Ledwo zdążyliśmy opublikować tekst o kradzieży dokonanej na ofierze wypadku w Wielkiej Brytanii, a już spłynęła do nas kolejna informacja tego typu, tym razem znacznie bardziej szokująca. Amerykański policjant okradł martwego motocyklistę.

Po raz kolejny potwierdza się fakt, że ludzka podłość nie zna granic, a kiedy wydaje się, że zobaczyliśmy już dno zawsze znajdzie się ktoś, kto konsekwentnie fedruje dalej. Historia, która niedawno wydarzyła się w Stanach doskonale to obrazuje. Okazuje się, że ograniczone zaufanie powinno się mieć nawet do stróżów prawa.

Dla 49-letniego Johna Scalesse był to niestety ostatni dzień życia. Wypadek motocyklowy na jednej z ulic miasta Fairfield w stanie Connecticut okazał się fatalny w skutkach. Pierwszą osobą, która dotarła na miejsce zdarzenia był 45-letni policjant, Aaron Huntsman.

Kamera umieszczona w radiowozie nagrała smutny incydent. Poza przystąpieniem do rutynowych czynności, policjant dopuścił się działań nierutynowych i wręcz skandalicznych. Zdjął mianowicie z martwej ofiary złoty łańcuszek, a z jej kieszeni wyjął plik banknotów.

Policjant dokonał kradzieży mienia znacznej wartości. Łańcuszek wart był ok. 17 tysięcy zł, a przywłaszczona gotówka to ponad 11 tysięcy zł. Dowody w postaci nagrania raczej jednoznacznie pozwolą ławie przysięgłych skazać nieuczciwego stróża prawa. Co ciekawe, miasto Fairfield uchodzi za jedno z najbezpieczniejszych i najlepszych miejsc do życia w USA. Cóż, nie tym razem.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!