Kolarz z bożej łaski nagle zawraca bez spojrzenia na drogę – spisek cyklistów czy zwyczajna skrajna głupota? Biker na Hondzie na szczęście wykazał się sporym refleksem, który zdołał zbalansować wysokie stężenie bezmyślności rowerzysty.

Latanie motocyklem tym różni się od prawdziwego ruchu lotniczego, że normy dotyczące tzw. separacji, czyli minimalnej odległości dwóch maszyn są u nas mocno zaniżone. Codzienna praktyka pokazuje, że często przychodzi nam mijać się dosłownie na grubość lakieru. Co gorsza, wrodzony system radarowy u wielu uczestników ruchu nie wrodził się zbyt mocno.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Było blisko

Sytuacja bikera pokazanego na filmie dobitnie przypomina o zasadzie ograniczonego zaufania. W zasadzie powinniśmy zmienić ten termin na zaufanie zerowe. Zdarza się na drodze element wykonujący manewry, o których się nie śniło najstarszym fizjologom. Parafrazując Kazika „ja nie spojrzałem, ja czasu nie miałem”… Dlatego na motocyklu myślenie ma przyszłość. Szczególnie myślenie za innych.

[sam id=”11″ codes=”true”]

4 KOMENTARZE

  1. Ja rozumiem, adrenalina, stress, wszystko w ułamku sekundy… Ale dlaczego motocyklista wymijał rowerzystę z lewej i na dodatek tak blisko? Po prawej sporo miejsca, lewy pas cały pusty…Target fixation?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!