Za co tak naprawdę kocham motocykl? Za frajdę, której dostarcza każdy przejechany nim kilometr, za przyspieszenia i za poczucie oderwania od rzeczywistości. Pojemność silnika czy marka powoli odchodzi na dalszy plan.

Kiedy czytam relacje z wypraw naszych czytelników ujmuje mnie to, że często nawet nie wiem jakim motocyklem podróżują. Z wypiekami na twarzy czytam jak Krzysztof podbija Bieszczady, a Marek wałęsa się po Polsce czy Niemczech. Z każdego zdania bije radość podróży, motocyklowa pasja i ten specyficzny punkt widzenia – z siodła motocykla.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Można by pomyśleć, że panowie przemierzają świat na nowiuśkich, wszytkomających i superwypasionych podróżnych enduro – z niezliczonymi systemami elektronicznymi, które są nieodzowne dla czerpania frajdy z jazdy. Z ogromnymi silnikami, bez których nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek przyjemności na drodze.

Otóż nie – Krzysztof chłonie świat podróżując na nowym Junaku z niewielkim silnikiem, a Marek cieszy się jazdą podróżując starą, ale wciąż nienagannie sprawną Yamahą XJ900.

Miałem ostatnio możliwość śmigania bardzo różnymi motocyklami. Jeździłem i Harleyem-Davidsonem Street Glide, i Yamahą MT-09 i Hondą NC750X. Był także Romet Z175 i Junak M16. Każdy z tych motocykli jest wspaniały na swój sposób i podróż każdym z nich daje niesamowitą frajdę.

To rzecz niezwykła – Junaka M16 i Harrego Street Glide dzieli przepaść cenowa i jakościowa. Także jeśli chodzi o osiągi to inny świat, że nie wspomnę o wizerunku. A jednak frajda z łykania zakrętów na bocznych drogach jest dokładnie taka sama. To właśnie najbardziej kocham w motocyklach – z równą ekscytacją mogę pośmigać niedużą Hondą NC750X jak moim Ducati ST3.

Motocyklowa pasja nie ma nic wspólnego z pojemnością. Wbrew temu do czego usiłują nas przekonać reklamy także marka motocykla się nie liczy. Liczy się to, co motocykl daje swojemu kierowcy. Jeśli zaspokaja moje potrzeby Junak to jest on dokładnie tym motocyklem, którym powinienem jeździć.

Zanim dasz się zwieść reklamom, które usiłują cię przekonać, że prawdziwym mężczyzną będziesz tylko na sprzęcie danej marki, zadaj sobie pytanie – czego potrzebujesz od motocykla? Chcesz podkreślać swój status? Lubisz dawać w palnik? Może wolisz po prostu cieszyć się każdym przejechanym kilometrem?

Jeśli motocykle ekscytują cię ot tak, po prostu – marka, cena i nawet pojemność przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. To, co naprawdę się liczy to kontakt z motocyklem.

1 KOMENTARZ

  1. Tak jest Panie Rafale, To jest to , duch motocyklizmu :-)
    Nie wazne czym jedziesz, wazne ze jedziesz i cieszysz sie widokami i zapachami, czujesz radosc i szczescie ze mozesz jechac przed siebie. Znalem kiedys w Katowicach wiele lat temu jednego mechanika ktory cale zycie jezdzil przeroznymi maszynami, a na starosc kupil sobie Yamahe YBR 125. Na niej podrozowal i byl szczesliwy.
    Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!