 km/h w słuchaniu zaczyna przeszkadzać wiatr.

CTX1300 (16)

Po odebraniu CTX1300 przez kilka minut próbuję dociec jak reguluje się takie małe coś, co wygląda na górną część szyby. Po kilku nieudanych próbach ze zdumieniem odkrywam, że ten wąski pasek na górze owiewki jest szybą. Nieregulowaną. No trudno, jakoś dam radę.


Motocykl seryjnie wyposażony jest w spore, mocowane na stałe kufry. Ich otwieranie i zamykanie na początku nastręcza sporo trudności – niewyrobione plastikowe elementy trzeba zmuszać do współpracy, ale ani na pojemność ani na szczelność przestrzeni bagażowej narzekać nie mogę – ubrania, buty i przenośne biuro mieszczę bez problemu.

Czajnik z gwizdkiem

CTX1300 (29)W ramie CTX1300 pracuje stary dobry znajomy – V4 z modelu Pan European. Jednostka jest bardzo elastyczna i żwawa, ale ma dwie wady. Po pierwsze gwiżdże jak czajnik, a po drugie nie przepada za wyższymi obrotami.

Tę drugą przypadłość mogę jakoś przecierpieć – wszak mam do czynienia z cruiserem. Ale ciągłe gwizdanie silnika doprowadza mnie do szału. Sprawdzam, nasłuchuję – może to jakaś nieszczelność wydechu albo airboxa? Nie, ktoś tak po prostu postanowił podczas projektowania.

CTX1300 (35)Ogromną zaletą modelu CTX1300 jest pozycja kierowcy. Podczas gdy w innych cruiserach – jak choćby Suzuki Intruderze, czy Harleyu Street Glide – miałem przed oczami szybę albo panel instrumentów, w Hondzie widoku nie zakłóca mi nic. Niewielka szybeczka (inaczej nazwać tego nie sposób) w żaden sposób nie ogranicza pola widzenia, ale za to skutecznie zmienia kierunek napierającego powietrza. Niestety, tylko do 120 km/h.

Poręczność ciężkiego przecież motocykla jest zachwycająca. Mimo wagi – uwaga – prawie 340 kg, nawet ciasne zakręty łyka on z gracją łyżwiarza figurowego. Próbuję testować głębokość złożenia – mam wrażenie, że zaryję asfalt łokciem, ale podnóżki i wydech Hondy pozostają nietknięte. Zadziwiające.

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!